Chorus - Recenzja: kosmiczna opowieść

Coś więcej niż strzelanka.

Współczesne zręcznościowe strzelanki o bitwach kosmicznych statków nie kojarzą się raczej z wciągającą opowieścią. Tymczasem w Chorus fabuła to główne danie, które stoi dumnie na równi z fantastyczną rozgrywką.

Wcielamy się w Narę, której udało wyrwać się ze szponów Kręgu - kultu, którego celem jest „oczyszczenie” galaktyki z heretyków. Bohaterka szybko zdaje sobie sprawę, że nie może zupełnie uciec od swojej przeszłości i musi zmierzyć się z tym, co kiedyś pomogła budować, by ocalić ludzkość.

Opowieść angażuje z kilku powodów. Najważniejsze jest to, że często słyszymy rozmowy, a przede wszystkim myśli Nary. Szczególnie w tym drugim przypadku mamy do czynienia z efektywnym narzędziem budowania nie tylko historii, ale i klimatu - to właśnie w przemyśleniach i wewnętrznym dialogu przejawia się charakter kobiety, jej traumy i problemy.

chorus_recenzja_1
Widoki nieustannie robią wrażenie.

Drugi ważny element to Opuszczony, czyli statek bohaterki, któremu bardzo daleko do typowego kosmicznego myśliwca. Owszem, jest zwinny i szybki, a także śmiercionośny. Jednak przede wszystkim jest w praktyce drugą, ważną postacią - z własną osobowością, opiniami i celami. Jego konwersacje z Narą to doskonały sposób, by przystępnie i naturalnie pozwolić graczom poznać historię i uniwersum Chorus bez przerywania rozgrywki.

Co ciekawe, historia nie ogranicza się tylko do głównego wątku. Eksplorując kolejne systemy gwiezdne, możemy też zajmować się pobocznymi misjami, z których każda ma własną fabułę - a wątki te nieraz łączą się z przewodnim. Niektóre opcjonalne zadania przeradzają się w dłuższe serie, rozgrywające się w różnych obszarach.

Motyw zmagań Nary z własnymi demonami, tajemniczy kult i problemy innych postaci przyciągają do ekranu, ale Chorus nie byłby tak dobrą grą, gdyby nie świetny gameplay. Pod tym względem to jeden z najlepszych tego typu kosmicznych shooterów, z jakimi miałem do czynienia w ostatnich latach.

chorus_recenzja_2
Nara wysiada czasem ze statku, ale widzimy ją tylko w przerywnikach.

Sterowanie statkiem zrealizowano właściwie bezbłędnie. Latanie, nawet w trudnych warunkach, między asteroidami, to czysta przyjemność. Pomaga fakt, że Opuszczony dysponuje paroma interesującymi zdolnościami - na przykład możliwością dryfu. Wystarczy, że przytrzymamy przycisk, a możemy obracać się w dowolną stronę, jednocześnie kontynuując lot w obranym wcześniej kierunku.

Poruszanie się jest na tyle przyjemne i wygodne, że nawet przemierzanie ciasnych wnętrz i korytarzy nie sprawia problemu, a dostarcza sporo satysfakcji. Czasem musimy bowiem odwiedzać starożytne świątynie, by Nara mogła w nich odzyskać swoje utracone moce. Lot przy pełnej prędkości z dopalaczem przez wąską wyrwę w ścianie to coś, co zawsze robi wrażenie. Chorus jest zresztą pełen „filmowych” momentów. Przykładem może być przelecenie przez wnętrze wrogiego okrętu bojowego po wcześniejszym zniszczeniu jego tarcz i uzbrojenia.

Zobacz także: Chorus - Poradnik, Solucja

Walka bez przerwy sprawia frajdę, przez całe kilkanaście godzin przygody. Stopniowo wprowadzani są nowi przeciwnicy, a każdy wymaga nieco innego podejścia. Musimy przełączać się między trzema rodzajami broni, a także wykorzystywać dodatkowe moce specjalne - szczególnie imponujący jest dostępny niemal od początku teleport. Możemy lecieć prosto na statek wroga, po czym nagle znaleźć się za nim, by dokończyć ostrzał. Przy okazji pomaga to też unikać ostrzału.

Kosmiczne starcia toczymy często i za każdym razem czujemy, jakbyśmy uczestniczyli w efektownej scenie z filmu science-fiction. Czujemy też, że Opuszczony i Nara są lepsi od swoich oponentów, dysponując „magicznymi” mocami, jednak nie jest wcale zbyt łatwo - bo przeciwnicy zawsze mają przewagę liczebną. Starcia z mniejszymi statkami są regularnie urozmaicane - czasem atakujemy wielkie fortece lub ogromne okręty, a wtedy skupiamy się na atakowaniu wrażliwych punktów.

Przygoda prowadzi Narę przez kilka układów, a każdy oferuje inny krajobraz. Trafiamy nawet do obszaru wypełnionego lodowymi asteroidami. Artyści naprawdę się spisali - tła zawsze wyglądają świetnie, a przy okazji pomagają nam orientować się w przestrzeni. Zawsze wiemy, gdzie jest „góra i dół”, choć poruszamy się przecież w przestrzeni kosmicznej.

Inne graficzne elementy dorównują wizji artystycznej. Modele statków, wybuchy, wszystko prezentuje się odpowiednio efektownie. Cut-scenki - czyli jedyne momenty, kiedy widzimy bohaterkę poza kokpitem statku - też imponują, nawet jeśli mimika nie zawsze jest idealna. Dobre wrażenie wzmacnia też porządna optymalizacja wersji PC, gwarantująca wysoką płynność i błyskawiczne loadingi.

chorus_recenzja_3
Statek możemy też ulepszać, wymieniać uzbrojenie i montować wspomagacze.

Chorus to jedna z największych niespodzianek 2021 roku. Świetna przygoda science-fiction, która zaskakuje naciskiem na fabułę i narrację, jednocześnie oferując rozgrywkę, która wciąga i nie pozwala się nudzić. To zdecydowanie tytuł, którego nie można przegapić.

Plusy: Minusy:
  • angażująca narracja i fabuła
  • wygląd lokacji
  • model sterowania
  • dynamiczne, efektowne walki
  • dwie czy trzy gorzej zaprojektowane misje poboczne
  • okazjonalne problemy z nawigacją

Platforma: PC, PS4, PS5, Xbox One, Xbox Series X/S - Premiera: 3 grudnia 2021 - Wersja językowa: polska (napisy) - Rodzaj: strzelanka science-fiction - Dystrybucja: cyfrowa - Cena: od 179 zł - Producent: Fishlabs - Wydawca: Deep Silver - Wydawca PL: Koch Media Poland

Recenzja Chorus została przygotowana na podstawie egzemplarza dostarczonego nieodpłatnie przez wydawcę.

Reklama

Zasady oceniania gier w Eurogamer.pl

Skocz do komentarzy (3)

Autor

Mateusz Zdanowicz

Mateusz Zdanowicz

Senior Editor  |  matzdanowicz

Człowiek orkiestra i miłośnik gier niezależnych. Mateusz zajmuje się przygotowywaniem recenzji, artykułów oraz poradników. Wspiera również dział informacyjny.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (3)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami