Doniesienia o PlayStation 4 śledziliśmy pilnie od stycznia, ale podróż nareszcie dobiegła końca. W poniższym artykule skupimy się przede wszystkim na samej konsoli, z którą mogliśmy wreszcie lepiej się zaznajomić. Omówimy również interfejs użytkownika, ale już nie tak szczegółowo - aktualizacja oprogramowania dopiero co trafiła do sieci. W ciągu kolejnych dni możecie spodziewać się kolejnych aktualizacji dotyczących funkcjonalności konsoli.

Co zatem pozostaje? W ostatnich miesiącach zdążyliśmy przedyskutować w najdrobniejszych szczegółach każdy aspekt specyfikacji konsoli. Cóż, zaskoczyć może fakt, że do niedawna mało kto spoza samego Sony miał okazję zobaczyć PlayStation 4 w jego ostatecznej, sklepowej postaci. Na targach dema gier pokazywano na zestawach producenckich PS4, a samą konsolę imitowały puste w środku obudowy. Nawet podczas niedawnych, zorganizowanych dla prasy prezentacjach Battlefielda 4 i Killzone: Shadow Fall, gry uruchamiano na devkitach, i nie sposób było doszukać się sklepowego egzemplarza PS4 w postaci, jaką mamy teraz przed sobą. Dlaczego - tego już nie wiemy.

Mając konsolę w rękach, możemy wreszcie położyć kres wszelkim wątpliwościom, co do jakości finalnego produktu. PlayStation 4 to imponujące, świetnie zaprojektowane urządzenie, gwarantujące prawdziwy skok wydajności, zamknięte w obudowie mniejszej od tej z drugiej generacji PS3 „Slim”. Jak wykażemy już za chwilę, konsola wykonuje zadania w niezwykle dyskretny sposób, a wątpliwości - i to drobne - może rodzić jedynie poziom nagrzewania się sprzętu i pozbywania się ciepła.

„Surowa, nieco klinowata obudowa robi nie lada wrażenie. To radykalne odejście od pamiętnych krzywizn PS3, nie wspominając o łagodniejszych, bardziej zaokrąglonych krawędziach, które widujemy w wysokiej klasy sprzęcie elektronicznym.”

Choć konstrukcję konsoli należy uznać za dość pomysłową, to jednak pod względem estetyki PlayStation 4 zalicza się do kategorii produktów, które z miejsca rodzą miłość lub nienawiść. Surowa, nieco klinowata obudowa robi nie lada wrażenie. To radykalne odejście od pamiętnych krzywizn PS3, nie wspominając o łagodniejszych, bardziej zaokrąglonych krawędzi, które widzimy w wysokiej klasy sprzęcie elektronicznym. Trzy ścianki konsoli przecina w pół głębokie wyżłobienie (to ono wywołuje tak emocjonalną reakcje obserwatorów), zapewniające dodatkową - względem pokaźnych kratek z tyłu maszyny - drogę odprowadzania powietrza. PS4 można ustawić w pionie bądź w poziomie - i w to w tej pozycji nasza maszyna będzie prezentować się znacznie bardziej imponująco (stojak pionowy może być twój już za 20 dolarów).

Podłączenie i konfiguracja

Gdy podłączaliśmy PS4, w oczy rzucił nam się całkowity brak analogowych wyjść wideo - dostępne jest tylko wyjście HDMI (kabel znajdziemy w pudełku z konsolą). Cieszy obecność optycznego wyjścia audio oraz portu LAN, z którego najbardziej ucieszą się osoby dbające o jak najlepszą jakość połączenia konsoli z routerem. PlayStation Camera otrzymała własny port na tylnej ściance urządzenia. Oznaczenie go jako wyjścia AUX może wskazywać, że Sony ma bardziej dalekosiężne plany, nieograniczające się do wykorzystania stereoskopowego konkurenta Kinecta.

Nowy DualShock 4 - dostarczony wraz z konsolą - po wyjęciu z pudełka wymaga naładowania przez USB - czyli tak samo, jak jego poprzednik. Różnica polega na tym, że tym razem Sony zdecydowało się wykorzystać znany ze smartfonów port micro-USB. Zdążyliśmy już poruszyć temat padów nowej generacji i nasza opinia w tej sprawie nie uległa zmianie: DualShock 4 to najlepszy z kontrolerów od Sony. Zdecydowanie wyróżnia się na tle całej zawartości pudełka - dzięki zwiększonej wadze pewniej leży w rękach, a gałki analogowe gwarantują większą precyzję. Kupujący otrzymują także zestaw słuchawkowy, choć mówimy tu o najbardziej podstawowym modelu, jaki tylko można sobie wyobrazić. Ten element zestawu chyba najbardziej odbiega jakością od pozostałych, przywodząc na myśl słuchaweczki dorzucane do zestawu z telefonem.

„To już koniec pieśni dla analogowych wyjść wideo - PlayStation 4 jest urządzeniem czysto cyfrowym, oferującym tylko HDMI i cyfrowe wyjście audio.”

rear
Na tylnej ściance urządzenia znajdziemy pokaźnych rozmiarów kratkę wentylacyjną, cyfrowe wyjścia audio i wideo, gniazdko LAN oraz wejście na kabel zasilający.

Co ciekawe, włączenie konsoli wcale nie jest takie łatwe. Cieniutkie i wąziutkie przyciski „Power” i „Eject” są praktycznie niewidoczne. Wbudowano je w wyżłobienie konsoli na jej przedniej ściance, a ponieważ są to przyciski dotykowe, więc użytkownik nie poczuje nawet, że je wciska. Tak samo rzecz się miała w premierowych egzemplarzach PS3, my wolimy jednak solidne przyciski z pierwszego Slima. Podobnie jak poprzedniczkę, również PS4 można włączyć poprzez wciśnięcie przycisku PS na DualShocku 4.

Podobieństwa między obiema konsolami na tym się nie kończą. Włączeniu (i wyłączeniu) PS4 towarzyszy identyczne „piknięcie”, jakie wydawały z siebie wszystkie modele PS3 - to miły ukłon w stronę poprzedniczki. Przy włączaniu konsoli na ekranie nie pojawia się żadna animacja - jedynie białe logo PlayStation na czarnym tle, które znika, ustępując miejsca PlayStation Dynamic Menu. Dostaliśmy się do środka.

Prawda, niestety, jest taka, że z oprogramowaniem w wersji 1.01 (fabrycznie wgranym na dysk) niewiele da się zrobić na konsoli. Możemy przyjrzeć się zachwycającej aplikacji Playroom (wymaga PlayStation Camera), ale przytłaczająca większość funkcji wymaga konta PSN - włączając w to grę zdalną za pośrednictwem Vity i korzystanie z wbudowanej przeglądarki internetowej. Osoby, które otrzymały swój egzemplarz PlayStation 4, zanim jeszcze do sieci trafił update 1.5, mogły co najwyżej odwiedzić ekran opcji, wybrać sposób połączenia z Internetem (liczba dostępnych opcji jest bardzo solidna, choć brakuje pośród nich wsparcia dla 802.11n 5GHz WiFi) i... to w zasadzie tyle. Tyle dobrego, że na oprogramowaniu w wersji 1.01 można zagrać w gry - Call of Duty: Ghosts było dostępne m.in. na Amazonie na kilka tygodni przed premierą konsoli, co pozwoliło nam przyjrzeć się wydajności PS4 nawet bez dostępu do kluczowej dla jej działania aktualizacji.

„Wgrane na konsolę oprogramowanie w wersji 1.01 nie pozwala nam wiele zrobić - choć w zasadzie mówimy tu o wersji 1.05, którą otrzymujemy z pierwszymi grami.”

Nagrzewanie, chłodzenie i pobór mocy

Po podłączeniu konsoli możemy wreszcie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Sony pozwoliło, by względy estetyczne wzięły górę nad tak przyziemnymi kwestiami, jak poziom hałasu i ciepła generowanego przez konsolę. Wielkość obudowy PlayStation 4 wywołała pewne kontrowersje, szczególnie po zestawieniu konsoli z dużo większym Xbox One. Z jednej strony, chcemy mieć małą, smukłą i nierzucającą się w oczy konsolę, którą postawimy w salonie, biurze, pokoju czy sypialni. Z drugiej - wymagamy od niej niezawodności. Praktyka podpowiada, że im konsola mniejsza, tym większe prawdopodobieństwo, że się zepsuje. Co prawda, to Microsoft miał ogromne kłopoty z niezawodnością pierwszych dwóch - trzech odsłon Xboksa 360, ale ogólnie rzecz biorąc, obie maszyny minionej już generacji nie najlepiej radziły sobie na tym polu. Wynikało to z dwóch przyczyn: nagromadzenia ciepła w zbyt małej obudowie i zastosowania lutowania bezołowiowego, które nie gwarantowało dużej wytrzymałości.

W swojej podróży ku przyszłej generacji Microsoft obrał ścieżkę wolną od ryzyka. Rozmiar obudowy i wiatraka oraz zewnętrzny zasilacz (o mocy 250W, co ustaliliśmy ostatnio) dają do zrozumienia, że ważniejsza od samego wyglądu produktu okazała się jego niezawodność. Z kolei Sony chciałoby nie tylko zatrzymać ciastko, ale też je zjeść. PlayStation 4 jest wyraźnie mniejsze od maszyny konkurencji, zasilacz został wbudowany w konsolę, a system chłodzący nie poraża rozmiarami. Microsoft założył, że z racji potężniejszego GPU i bardziej wymagającego pod względem poboru energii pamięci RAM-u GDDR5, sprzęt od Sony będzie zachowywał się znacznie głośniej i produkował więcej ciepła, niż ich własny.

W rzeczywistości Sony wykonało całkiem solidną robotę. Do suchych danych przejdziemy za chwilę, ale pierwsze wrażenia napawają optymizmem. Po włączeniu konsoli sprzęt zachowuje się bardzo cicho, ale w trakcie rozgrywki hałas przybiera na sile, a konsola zaczyna się nagrzewać. PS4 potrzebuje też sporej dawki mocy - 80W w menu (jego pełna nazwa to „PlayStation Dynamic Menu”), 95W przy odtwarzaniu przerywnika w grze i ok. 110-120W w trakcie samej rozgrywki - to o 10-20W więcej od pierwszego „Slima”. Co ciekawe, wywołanie ekranu menu w trakcie rozgrywki skutkuje kolejnym skokiem poboru mocy - maksymalnie do 140W.

„Najwyższy pobór mocy, jaki zaobserwowaliśmy na PS4, wynosił 140W i dotyczył sytuacji, gdy w trakcie rozgrywki wcisnęliśmy przycisk „Options” i jednocześnie wywołaliśmy interfejs użytkownika. Już po chwili wiatraki przyspieszyły obroty, co wiązało się ze znaczącym wzrostem poziomu hałasu.”

Te liczby mogą robić wrażenie, ale w trakcie rozgrywki PlayStation 4 niemalże wtapia się w tło - jest znacznie cichsze od modelu startowego PS3, ale nie udaje mu się sięgnąć poziomu najnowszego PS3 Super Slim (a przynajmniej, gdy napęd Blu-Ray tego ostatniego jest nieaktywny). Dopiero po odpaleniu gry i przejściu do menu system zaczyna generować znacznie więcej ciepła. Nasze testy wykazały, że przez kratkę wentylacyjną na tylnej ściance konsoli ucieka powietrze o temperaturze 50°C (lepiej, że ucieka, niż gdyby miało wlatywać), a obudowa nagrzewa się do 45°C - to niemalże ten sam przedział temperatur, jaki obserwowaliśmy w pierwszym modelu PS3.

Przeprowadziliśmy serię testów z wykorzystaniem termometru na podczerwień, który wycelowaliśmy w najgorętszy punkt obudowy, gdzie utrzymywała się najwyższa temperatura. Zaprzęgliśmy także do pracy nieskomplikowany miernik hałasu, by zorientować się, jak głośno pracuje konsola. Warunki, w jakich przeprowadzono testy nie były do końca idealne - hałas otoczenia sięgał 40dB, ale już metr od konsoli słyszalność dźwięku wiatraków wyraźnie spadła, a w odległości trzech metrów był praktyczne nie do wychwycenia. Pomiar „z bliska” dotyczy sytuacji, gdy przystawiamy czujnik bezpośrednio do kratki wiatraka, gdzie PS4 będzie generowało najwięcej hałasu.

„Gdy system pobiera maksimum mocy, wiatraki zaczynają dawać się we znaki - ale ogólnie rzecz biorąc, poziom hałasu generowanego przez PS4 nie przeszkadza szczególnie w rozgrywce.”

Stan bezczynności Blu-ray Gra Gra + menu
Temperatura maksymalna 40°C 41°C 44°C 45°C
Pobór energii 80W 100W 131W 140W
Poziom hałasu: blisko 42dB 42dB 51dB 53dB
Poziom hałasu: jeden metr 40dB 40dB 42dB 42dB
Poziom hałasu: trzy metry 40dB 40dB 41dB 41dB

Testowane w pomieszczeniu o temperaturze 23°C , PlayStation 4 radziło sobie bardzo dobrze. Z odległości jednego metra poziom hałasu podczas rozgrywki był w pełni akceptowalny, a z trzech - ledwo słyszalny. Pojawia się pytanie, jak konsola poradzi sobie w cieplejszych krajach, gdzie temperatura na zewnątrz jest znacznie wyższa, niż w testowanym otoczeniu, i jak sprzęt będzie się sprawował latem. Fakt, że jednoczesne włączenie gry i interfejsu, może spowodować skok poboru mocy, wydaje się co najmniej dziwny i liczymy na to, że problem zostanie rozwiązany za pomocą aktualizacji oprogramowania.

Playstation Dynamic Menu

Dynamiczne menu jest bardzo schludne. „Pasek” wyświetlany na środku pokazuje dostępną zawartość, umożliwia włączenie przeglądarki internetowej i usług audio-wideo od Sony oraz zapewnia dostęp do biblioteki PlayStation. Nad paskiem znajdziemy dodatkowe opcje - ustawienia, konfigurację grupy, listę przyjaciół, wiadomości, trofea, powiadomienia i PlayStation Store. Z kolei pod listwą możemy pobawić się grami i mediami - wyświetla się tam przegląd gier i ostatniej aktywności użytkownika, a w opcjach dotyczących mediów znajdziemy podlegające modyfikacji sugestie filmów, które mogłyby nas zainteresować. Podejrzewamy, że to tutaj trafią funkcje społecznościowe interfejsu. Niestety, nie byliśmy tego w stanie przetestować, ponieważ nikt z naszych znajomych nie ma jeszcze PlayStation 4.

Udało nam się jednak przejrzeć kluczowe funkcje konsoli. Pod względem wyglądu PlayStation Store niewiele różni się od wersji z PS3, ale chociaż nadal nieco brakuje mu gracji i zdarzają się spowolnienia, i tak stanowi wyraźny krok naprzód w stosunku do wersji na konsolę mijającej generacji. Z prawdziwą przyjemnością zaobserwowaliśmy też, jak mocno promowane są tytuły oferujące przejście z edycji PS3 na PS4. W amerykańskiej wersji sklepu za niecałe 10 dolarów mogliśmy wykupić aktualizację dla Assassin's Creed 4, Call of Duty: Ghosts, Battlefield 4 oraz Injustice: Gods Among Us. Sound Shapes i Flower (dostępne w cenach 6,99 dol. i 14,99 dol.) można było zakupić poprzez Cross-Buy, co oznacza, że jednorazowy zakup zapewnia nam dostęp do wersji tych gier na PS3 i PS4.

„PlayStation Store będzie dostępny po zaktualizowaniu oprogramowania do wersji 1.5. Wtedy też uzyskamy dostęp do funkcji konsoli powiązanych z PSN - choćby do gry zdalnej na PS Vita i przeglądarki internetowej.”

Również przeglądarka internetowa nie wywołuje szczególnych zachwytów. Działa jak należy, ale przeglądanie sieci przy pomocy DualShocka nie należy do najprzyjemniejszych czynności, przewijaniu stron brakuje płynności, czas reakcji pozostawia sporo do życzenia i chociaż PS4 wychwyciło, że przez port USB podłączyliśmy myszkę, to ku naszemu zdumieniu okazało się, że obecna wersja przeglądarki najwyraźniej nie wspiera tego urządzenia. W zestawieniu z dowolnym z urządzeń oferujących możliwość przeglądania Internetu - komórką, laptopem czy komputerem stacjonarnym - przeglądarka na PlayStation 4 sprawia wrażenie po prostu topornej.

Jednak pewne rzeczy wywarły na nas duże wrażenie - i to te, po których wcale się tego nie spodziewaliśmy. Gdy pierwszy raz pisaliśmy o interfejsie Xbox One, daliśmy do zrozumienia, jak wielkie wrażenie wywarło na nas skanowanie użytkownika przez czujnik Kinect oraz jak dobrze sprawdza się rozpoznawanie mowy. Prawdę powiedziawszy, to w rozmowie z nami deweloperzy raczej nie zachwalali PlayStation Camera, ale logowanie poprzez rozpoznawanie twarzy użytkownika działało bardzo sprawnie, a komendy głosowe były w stu procentach rozpoznawane przez system (choć opieramy się tutaj tylko na krótkich testach). Logowanie, robienie screenshotów, włączanie konkretnych gier - wszystko działało, jak należy. Na razie nie możemy włączyć PS4 komendą głosową, ale liczymy, że Sony w przyszłości doda i tę opcję. Uruchomienie konsoli poprzez samo wejście do pokoju i wydanie jej polecenia może wydawać się zwykłym chwytem reklamowym, ale zaskakująco dobrze sprawdza się w praniu. To chyba pierwsza implementacja komend głosowych, z której szczerze chcielibyśmy skorzystać.

Również funkcje „Share” są dostępne od samego początku, umożliwiając wysłanie nagrania na Facebooka, dokładnie tak, jak pokazano to w lutym na PlayStation Meeting. Po szybkim spojrzeniu na zawartość dysku twardego okazało się, że 15-minutowy materiał z Call of Duty zajmuje 567MB. Początkowo zakładaliśmy, że oprogramowanie kodujące wykorzystane w PS4 nagrywa obraz w 720p30 przy 5mbps, ale okazało się, że równie długi klip z Battlefielda 4 zajął już solidne 915MB. Niestety, klipami z gier można dzielić się jedynie za pośrednictwem Faceboka - z nieznanych przyczyn Sony nie pozwala użytkownikom na kopiowanie materiału na pamięć USB, co pozwoliłoby na szersze zastosowanie nagrań, np. wgranie go na YouTube'a. Nie można także eksportować screenshotów - jedyny sposób, by się nimi podzielić, to wgrać je na Facebooka lub Twittera. Bardzo przydatna okazuje się opcja konfiguracji przycisku Share - w trybie podstawowym krótkie przyciśnięcie przenosi nas do menu, a długie powoduje zgranie screenshota. W trybie „Easy screenshot” to obłożenie zostaje odwrócone, a w obu trybach podwójne kliknięcie „Share” zaznacza moment, od którego zacznie się nagrywanie.

„Funkcja Share w PlayStation 4 prezentuje się intrygująco - szkoda tylko, że najwyraźniej nie można skopiować screenshotów i nagrań na zewnętrzny dysk USB.”

Ściąganie w tle

Największym utrapieniem wszystkich użytkowników PlayStation są długie i irytujące, obowiązkowe instalacje. Przez ciągłe aktualizacje oprogramowania i patche PlayStation 3 powodowało najwięcej tarć na drodze gracz - gra ze wszystkich konsol mijającej generacji. Zgodnie z obietnicą, wraz z pojawieniem się PlayStation 4 sytuacja ulega wreszcie zmianie.

Po pierwsze, jeśli zaznaczysz odpowiednią opcję, to aktualizacja oprogramowania będzie odbywać się w tle - konsola ściągnie ją bez informowania o tym użytkownika. To dobra wiadomość, ponieważ aktualizowanie oprogramowania do wersji 1.5 w klasycznym trybie „oglądania paska postępu” nie należało do przyjemności. Przy połączeniu przez światłowód ściągnięcie update'u zajęło ok. trzech minut, a instalowanie go - kolejnych pięć.

Równie interesującym doświadczeniem okazało się ściągnięcie gry z PlayStation Store. Do testu wybraliśmy ważącego bite 35GB Battlefielda 4. PS4 umożliwiło nam zainstalowanie i wejście do gry po ściągnięciu 6288MB - uzyskaliśmy wtedy dostęp do całej kampanii dla pojedynczego gracza. Jednak by zagrać w tryb wieloosobowy, musieliśmy ściągnąć resztę gry. Nie do końca tak wyobrażaliśmy sobie płynne PlayGo, ale lepsze to, niż nic.

Przejdźmy do nośników fizycznych - po włożeniu płyty Call of Duty: Ghosts możemy od razu zacząć grę, podczas gdy konsola będzie w tle przenosić 32GB danych na dysk twardy. Nie mieliśmy czasu, by przeprowadzić dokładną analizę porównawczą, ale wydaje nam się, że proces nie odbijał się negatywnie na samej rozgrywce. Jedyna różnica dotyczyła dłuższego czasu dogrywania poziomów, gdy gra nie była jeszcze do końca zgrana na dysk - przykładowo dogranie pierwszego poziomu trwało 16 sekund krócej, niż gdy rozpoczynamy grę w momencie włożenia płyty.

Widać jak na dłoni, że mamy do czynienia z przemyślaną funkcją i już zacieramy ręce na myśl o przetestowaniu innych gier. Na razie nie sposób stwierdzić, w którym momencie gry ściągane z rynku cyfrowego umożliwią przejście do rozgrywki, i jak szybkie łącze będzie do tego wymagane. Nie wiemy, jakiej przepustowości Sony spodziewa się po swoich klientach - a biorąc pod uwagę, jak wielki nacisk położono na promocję dzielenia się screenami i streamowaniem rozgrywki głęboko się zastanawiamy, ile osób będzie mogło w ogóle skorzystać z tych potencjalnie świetnych funkcji.

„Siejący grozę pasek postępów ściągania nie opuścił nas jeszcze na dobre - ale na PlayStation 4 jego obecność nie powinna rodzić takiej frustracji, co na poprzedniczce.”

PlayStation 4 - pierwsze wrażenia

Nasze testy sprzętu zazwyczaj kończymy wydaniem werdyktu, ale dopóki nie pobawimy się dłużej interfejsem użytkownika i nie przetestujemy podstawowych funkcji konsoli - jak gra zdalna - ograniczymy się jedynie do wstępnej opinii.

Nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia z wyjątkową technologią. Sony dostarczyło wysokiej jakości sprzęt o rozmiarach klasycznej konsoli, wyposażony w najwyższej klasy procesor i ogromną moc. Cały ten potencjał zamknięto w eleganckim opakowaniu, które może i nie jest bajeranckie, ale dobrze radzi sobie z odprowadzaniem ciepła i zachowuje się względnie cicho w temperaturze pokojowej. Jednak pierwsze, co zrobimy, gdy tylko konsola wyląduje w naszym biurze, to podkręcimy ogrzewanie, żeby sprawdzić, czy latem będzie równie cicha. Nasze wątpliwości budzi jedynie sytuacja, gdy system działa na najwyższych obrotach - te dodatkowe 20W pożerane przez konsolę, gdy podczas gry włączymy interfejs użytkownika, wyraźnie przekłada się na głośniejszą pracę wiatraka.

Pozostałe elementy zestawu - jak DualShock 4 i PlayStation Camera - rokują równie dobrze. Ze względu na precyzję oferowaną przez nowy kontroler Guerilla Games zdecydowało się w swojej grze całkowicie zrezygnować z opcji wspomagania celowania (auto-aim). Może się to wydawać ryzykowanym posunięciem, biorąc pod uwagę nasze doświadczenia z kontrolerami mijającej generacji, ale DualShock 4 zdał test na piątkę. W praniu sprawdziły się również funkcje oferowane przez PlayStation Camera, czyli rozpoznawanie twarzy użytkownika i komendy głosowe. Kamera nie jest równie mocno zintegrowana z interfejsem, co Kinect, ale i tak robi wrażenie, a jej wykorzystanie jest w pełni opcjonalne.

Na naszą opinię na temat interfejsu użytkownika będziecie musieli jeszcze poczekać - po prostu nie mieliśmy dość czasu, by porządnie go przetestować. Choć pewna toporność PlayStation Store może odrobinę zniechęcać, jednak ogólnie rzecz biorąc, wszystko jest dobrze zorganizowane, a znalezienie tego, czego szukamy, nie nastręcza problemów. Co więcej, nie brakuje tu też wielu przydatnych funkcji. Na niewątpliwy plus należy zaliczyć fakt, że w znacznej mierze wyeliminowano wszechobecne na PS3 paski zgrywania i instalacji.

PlayStation 4 może i bazuje na pecetowych komponentach, ale kierując się pierwszymi wrażeniami, musimy zaznaczyć, że w znacznie większym stopniu niż w poprzedniczce, czuć tu prawdziwą konsolę - czystej krwi sprzęt do grania.

Reklama

O autorze

Richard Leadbetter

Richard Leadbetter

Technology Editor, Digital Foundry

Rich has been a games journalist since the days of 16-bit and specialises in technical analysis. He's commonly known around Eurogamer as the Blacksmith of the Future.

Więcej artykułów od Richard Leadbetter