Cyberpunk 2077 jest nie do uratowania?

Zawalona droga No Man's Sky.

Cyberpunk 2077 to wciąż gra, o której dużo się mówi i pisze. Każdy nowy patch i informacja od twórców wywołują falę komentarzy. Choć tytuł został już bardzo solidnie połatany, a obecna wersja zawiera naprawdę niewiele błędów, nie spodziewajmy się, że gra stanie się lepsza i przebędzie drogę, jaką przebyło choćby No Man's Sky. Cyberpunka 2077 zapewne nie da się już uratować.

Premiera megaprodukcji CD Projekt Red chyba na zawsze pozostanie symboliczna. Fenomenalnemu, chyba nigdy wcześniej niespotykanemu na taką skalę marketingowi nie sprostał sam produkt. Cyberpunk 2077 okazał się „zaledwie" grą bardzo dobrą (!), ale oczekiwania były zdecydowanie większe: miał być to tytuł o możliwie najwyższych ocenach i bezsprzecznie najlepsza gra roku, a może i mijającej generacji.

Owszem, to wciąż najpotężniejsza wizja cyberpunkowa w grach wideo. Dobrze zaprojektowany, otwarty świat, ciekawi bohaterowie, poprawnie napisana fabuła - to wszystko mocne fundamenty. Gdy jednak schodzimy na poziom rozgrywki, okazuje się, że tytuł nie potrafi zaskoczyć niczym innowacyjnym, a raczej stara się naśladować to, co inne duże studia już dawno wprowadziły w swoich projektach.

Pierwszy zwiastun z 2013 roku - od niego zaczęło się cyberpunkowe szaleństwo

Mamy więc do czynienia z dobrą, ale nie wybitną strzelanką, mamy nieudany system lootu, ogrom mało sensowych zadań pobocznych i zleceń, nieciekawy rozwój bohatera i jego mało atrakcyjnych umiejętności. Czy ktoś zdobył w tej grze jakąś fantastyczną, ultrarzadką broń, która „robiła robotę"? A może ktoś założył w tym RPG wyjątkowy pancerz, który zmieniał sposób rozgrywki?

Tymczasem niektórzy z nas, jakbyśmy byli pogrążeni w jakiejś niezwykłej, masowej hipnozie - z przekonaniem spodziewa się, że w przeciągu najbliższych miesięcy, a może roku, Cyberpunk 2077 stanie się zupełnie inną, lepszą grą. Że oprócz naprawy błędów technicznych, gra będzie przebudowywana w drobnych detalach: od ekwipunku, przez wszczepy, po zachowanie przechodniów.

Rozmówcy często wskazują przy tym na przypadek No Man's Sky i drogę, jaką przeszedł ten tytuł i sam Sean Murrey - od znienawidzonego twórcy „oszusta" i gry-wydmuszki, po autentycznie jedną z najlepszych gier kosmicznych w historii i „boga" zagorzałych fanów. Zjawisko, o którym się jeszcze będzie długo mówić, bo i No Man's Sky wciąż nie przestaje być rozwijane i wzbogacane o fenomenalne rozwiązania.

Tylko że Cyberpunk 2077 nigdy nie będzie drugim No Man's Sky, bo Murrey nie tyle „naprawia" grę, co ją de facto cały czas tworzy. To pozwala mu nie tylko usprawniać i przebudowywać wiele źle działających systemów, ale też dobudowywać nowe moduły. CD Projekt Red ma tutaj zupełnie inną strategię: studio chce jak najszybciej wydać grę na PS5 i Xbox Series S/X, ukończyć płatne, duże dodatki, a w tle zapewne są już realne plany na Wiedźmina 4.

Początki No Man's Sky były bardzo trudne - dziś gra jest w zupełnie innym miejscu

Nie spodziewajmy się więc, że z czasem w Cyberpunk 2077 pojawią się innowacyjne rozwiązania, rodem z Red Dead Redemption 2. Nie spodziewajmy się przebudowy systemu strzelania czy przemodelowanego, udoskonalonego rozwoju bohatera. To brzmi, jakby twórcy musieli porzucić wszystko inne i tak naprawdę zająć się na nowo projektowaniem i tworzeniem kluczowych aspektów rozgrywki.

Cyberpunka 2077 nie da się już uratować w stopniu, o jakim niektórzy marzą. Tytuł pozostanie po prostu bardzo dobrą grą, która dla wielu okaże się rozczarowująca, ale innym przyniesie dziesiątki godzin świetnej zabawy.

To nie jest gra, którą będziemy pamiętać przez dekadę, ale kolejny dobry, solidny produkt, pokroju kolejnych odsłon Far Cry'a czy nawet Assassin's Creed - choć i ten ostatni przebył ostatnio długą drogę, czerpiąc przy okazji z dokonań właśnie Wiedźmina 3. Gier, które również odniosły sukces, a nie obawiały się podpatrywać CD Projekt Red, było ostatnio zresztą więcej - wystarczy wspomnieć Horizon Zero Dawn czy ostatnie Ghost of Tsushima.

Na marginesie, to zresztą ciekawe, że twórcy Cyberpunka 2077 tak bardzo chcieli odciąć się od tego, co osiągnęli w Dzikim Gonie, że wykluczyli z nowej gry najlepsze rozwiązania i pomysły z przygód Geralta (inni twórcy wręcz je kopiowali!). Świadomie lub nie wykorzystali zaś to, co się w Wiedźminie 3 nie do końca udało.

Reklama

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (18)

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami