Dark Souls ma 10 lat - wspomnienie wybitnego dzieła From Software

Prepare to die.

Nie potrafię sobie przypomnieć, ile razy - odkąd pracuje w Eurogamerze - porównałem element jakiejś gry do czegoś związanego z Dark Souls. To już trochę mem, że dziennikarze uwielbiają używać sformułowań w stylu „Ta gra to Dark Souls strzelanek” - i przez pewien czas niektórzy faktycznie z tym przeginali - co nie zmienia faktu, że naprawdę świadczy to o znaczeniu tego tytułu od From Software.

Jasne, wcześniej ukazało się Demon's Souls. Jednak w porównaniu do Dark Souls, produkcja z PS3 była naprawdę niszowa. To ten drugi tytuł dla rzeszy graczy (w tym dla mnie) był pierwszym doświadczeniem tego typu rozgrywki. Choć słowo „rozgrywka” wydaje się w tym przypadku trochę ubogie. Chodzi nie tylko o gameplay, ale o całą filozofię projektowania gry.

Być może zaskoczę wielu, ale muszę przyznać, że to nie poziom trudności jest dla mnie najważniejszy w grach From Software. Oczywiście też ma znaczenie - buduje poczucie niedostępności wrogo nastawionego do nas świata. Wpływa to mocno na eksplorację, bo zwiedzamy ostrożnie, uważnie i powoli. Przynajmniej przy pierwszym podejściu, a to właśnie dziś wspominam.

Weźmy na przykład skróty. W grach souls-like to coś, co sprawia nie lada satysfakcję, a odkrywanie takich przejść - po godzinie, dwóch czy nawet trzech - do wcześniejszych lokacji i ognisk było w Dark Souls niezwykłe. Nawet nieoczekiwany dostęp do Kaplicy Firelink z Parafii Nieumarłych to niesamowite wydarzenie - bo powroty do tego znajomego schronienia dawały poczucie chwilowego bezpieczeństwa i spełnienia.

Zresztą, eksploracja sama w sobie to najważniejszy aspekt tej gry. Odkrywanie tego, co jest za kolejnymi drzwiami, na końcu korytarza, po drugiej stronie lasu czy na dole schodów. Gra w ogóle nie prowadzi nas za rękę i nie tłumaczy zbyt wiele, szczególnie jeśli nie słuchamy postaci niezależnych - dlatego rzadko kiedy jesteśmy przygotowani na to, co zobaczymy w następnej lokacji.

Przemierzanie świata w Dark Souls to powolne odsłanianie tajemnicy. To coś, co trudno odtworzyć - bo największe wrażenie robi za pierwszym razem. Tylko Bloodborne później zaoferowało identyczną satysfakcję z odkrywania nowych obszarów i przejść, a także wspomnianych skrótów. Być może w przypadku tego tytułu pomógł fakt, że bardzo różnił się od pierwszych Soulsów otoczką i klimatem.

dark_souls_10_lat_walka
Wielu zwykłych wrogów wystawia nasze umiejętności na próbę

Przekraczanie białej mgły też nie robi dziś już takiego wrażenia, jak przy pierwszym kontakcie z tym rozwiązaniem. Bossowie kryją się za taką kurtyną, więc od początku doskonale wiemy, że tego typu przejście oznacza poważną walkę.

Mgła jednak świetnie maskuje to, co nas czeka. Nie wiemy jak wygląda konkretny obszar potyczki, a przede wszystkim - nie możemy dostrzec bossa z oddali. Sam moment przechodzenia przez mgłę jest więc pełen emocji, z czego twórcy doskonale zdają sobie sprawę, sprawiając czasem, że „mgliste wrota” nie prowadzą bezpośrednio do potyczki, a gracz zachodzi w głowę, czy to nie przypadkiem jakaś sztuczka, a boss zaraz wyskoczy z krzaków.

Dark Souls to też zderzenie z charakterystycznym dla From Software stylem narracji i przedstawiania w historii (przypominam: wcześniej nie miałem do czynienia z Demon's Souls z PS3). Już sam minimalistyczny sposób opisywania świata i wydarzeń w dużym stopniu buduje niesamowitą atmosferę. Wszystko jest tutaj tajemnicze, niezwykłe i niepokojące.

dark_souls_10_lat_postacie
Postacie są tajemnicze, a przez to fascynujące

Dlaczego niepokojące? Ponieważ niewiedza rodzi niepewność. Z drugiej strony chcemy zrobić wszystko, by odsłaniać tajemnice i w pełni zrozumieć, co otacza naszego bohatera. Fascynujące jest na przykład poznawanie historii bossów poprzez czytanie opisów przedmiotów z nimi związanych. Dark Souls - i kolejne części serii, a także Bloodborne - pozwalają przez to poczuć się jak jakiś archeolog i badacz zaginionych cywilizacji.

Nawet spotkania z różnymi postaciami są tu nietypowe i także budzą niepewność. Bohaterowie niezależni zazwyczaj po prostu siedzą gdzieś czy stoją - podchodzimy do nich, niezbyt przekonani, czy na pewno nie są to przeciwnicy, a gdy decydujemy się na rozmowę, możemy często liczyć na enigmatyczne wypowiedzi. To też w dużym stopniu buduje niezwykły klimat soulsów.

Dark Souls na zawsze pozostanie wyjątkowe. Pierwszego zetknięcia ze wszystkimi charakterystycznymi cechami i rozwiązaniami gier From Software nie da się zapomnieć. Walka? Jasne, też wciąga i angażuje, lecz to wszystkie pozostałe aspekty składają się na coś niepowtarzalnego.

Reklama

Skocz do komentarzy (10)

Autor

Mateusz Zdanowicz

Mateusz Zdanowicz

Senior Editor  |  matzdanowicz

Człowiek orkiestra i miłośnik gier niezależnych. Mateusz zajmuje się przygotowywaniem recenzji, artykułów oraz poradników. Wspiera również dział informacyjny.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (10)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami