God of War na PS4 był zbyt ładny? Kwestia Ragnaroku

Sequel wcale nie musi ponownie rewolucjonizować serii.

„To przecież klon poprzedniej części” - taki zarzut padł ze strony niektórych graczy po prezentacji God of War: Ragnarok. Inni nie byli aż tak surowi, lecz wielu też podkreślało, że spodziewali się czegoś, co bardziej wyróżni sequel od pierwszej części nordyckiej przygody Kratosa. Pytanie tylko - dlaczego?

Wydany w 2019 roku God of War wyglądał - i do dziś wygląda - fenomenalnie. Poza niezwykle wysokim poziomem oprawy i animacji, gra imponuje też ogólną reżyserią akcji oraz przedstawieniem całej przygody w jednym ujęciu, bez cięć czy tradycyjnych ekranów ładowania. Pamiętamy jeszcze, jak zadawaliśmy sobie pytania typu: jak to w ogóle możliwe, że tytuł ten tak wygląda na PlayStation 4?

Produkując bezpośrednią kontynuację, deweloperzy z Santa Monica postawili po prostu na ciągłość wizji artystycznej. Biorąc pod uwagę precyzję i przywiązanie do najmniejszych detali przy realizacji poprzedniej części, takie podejście ma sens i wydaje się absolutnie zrozumiałe.

W teorii twórcy mogliby wymyślić jakiś „popisowy” element - w stylu wspomnianego już jednego ujęcia. Po co jednak mieliby to robić, jeśli jedynym powodem ku temu miało by być tylko pokazanie: „Patrzcie, mamy coś nowego”?

Dobrym przykładem jest tutaj nowy Ratchet & Clank. To świetna gra, lecz promowane przed premierą przeskakiwanie między różnymi wymiarami w mgnieniu oka w praktyce okazało się tylko drobnym dodatkiem, który występował w mocno oskryptowanych, krótkich i liniowych scenach.

Returnal z kolei - kolejna gra wyłącznie na PS5 - nie oferuje żadnego szczególnego „gimmicku”, który nie byłby możliwy na PS4, pomijając oczywiście błyskawiczne ładowanie nowych lokacji, teleporty czy ogólną płynność rozgrywki przy niezwykle wysokiej jakości grafiki. Nowy God of War też nie musi więc nic takiego wprowadzać.

Ragnarok_3
Jedną z nowości będzie dodatkowy środek transportu - psi (wilczy?) zaprzęg

Oczywiście deweloperzy mogliby, przykładowo, zmienić perspektywę. Wprowadzenie innej kamery - w porównaniu do God of War 3 - było dla wielu wręcz szokiem, niektórzy nazywali tę nowość „rewolucją” w kultowym cyklu i trudno się z nimi nie zgodzić. Nie każdy sequel musi jednak proponować gruntowne zmiany.

Mamy rzecz jasna w branży gier wideo lekki problem z kolejnymi częściami różnych serii, które mocno - czasem zbyt mocno - przypominają poprzedników. W przypadku God of War trudno mieć jednak do twórców pretensje, gdyż zrobili do tej pory tylko jedną grę w tym konkretnym stylu. Gdyby następne dwie czy trzy odsłony również nie wprowadzały większych zmian, wtedy krytyka byłaby już bardziej uzasadniona.

Jeśli natomiast skupimy się tylko na oprawie graficznej, to Ragnarok imponuje. „Problemem” jest tylko fakt, że poprzednia odsłona była pod tym względem zachwycająca. Kto wie, być może niektórzy w Santa Monica żałują, że wycisnęli z PS4 ostatnie soki, patrząc na widoczne gdzieniegdzie narzekania.

Ragnarok z pewnością zaoferuje świetną jakość 4K i rozgrywkę w 60 klatkach na PlayStation 5. Możemy też pewnie spodziewać się ray tracingu. Wersja na PlayStation 4 natomiast będzie najpewniej wyglądać tak, jak poprzednia odsłona. Posiadacze PS4 powinni być zadowoleni.

Ogólnie jednak nie wiemy jeszcze o Ragnaroku wszystkiego. Ile nowych zdolności wykorzysta Kratos? Ile nowych broni otrzymamy? Jak zmieni się rozwój postaci - i czy wpłynie to na gameplay? Pewne jest jedno, a mianowicie fakt, że czeka na nas dalszy ciąg porywającej przygody, w trakcie której zwiedzimy imponujące krainy z nordyckiej mitologii.

Reklama

Skocz do komentarzy (10)

Autor

Mateusz Zdanowicz

Mateusz Zdanowicz

Senior Editor  |  matzdanowicz

Człowiek orkiestra i miłośnik gier niezależnych. Mateusz zajmuje się przygotowywaniem recenzji, artykułów oraz poradników. Wspiera również dział informacyjny.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (10)

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami