Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Graliśmy w betę CoD Modern Warfare 2. Ewolucja zamiast rewolucji

Współczesne pole walki jeszcze nowocześniejsze.

Seria Call of Duty powraca do czasów współczesnych po krótkiej wizycie na frontach drugiej wojny światowej w Vanguard. Wersja testowa pokazuje, że twórcy czerpią pełnymi garściami z dobrodziejstw nowoczesnej techniki - zarówno w świecie gry, za sprawą ciekawego uzbrojenia, jak i pod względem technicznej strony tytułu.

W testach beta dostępny był jedynie tryb wieloosobowy i to z ograniczoną zawartością, niemniej dawał dobry przedsmak tego, co czeka nas w pełnej wersji. Przede wszystkim, grałem w pięć trybów gry, z czego trzy to powracające klasyki, a dwa są zupełnie nowe.

Trybów „deathmatch drużynowy” i „znajdź i zniszcz” nie trzeba przedstawiać weteranom serii. Pierwszy to zacięta walka na niewielkich arenach, gdzie wygrywa drużyna, która pierwsza wypełni cel zabójstw. Drugi przypomina podstawowy tryb gry Counter Strike - jeden zespół musi podłożyć bombę w określonym punkcie, natomiast zadaniem konkurentów jest do tego nie dopuścić lub rozbroić aktywowany ładunek. Jest też „dominacja”, gdzie oba zespoły starają się utrzymać kontrolę nad wskazanymi punktami.

Mapy są ciekawe i różnorodne - od luksusowych kurortów, po zniszczone fabryki

Nowymi trybami zabawy są z kolei „ratunek więźnia” i „nokaut”. „Ratunek” powinien spodobać się fanom Rainbow Six Siege. Na mapie znajdziemy dwóch zakładników, których atakujący muszą podnieść i doprowadzić do punktu ewakuacji, natomiast obrońcy analogicznie starają się do tego nie dopuścić. Nokaut z kolei porównałbym do klasycznego „przejmij flagę”, jednak w tym wypadku flaga jest jedna i walczą o nią dwa zespoły. Wygrywa ta strona, która wyeliminuje wszystkich wrogów lub będzie w posiadaniu paczki na koniec rundy.

Pod względem mechaniki rozgrywki mamy tu do czynienia ze sprawdzoną formułą znaną z poprzedniego Modern Warfare czy Warzone, choć jest kilka zmian i nowości, np. unik czy niemożliwość poruszania się w lewo i prawo po osadzeniu broni np. na murku. Jednak nawet gracze powracający do serii po długiej przerwie szybko poczują się jak w domu. Mecze są jak zwykle efektowne, dynamiczne i szala zwycięstwa w każdej chwili może przechylić się na korzyść jednej ze stron. Powrót do współczesnych klimatów daje oczywiście dostęp do wielu przydatnych gadżetów, jak zdalne kamery i radary, impulsy elektromagnetyczne wyłączające HUD, czy wspominany na zwiastunie nadmuchiwany wabik lub detektor pulsu, powracający z oryginalnego MW.

W grze mamy do wyboru wielu ciekawie zaprojektowanych operatorów, dzięki czemu podczas meczu nie mamy do czynienia z „wojnami klonów”

Muszę tutaj przyznać rację twórcom, że wśród dostępnych dodatków każdy znajdzie coś dla siebie i eksperymentowanie z różnymi konfiguracjami ekwipunku to zabawa na długie godziny. W wersji beta mogłem pobawić się też odświeżonym ekranem modyfikacji broni i ten niestety stanowił dla mnie pewne rozczarowanie.

Chociaż faktycznie można zmienić wszystkie najistotniejsze elementy karabinu czy pistoletu, to nasza broń może zawierać jedynie pięć aktywnych modyfikacji na raz. Rozumiem, że jest to podyktowane koniecznością zbalansowania gry i twórcy stawiają na system z poprzedniej części, ale jednak uniemożliwia to tak dogłębną personalizację, na jaką liczyłem. A szkoda, bo mechanika mogłaby zapewnić miłośnikom broni i rusznikarstwa, takim jak ja, nie mniej dobrej zabawy, niż podczas właściwej bitwy.

Menu „rusznikarza” daje dużo opcji do wyboru, jednak ogranicza nas limit aktywnych modyfikacji

Beta jest dostepna na razie wyłącznie na PlayStation i możemy potwierdzić, że pod względem technicznym gra w pełni wykorzystuje możliwości PS5. Czasy ładowania są bajecznie krótkie, a i sama gra wygląda fantastycznie, z oprawą godną wysokobudżetowego tytułu i działa nawet w 120 klatkach na sekundę. Przyczepić mogę się jedynie do słabej, w moim odczuciu, polskiej wersji językowej - głosy postaci wydają mi się niezbyt pasować do ich wyglądu. Nie natrafiłem też na glitche, chociaż czasami zdarzało się zauważalne „wyskakiwanie” obiektów przede mną i to nawet na małych mapach. Sądzę jednak, że do premiery zostanie to naprawione.

Modern Warfare 2 nie jest rewolucją, ale płynną ewolucją sprawdzonego formatu. Pomimo pewnej przerwy od serii Call of Duty, bez problemu mogłem odnaleźć się w najnowszej odsłonie, szybko odnajdując wszystkie znajome elementy. Jako „pecetowca” również bardzo ucieszył mnie fakt, że gra w wydaniu PS5 w pełni obsługuje grę na klawiaturze i myszy.

O autorze

Awatar Maciej Żbik

Maciej Żbik

News Writer

Maciek interesuje się technologią odkąd zepsuł swój pierwszy komputer. Pasjonuje go elektronika z lat 90. i 80. Miłośnik anime i majsterkowicz-samouk.

Komentarze