Jeśli klikniesz link i dokonasz zakupu, możemy otrzymać małą prowizję. Zobacz politykę redakcyjną.

Destiny 2: Królowa-Wiedźma - Recenzja: wreszcie!

Najlepsze rozszerzenie dotychczas.
Eurogamer.pl - Rekomendacja odznaka
Sporo zmian, jedna z najciekawszych opowieści w serii oraz zapowiedź interesującej przyszłości Destiny 2 - recenzja dodatku Królowa-Wiedźma.

Królowa-Wiedźma to świetny argument za powrotem do świata Destiny. Konkluzja rozwijanego od dłuższego czasu wątku tajemniczej Savathun to tylko wierzchołek góry lodowej. Wraz z intrygującą historią dostajemy sporo zawartości i nowych mechanik, które dosłownie zmieniają reguły gry.

Kampania fabularna dodatku to coś, na co wiele osób czekało. Ciągnąca się przez wiele miesięcy intryga dotycząca królowej Roju, której zamiary od zawsze wydawały się niejasne, niczym u nordyckiego boga Lokiego, w końcu doczekała się epickiej konkluzji. Trudno zarzucić cokolwiek samej opowieści, narracji i jej strukturze - poza jednym.

Intryga rozwija się w sposób bardzo ciekawy, a każda kolejna misja oferuje nowe wrażenia dzięki ciekawym dialogom, przepięknym przerywnikom filmowym i wpadającym w ucho motywie przewodnim. Wszystko tutaj współgra ze sobą, a projekt zadań i zaplanowane przez twórców „śledztwo” to jeden z ciekawszych rozwiązań w historii serii.

Wraca Mars, jednak mapa nie jest dostępna do wolnej eksploracji. To jedynie tło pewnych wydarzeń.

Szczyptą dziegciu jest jednak fakt, że najważniejszy przełom fabularny ma miejsce podczas raidu. Co więcej, kiedy pierwsza grupa śmiałków ukończyła to wyzwanie, dla wszystkich udostępniona została nowa misja fabularna - tocząca się już po opowieści z tej grupowej aktywności. W efekcie, bez uczestnictwa w raidzie tracimy sporo wrażeń, które poszerzają uniwersum i są kluczowym elementem narracji. Nawet jeśli przejdziemy wspomnianą aktywność później, czujemy się trochę jak Strażnicy drugiej kategorii, spóźnieni na imprezę. Na szczęście ten delikatny problem zostaje przesłonięty wielką dawką świetnych zmian i elementów nowego dodatku.

Świat Tronowy, będący urzeczywistnieniem metamorfozy Savathun po kradzieży Światła, to absolutne arcydzieło. Groteskowe budowle przywołujące na myśl sztukę Beksińskiego połączone z bagiennymi, mrocznymi regionami dookoła pałacu to krajobraz niezwykły i bardzo ciekawy do eksploracji. Statek Oryksa z pierwszej części wydaje się w porównaniu nudny jak flaki z olejem.

Nowi przeciwnicy, czyli członkowie Roju, którzy również są Strażnikami i posiadają wskrzeszające ich Duchy, to świetne urozmaicenie. Prawdziwa potęga i wyzwanie związane z nimi objawia się dopiero na nowym, Legendarnym poziomie trudności misji fabularnych, który stworzony został z myślą o graczach, dla których sama opowieść to za mało. Przyznaję, że jest to świetny ruch i sam dawno nie bawiłem się tak dobrze, jak w ostatniej misji fabularnej, która - na wspomnianym poziomie - jest wręcz bezlitosna.

Misja po raidzie, bez uczestnictwa w raidzie budzi... mieszane uczucia. Nawet jeśli aktywność ukończymy później.

Nowe aktywności pojawiają się z tygodnia na tydzień i jeszcze jest za wcześnie, by sprawiedliwie ocenić zawartość sezonową, lecz na pewno jest ciekawie. Współpraca z rasą Cabal, by wspólnymi siłami zrozumieć prawdziwe intencje Savathun, to coś spójnie komponującego się z pozostałą zawartością i daje poczucie rozwijającej się dalej opowieści. Nowe pancerze i broń inspirowane imperialną stylistyką Cabal to też plus. Należy pamiętać, że zawartość sezonowa wymaga zakupu przepustki. Biorąc pod uwagę wysoką cenę dodatku, to raczej rozwiązanie, które warto krytykować. Takie rzeczy powinny być dostępne dla każdego, kto kupuje nowe rozszerzenie i od razu i bezdyskusyjnie.

Nowi przeciwnicy, poziomy trudności i aktywności to sporo, lecz nie wspomniałem jeszcze nic o zmianach dotykających samych Strażników. Po pierwsze, pojawia się nowy rodzaj broni, czyli glewia. To dość ciekawa hybryda, którą nie tylko dźgamy, ale i stawiamy pole siłowe oraz miotamy pociski. Na dodatek używamy tej broni jedynie z perspektywy pierwszej osoby, co sprawia, że to całkiem unikalne doświadczenie. Sam nie jestem fanem nowej zabawki, ale widzę, że sporo graczy szybko się do niej przywiązało.

Wraz z pojawieniem się glewii uzyskujemy dostęp do kuźni, która pozwala nie tylko wykuć wspomnianą broń drzewcową, ale też inne, jeżeli posiadamy odpowiednie schematy. To zupełnie nowy system craftingu i prawdę powiedziawszy czuć, że to dopiero raczkujący projekt, którego pełne oblicze poznamy dopiero z kolejnymi aktualizacjami. Obecnie jest to ciekawa nowinka, ale jeszcze nic, co może zrewolucjonizować system arsenału Destiny 2.

Przerywniki filmowe w tym dodatku to jedne z najlepszych w serii.

Inaczej jest natomiast z przebudową podklas opartych o Pustkę. Void 3.0 zmienia kompletnie drzewko rozwoju tego żywiołu dla każdej postaci, przybliżając je do tego znanego z lodowej Stazy. Pustka urozmaicona została o nowe ruchy, atuty i przede wszystkim aspekty, które sprawiają, że każda klasa może budować zupełnie inny styl walki. Czarownik i Łowca w Void 3.0 to obecnie najsilniejsze klasy, które z dobrym doborem ekwipunku potrafią poważnie namieszać na polu bitwy.

Wraz z dodatkiem oczywiście pojawiają się nowe bronie egzotyczne, a Osteo Striga strzelająca toksycznymi pociskami to coś unikalnego. Inne egzotyki również są ciekawe i cieszy fantazyjność, na którą pozwolili sobie twórcy. Grupy miłośników Destiny aż zawrzały od koncepcji i spekulacji na temat potencjalnych nowości, które możemy otrzymać w przyszłości.

Zawartość Królowej-Wiedźmy zaskakuje swoją objętością, a aktywności po ukończeniu kampanii sugerują, że jeszcze długo będziemy wracać do Świata Tronowego, by dalej odpierać nieuchronne zagrożenie, które niesie ze sobą ujawniony już przedstawiciel Ciemności. Finalny boss Raidu, Rhulk, to zaledwie przedsmak tego, co nas czeka w przyszłości i jest to dostateczna obietnica mocnego powiewu świeżości w serii. Starcie w Piramidzie to zresztą niezwykle emocjonująca przygoda, której każdy powinien spróbować.

Kuźnia broni to ciekawa nowość, ale widać, że to dopiero początek rozwoju tego elementu.

Historia Savathun to coś, co spokojnie można polecić każdemu - także graczom, którzy dopiero chcą rozpocząć przygodę. Fabuła poprowadzona jest tak, że nowi użytkownicy będą w stanie śledzić ją ze zrozumieniem i zaangażować się na tyle, by z ekscytacją wyczekiwać kolejnych aktualizacji Destiny 2.

Plusy: Minusy:
  • wciągająca fabuła
  • świetna struktura całej kampanii
  • trudny i efektowny raid
  • przemyślane aktywności poboczne
  • system kuźni ma duży potencjał
  • dziwne połączenie fabuły z raidem
  • płatna przepustka sezonowa i mikropłatności


Platforma: PC, PS4, PS5, Xbox One, Xbox Series X/S - Premiera: 22 lutego 2022 - Wersja językowa: angielska, polska (pełny dubbing) - Rodzaj: FPS, MMO - Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa - Cena: 170 zł - Producent: Bungie - Wydawca: Bungie - Wydawca PL: Cenega

Recenzja Destiny 2: Królowa-Wiedźma została przygotowana na podstawie egzemplarza dostarczonego nieodpłatnie przez wydawcę.

Dowiedz się więcej na temat recenzji, zapoznając się z polityką recenzowania gier.

O autorze

Awatar Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Recenzent

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.

Komentarze