Call of Duty: Vanguard - Recenzja: bękarty wojny

Odrobina heroizmu.

Call of Duty: Vanguard rzuca nas ponownie w wir drugiego największego konfliktu zbrojnego, lecz walory historyczne traktuje raczej luźno. Przedstawionej opowieści wychodzi to na dobre. Kampania nie oferuje jednak wiele, poza ciekawą fabułą. W efekcie szybko przechodzimy do trybu multiplayer.

Opowieść najłatwiej przyrównać do „Bękartów Wojny” Tarantino, gdzie grupa złożona z samych specjalistów wyrusza na specjalną misję. Zadanie nie powiodło się i cała szóstka zostaje pojmana, a my - podczas przesłuchań w ramach retrospekcji - odkrywamy po kolei historię bohaterów.

Skonstruowana w ten sposób fabuła pozwala na ciągłe rotowanie scenografią, nie pozwalając graczowi na nudę. Raz przemierzamy japońską dżunglę, innym razem jesteśmy w pierwszej linii ofensywy w okopach, toczymy podniebne starcia, a kiedy indziej czołgamy się po mroźnych polach w Rosji, by unikać ostrzału snajperów.

Call_of_Duty____Vanguard_1_pif_paf_japonca_traf
Wybuchów i akcji w kampanii nie brakuje.

Genezy postaci same w sobie są ciekawe, a ich wybitne wyszkolenie obrazowane jest za pomocą zdolności, które wykorzystujemy w trakcie gry. Posiadający cechy przywódcze Arthur może rozkazywać swojemu oddziałowi, by odciągał uwagę bądź stosował ogień zaporowy, kiedy my szybko atakujemy od flanki. Inna postać to specjalista od granatów posiadający największy arsenał w tej kategorii, a zwerbowana przez brytyjskie oddziały Rosjanka Polina to snajperka potrafiąca wspinać się jak mało kto i skradać niczym kot.

Specjalne zdolności to swego rodzaju nowość, lecz nic, co przyciąga uwagę na dłużej. Dodatkowe talenty to tylko wymuszone podkreślenie, że każdy z członków zespołu jest unikalny, co mocno obrazuje postać Lucasa - pilota, który w terenie ma moc wyczuwania wrogów przez ściany, co zupełnie nie klei się z jego głównym fachem.

Kampania jest bardzo liniowa i nie ma sensu próbować innego podejścia niż to, które proponują twórcy. To ma być filmowe przeżycie, a każdy krok jest dokładnie wyreżyserowany. Sprawia to, że część etapów może frustrować, kiedy na przykład zmuszeni jesteśmy się skradać, bo inaczej snajper o nadludzkich zdolnościach zabije nas jednym strzałem, albo gdy uczestniczymy w chaotycznych bitwach powietrznych z dziwnym sterowaniem. W efekcie opowieść przebiegamy po sznurku od poziomu do poziomu, a główną motywacją jest postęp fabularny głównego wątku, który jest przyjemnym filmowym akcyjniakiem.

Inteligencja przeciwników - a raczej jej brak - i dość ograniczające wolność misje mogą sprawić, że dla wielu sama historia nie będzie dostateczną motywacją i skierują swoją uwagę na tryb dla wielu graczy. Tutaj Call of Duty Vanguard wydaje się już ciekawsze.

Tryby rozgrywki multiplayer nie uległy większym modyfikacjom, poza rywalizacją w Patrolu, który działa na zasadzie zdobycia stale przesuwającego się po całej mapie punktu. Dwie drużyny ścierają się o jak najdłuższe utrzymanie kontroli nad ruchomą strefą. Bardzo udany, dynamiczny tryb o szybkim tempie, które nie pozwala stać w miejscu.

Zobacz: Call of Duty Vanguard - Poradnik, Solucja

System rozwoju bohaterów polega na odblokowywaniu specyficznych atutów i nowego ekwipunku, z czego i tak największą uwagę poświęcamy broni palnej, którą można modyfikować, a zmianę statystyk odczuwamy mocno w fizyce broni. Entuzjaści rusznikarstwa mogą uznać ten system za bardzo uproszczony, ale to wciąż coś ciekawego dla osób spędzających więcej czasu w rozgrywce wieloosobowej.

Call_of_Duty____Vanguard_5_latanie
Sekwencje z samolotami nie są ani przyjemne, ani potrzebne.

Miłośnikom starć multiplayer nie trzeba specjalnie polecać tego trybu, a potyczki w epoce II wojny światowej to zawsze jakieś ciekawe urozmaicenie od współczesnych batalii. Mapy w trybie wieloosobowym są całkiem różnorodne, a najwięcej satysfakcji daje możliwość częściowej destrukcji otoczenia, oraz strzelanie przez drewniane przeszkody. Fizyka broni jest bardzo przyjemna i nic nie sprawia większej radochy, niż skuteczne trafienie kogoś z drugiego końca planszy w głowę. Niemniej jest to coś, w czym Call of Duty już się sprawdzało i fani Warzone raczej potraktują Vanguard jedynie jako chwilową odskocznię.

Tempo rozgrywki wieloosobowej jest szybkie i to zdecydowany atut tej części, jednak nie do końca odpowiadają nam nowe elementy między meczami. Po zakończonym starciu tracimy blisko minutę na podsumowanie zasług trzech wyróżnionych członków drużyny i głosujemy, kto ma dostać bonus uznaniowy. Po pierwszych dwóch podsumowaniach staje się to jedynie nudną przeszkodą, opóźniającą wskoczenie do kolejnego meczu. Zupełnie zbędny dodatek.

Trzeci dostępny w Vanguard tryb rozgrywki to klasycznie Zombie. Kooperacyjne odpieranie fal potworów posiada swoich zwolenników i ucieszą ich na pewno zmiany w postaci obszaru startowego. Tam drużyna może się przygotować przed rozgrywką, zmodyfikować statystyki i ekwipunek, a dopiero stamtąd otworzyć portal (wyrwę) do konkretnej misji. Mała zmiana, a cieszy.

Call_of_Duty____Vanguard_2_mapy_multi_ladne_sa
Niektóre mapy w trybie multi imponują oprawą, lecz tempo starć nie pozwala zatrzymać się i podziwiać widoków.

Na dogłębniejszą ocenę tego trybu przyjdzie nam jeszcze nieco poczekać, gdyż na chwilę obecną dostępny jest jedynie wycinek tego, czym Zombie stanie się w przyszłości. To swego rodzaju prolog, a główna misja i jej elementy mają pojawić się dopiero później. Teraz to bardziej obietnica dobrej zabawy, niż coś wciągającego na dłużej.

Całokształt Call of Duty: Vanguard budzi wrażenie produktu wydanego w pośpiechu. Liniowa i oskryptowana kampania przyciąga fabułą, a nie rozgrywką. Gameplay natomiast sprawdza się w szybkich meczach wieloosobowych, ale też nie jest to nic, czego poprzednie odsłony serii nie oferowały. Tryb Zombie to z kolei jedynie przedsmak. Gra może zyskać na atrakcyjności, gdy otrzymamy nową zawartość, ale premierowe wydanie jest „tylko” porządne.

Plusy: Minusy:
  • różnorodne lokacje w kampanii
  • wciągająca fabuła
  • satysfakcjonujący multiplayer
  • niezła oprawa
  • liniowość kampanii może męczyć
  • chaotyczne etapy z bitwami powietrznymi
  • nużące misje skradankowe
  • okrojony tryb Zombie

Platforma: PC, PS5, PS4, Xbox Series X/S, Xbox One - Premiera: 5 listopada 2021 - Wersja językowa: polska (dubbing) - Rodzaj: FPS - Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa - Cena: 230-260 zł - Producent: Sledgehammer Games - Wydawca: Activision - Wydawca: Koch Media

Recenzja Call of Duty: Vanguard została przygotowana na podstawie egzemplarza dostarczonego nieodpłatnie przez wydawcę.

Reklama

Zasady oceniania gier w Eurogamer.pl

Skocz do komentarzy (3)

Autor

Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Recenzent

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.

Powiązane materiały

Na stronie

Przerwa techniczna w weekend

Niektóre funkcje serwisu zostaną czasowo wyłączone.

Chorus - porady na start: początek gry, jak zacząć

Co robić na początku gry, jak walczyć i zdobywać pieniądze.

Komentarze (3)

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami