Chivalry 2 - Recenzja: piękno chaosu

Pole bitwy zaprasza.

Wbiegamy w środek tłumu wrogów, ale wcześniej rzuciliśmy w nich naszym mieczem, więc chwytamy wielki świecznik i próbujemy trafić, kogo tylko możemy, zanim przewaga liczebna przeciwników poskutkuje naszym krwawym zgonem. To tylko wspomnienie jednej z wielu przykładowych scen z sieciowych potyczek w Chivalry 2. Absurdalne sytuacje pięknie łączą się tutaj z przyjemnym systemem walki wręcz i bitewnymi emocjami.

Podstawowym trybem w tej pozbawionej kampanii singlowej produkcji są starcia dwóch armii - w każdej po 32 osoby. Bitwy te toczą się na wielkich mapach podzielonych na strefy z różnymi celami dla strony ofensywnej. Obrońcy muszą po prostu nie dopuścić, by atakujący dopięli swego. W grę wchodzi tutaj eskortowanie maszyn oblężniczych, podpalanie wiosek, łupienie złota czy nawet atakowanie króla. Największych map jest w sumie pięć - co (biorąc pod uwagę oferowaną na nich zawartość) jest wystarczającą liczbą na premierę, tym bardziej że kolejne będą wprowadzane za darmo.

To właśnie tego typu bitwy są źródłem największej frajdy, bo pełno w nich chaotycznych, nieprzewidywalnych sytuacji. Chodzi tu zarówno o zamierzone przez graczy wygłupy czy ryzykowne zagrania, jak też zupełnie przypadkowe sytuacje. Ktoś może nagle postanowić rzucić się na wrogów tylko z pięściami, jakiś wojak może przesadzić z zamachem i pozbawić głowy własnego sojusznika, ktoś inny zeskoczy z wysokiego muru na grupę przeciwników, licząc na szczęście przy lądowaniu. Chivalry 2 jest perfekcyjnym odrealnieniem i przeniesieniem średniowiecznych bitew do gry wideo - mamy tu idealną dawkę niezamierzonego humoru.

chivalry_2_recenzja_04
Straciłeś rękę? Nic nie szkodzi. Czasem nawet tak można walczyć dalej.

Do dyspozycji graczy oddano cztery klasy, każda z trzema podklasami. Trójka walczy wręcz, a czwarta profesja to łucznik (i później, gdy zwiększymy poziom, kusznik). Do wyboru mamy między innymi żołnierza specjalizującego się w broniach drzewcowych, albo rycerza w ciężkiej zbroi czy też nieco bardziej zwinnego wojownika z toporami. Każdy znajdzie coś, co odpowiada jego stylowi gry, choć wyjątkowo dobrze sprawuje się rycerz z tarczą i jednoręcznym ostrzem czy buławą - dodatkowa forma ochrony pozwala zwiększyć szansę, że wróg popełni błąd, a wtedy wystarczy wyprowadzić kontrę.

System walki wręcz jest bardziej rozbudowany, niż możnaby przypuszczać. Możemy wyprowadzić cios zwykły, znad głowy lub pchnięcie. Blokujemy ataki wroga, możemy wyprowadzić ripostę, ale też przerywać ofensywę oponenta. Odpowiednie ustawienie się, wyprowadzanie ataku w idealnym momencie, pozycjonowanie i poruszanie się nawet w trakcie wymachu - wszystko to ma znaczenie. Po dłuższym treningu jesteśmy w stanie pokonać nawet dwóch mniej doświadczonych graczy w pojedynkę.

Uczenie się tajników machania żelazem jest niezwykle satysfakcjonujące, ale czasem miło jest też po prostu nie myśleć zbyt mocno i najzwyczajniej w świecie rzucić się w kotłowaninę wrogich rycerzy z wielkim mieczem i liczyć na szczęście. Każda forma rozgrywki jest tu po prostu dobrą zabawą.

chivalry_2_recenzja_01
Granie z kamerą TPP sprawia, że walczy się po prostu wygodniej

Poza głównym trybem gry twórcy przygotowali też zwykłe drużynowe potyczki na punkty, a nawet rywalizację „każdy na każdego”. Jak można przypuszczać, ten ostatni typ rozgrywki to już totalny chaos - ale też potrafi być na swój sposób relaksujący. To po prostu niezobowiązująca, lekka rozrywka, jak dobry film klasy B.

Kwestia łuczników i kuszników została nieco poprawiona względem oryginału. Wydają się nieco mniej skuteczni, a w meczach występują ograniczenia liczby tego rodzaju wojowników - tylko określona liczba graczy z bronią zasięgową może brać udział w bitwie. Dzięki temu nie czujemy frustracji, która mogłaby się pojawić, gdyby w przeciwnej drużynie było na przykład trzydziestu wojaków z łukami. Sama mechanika strzelania jest natomiast prosta, skuteczna i przyjemna - szczególnie gdy z daleka uda nam się trafić w głowę oponenta.

Oczywiście powraca friendly fire, a początkujący mają czasem problemy z pamiętaniem o tym fakcie. Warto więc przypomnieć, że radosne wymachiwanie dwuręcznym toporem przy sojusznikach może skończyć się źle nie tylko dla wrogów.

chivalry_2_recenzja_02
Łucznik może rozstawić koksownik, dzięki któremu podpala strzały.

Najważniejszą nowością w sequelu jest wprowadzenie klasowych zdolności. Może to być na przykład obszarowy efekt leczenia albo rzut zapalającym „granatem”. Z pewnością są przydatne, lecz wydaje się, że twórcy mogli podejść do tego tematu z nieco ciekawszymi pomysłami - choć trzeba pamiętać, że musieli też zachować odpowiedni balans. W każdym razie, używanie specjalnych talentów nie jest szczególnie ekscytujące.

Chivalry 2 warto polecić każdemu, komu choć trochę podoba się pomysł chaotycznych bitew na miecze i topory, bo zrealizowano go niemal idealnie. Pomaga fakt, że gra wygląda imponująco, udźwiękowienie potęguje poczucie udziału w potyczkach i oblężeniach, a cross-play sprawi, że towarzyszy broni nigdy nie powinno zabraknąć.

Plusy: Minusy:
  • przyjemna, intuicyjna walka
  • ciekawe mapy w głównym trybie
  • satysfakcjonujący chaos wielkich bitew
  • cross-play
  • tylko w Epic Games Store na PC
  • specjalne zdolności wydają się zbędne

Platforma: PS5 - Premiera: 8 czerwca 2021 - Wersja językowa: polska (napisy) - Rodzaj: gra akcji, multiplayer - Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa - Cena: 170 zł - Producent: Torn Banner Studios - Wydawca: Tripwire Interactive - Wydawca PL: Koch Media Poland

Recenzja Chivalry 2 została przygotowana na podstawie egzemplarza dostarczonego nieodpłatnie przez wydawcę.

Reklama

Zasady oceniania gier w Eurogamer.pl

Skocz do komentarzy (0)

Autor

Mateusz Zdanowicz

Mateusz Zdanowicz

Senior Editor  |  matzdanowicz

Człowiek orkiestra i miłośnik gier niezależnych. Mateusz zajmuje się przygotowywaniem recenzji, artykułów oraz poradników. Wspiera również dział informacyjny.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (0)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami