Star Trek: Hidden Evil - Opis, Recenzja, Poradnik, Wiki

Opis gry Star Trek: Hidden Evil, wydanej w 1999 roku przygodowej gry akcji.

Star Trek: Hidden Evil jest przygodową grą akcji, wydaną w 1999 roku, przez Activision. Tytuł opracowało studio Presto. Znaczną część gry stanowi jednak strzelanie z phasera.

Zaczęło się bardzo obiecująco. Wszyscy fani Star Treka, podirytowani zapewne wszechogarniającym zalewem książek, gier i gadżetów związanych z promocją "Star Wars The Phantom Menace", odetchnęli z ulgą, kiedy rozniosła się wiadomość, iż firma Activision zakupiła na najbliższe dziesięć lat prawa do produkcji gier opartych na sadze Gene'a Roddenberry'ego. Panowie od marketingu lali miód na serca Trekkerów, kreśląc wizje całej serii produktów z różnych gatunków, które pozwoliłby popróbować swoich sił w każdym nieomal aspekcie świata Star Treka. Na pierwszy ogień poszły przygodówki.

Niestety, jak wszyscy fani wiedzą, kilka gier adventure opowiadających o przygodach USS Enterprise już się ukazało, lecz żadnej z nich nie można określić mianem "wybitnej". Nowa produkcja, "Hidden Evil" również utrzymuje się na tym poziomie. Solidność, dobre przygotowanie, a oprócz tego masa błędów.

Star Trek Hidden Evil, 1

Fabuła gry jest rozwinięciem w prostej linii wydarzeń opowiedzianych w ostatnim filmie fabularnym "Star Trek: Insurrection". Akcja Hidden Evil rzuca nas na planetę Ba'ku, dziewięć miesięcy po wydarzeniach z filmu. Wykryty zostaje romulański spisek, który ma zagrozić tej magicznej planecie, a w konsekwencji całej Federacji. Załoga USS Enterprise-E, jak zwykle, podejmuje wyzwanie i wyrusza, aby chronić ład w galaktyce. W trakcie wyprawy akcja przejdzie kilka interesujących zwrotów, m.in. trzeba będzie eksplorować ruiny wymarłej cywilizacji zamieszkującej niegdyś Ba'ku. Gracz wciela się w postać człowieka imieniem Sovok, młodego kadeta, świeżo przydzielonego na pokład USS Enterprise. Sovok, mimo iż jest człowiekiem, był wychowany przez Vulcanów - stąd posiada on umiejętności właściwe dla obu ras (także słynny vulcański "neck pinch").

Jeżeli jesteś fanem Star Treka, to , poczułeś pewnie dreszczyk emocji czytając o możliwości używania "neck pinch". To dopiero początek - gra po prostu poraża stopniem zgodności ze światem wykreowanym w wersji filmowej i telewizyjnej. Setki malutkich, ekscytujących szczegółów, które każdy Trekker natychmiast rozpozna i skojarzy z odpowiednim odcinkiem przydają grze wiarygodności. Kierowany przez gracza Sovok jest wyposażony w phaser, komunikator oraz tricorder - ten ostatni to podstawowe narzędzie analizy świata zewnętrznego i gromadzenia danych (pełni funkcję trochę podobną do KIA w "Blade Runnerze"). "Oryginalni" aktorzy serialowi, Patrick Stewart i Brent Spiner, odtwarzają kluczowe role Jean-Luca Picarda i Daty. Ze serialu żywcem zaczerpnięto większość dźwięków, odgłosy broni, itp. Wnętrza USS Enterprise odtworzone są ponoć wyjątkowo dokładnie - można spenetrować dosłownie cały statek. Jednym słowem, każdy Trekker powinien się poczuć jak w domu.

Star Trek Hidden Evil, 2

Pod względem technologicznym gra prezentuje się nie mniej doskonale. W warstwie graficznej Hidden Evil opiera się na prerenderowanach, dwuwymiarowych tłach, w których poruszają się postaci, zrealizowane w pełnym 3D. O ile sylwetki ludzi mogłyby być odrobinę bardziej dopracowane, to same lokacje są wprost doskonałe i robią duże wrażenie. Standard trzyma też oprawa audio - o realizmie dźwięków i głosów aktorów już wspominałem; trzeba też pochwalić muzykę, która jest utrzymana w konwencji Star Treka, ale jednocześnie dodaje klimatu każdej lokacji.

Ale w tym miejscu dochodzimy do ściany. Można wygłosić jeszcze kilka "ochów" i "achów" nad wiernością świata, grafiką, dźwiękiem - niestety, poza tymi elementami, "Hidden Evil" nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Jako przygodówkowy purysta z niezadowoleniem odnotowałem, iż gra wykazuje przesunięcie w stronę gatunku action-adventure. Jestem zdania, iż ludzie, którzy specjalizują się w adventure nie powinni brać się za inne gatunki - najczęściej ponoszą bowiem sromotną porażkę.

Co od razu rzuca się w oczy, gra jest sterowana całkowicie bez użycia myszy - jedynie za pomocą klawiszy. Jeśli dołożymy do tego fakt, że nie można zdefiniować własnej, wygodnej dla siebie klawiszologii, a postać na ekranie dosyć tępo reaguje na sterowanie, to sytuacja staje się ponura. W ten sposób interfejs gry jest mało wydajny zarówno w sekwencjach "action" (wolne reakcje, niedefiniowalność) jak i w częściach bardziej "adventure" (brak myszy)!

Star Trek Hidden Evil, 3

Sekwencji akcji jest dosyć dużo (choć fan Lary nie byłby usatysfakcjonowany), ale nie grzeszą one zbytnią pomysłowością i urozmaiceniem. W rezultacie szybko się nudzą i niepotrzebnie rozciągają nużące fragmenty gry. Engine 3D, doskonale spisujący się w scenach statycznych, gubi się momentach szybszej akcji a kamera wariuje: celowanie do wrogów raz staje się niesamowicie trudne, za chwilę jest wprost dziecinnie proste. Z racji, iż postaci poruszają się dosyć opornie, bardzo ciężko jest podkraść się niezauważenie do wroga i wykonać vulcański "neck pinch" - w większości wypadków skradający się Sovok niezgrabnie taranuje rywala i pozostaje odwołać się do siły przekonywania phasera. Niemożliwością jest np. szybko biegać z włączona opcją "auto aiming".

Część przygodowa też wypada nienajlepiej. Niektóre zagadki są tak proste, iż można w ogóle nie zauważyć, że się je rozwiązuje! Pewne fragmenty gry polegają np. jedynie na odbieraniu Romulanom kart magnetycznych, dzięki którym otworzą się drzwi do pomieszczenia z następnymi Romulanami z kartami magnetycznymi. Zagadki nie grzeszą złożonością, brak też możliwości jakiejkolwiek bardziej wyrafinowanej interakcji z otoczeniem (nie można np. demonować/łączyć przedmiotów we własnym inventory). Obiektów, które można wziąć i użyć jest w grze tak mało, iż praktycznie nie sposób nie wpaść na właściwy trop.

Podsumowując, gra nie jest żadnym wydarzeniem wśród gier przygodowych. Należałoby w ogóle zastanowić się, czy można ją klasyfikować do tego gatunku, skoro najczęściej używanym przedmiotem w grze jest phaser. Patrząc obiektywnie, gra jest miejscami irytująca, miejscami banalna, z całą pewnością zaś - zbyt krótka. Doświadczonemu graczowi nie wystarczy na więcej niż kilka-kilkanaście godzin rozrywki. Dla zapalonych Trekkerów "Hidden Evil" stanowi jednak wyjątkowo cenny kąsek, szczególnie jeśli są w stanie przymknąć oczy na płycizny gry i sycić się tylko pięknym opracowaniem graficznym i dźwiękowym. Decyzję ułatwił polskim graczom oficjalny dystrybutor, firma LEM, która przed premierą ogłosiła, że nie będzie prowadzić oficjalnej sprzedaży "Hidden Evil" na terenie kraju.

Materiał archiwalny

Reklama

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (0)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami