Outriders - recenzja: świetny shooter z problemami

Anomalie.

Outriders to ciekawa odpowiedź na modne obecnie hybrydy produkcji dla jednego gracza z grami kooperacyjnymi, gdzie chodzi głównie o przyjemność ze strzelania, rozwoju postaci i zdobywania lootu. Zabawę potrafią jednak zepsuć niewyeliminowane jeszcze problemy techniczne.

Tytuł od People Can Fly prezentuje świat z niedalekiej przyszłości, gdy ludzkość na tyle zniszczyła Ziemię, że musi ratować się desperacką próbą kolonizacji innej planety. Wraz ze stworzoną postacią obserwujemy pierwsze chwile na Enoch, by po wypadku z tajemniczą anomalią zostać rannym i zahibernowanym. Budzimy się ponad 30 lat później i okazuje się, że kolonizacja nie przebiegła zgodnie z planem, a rajska planeta przypomina postapokaliptyczny krajobraz, gdzie wrogie frakcje ścierają się zarówno ze sobą, jak i ze zmutowaną fauną. Na szczęście sami też ewoluowaliśmy, zyskując nadludzkie zdolności.

Sednem opowieści jest wędrówka głównego bohatera i towarzyszy przez pogrążony w konflikcie świat. Próbujemy rozwiązać zagadkę dziwnej Anomalii, jak też dokończyć z sukcesem kolonizację i wybudzenie ludzi pozostałych na statku na orbicie. Historia przypomina filmy akcji z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, dobrze balansując między patosem, a czarnym humorem pasującym do produkcji tego typu.

Outriders_recenzja_1_coop_sednem
Zabawa w kilka osób to sedno tej gry i zdecydowanie największe źródło frajdy (recenzja Outriders)

Grę można w pigułce ująć jako Gears of War z mocami z Destiny. Studio odpowiedzialne za Gears of War: Judgement wykorzystało pełnię doświadczeń z poprzedniego tytułu i stworzyło coś zupełnie nowego, co wydaje się jednak dziwnie znajome. System poruszania się za osłonami, rozpadanie się pokonanych przeciwników na krwawe kawałki, poczucie wagi każdej broni i oddanych strzałów do złudzenia przypominają „Gearsy”. Nowe moce i ulepszenia sprawiają jednak, że na każdym kroku zachęcani jesteśmy do eksperymentowania i porzucania osłon w imię ofensywy pełnej widowiskowych supermocy znacznie bardziej znanych z gier pokroju Destiny czy też Mass Effect.

Rozgrywka jest świetnie prowadzona i walki nie pozwalają na nieuwagę. Napierające fale przeciwników są odpowiednio różnorodne, by zmuszać do ciągłej adaptacji na polu bitwy. Jedni przeciwnicy będą zasypywać gradem kul zza osłon, inni przeprowadzą atak od flanki, puszczając przodem opancerzonych twardzieli, mających skupiać na sobie uwagę. Do tego zaskakująco dobra sztuczna inteligencja, która potrafi momentami podnieść ciśnienie.

Zobacz także: Outriders - poradnik i najlepsze porady

Ponownie nawiązując do Gears of War, widać odpowiednie balansowanie między różnorodnymi typami oponentów - byśmy w trakcie kampanii nie odczuwali znużenia, a ciągłą zmianę tempa i dynamikę starć. Napotykani bossowie również znacząco się różnią i każdy wymaga nieco innej strategii. Walka z oprychem wyposażonym w podobne do naszych moce to coś zupełnie innego niż strzelanie do lawowego pająka albo wielkiego jak dom Chrysaloida. Nie możemy narzekać na nudę.

Outriders_recenzja_2_cutscenki
Przerywników filmowych jest zadziwiająco dużo, a ich tempo jest dość powolne. To dobry moment na odsapnięcie od ciągle napierających wrogów. (recenzja Outriders)

W grze do wyboru mamy cztery klasy: Piromantę, Manipulanta, Niszczyciela oraz Technomantę. Każda posiada unikalne umiejętności, które niejako wpisują się w klasyczne role: wytrzymałego tanka, łotrzyka preferującego walkę bezpośrednią, czarodzieja palącego wroga na kilka sposobów oraz postaci wsparcia, która działkami czy zdolnościami kontroluje pole bitwy i wspiera towarzyszy. Różnorodność zwiększa drzewko umiejętności, które pozwala każdą z klas jeszcze bardziej dostosować do własnych preferencji.

System broni również nie jest jakkolwiek ograniczany względem klasy, więc możemy przy sobie nosić dowolne dwa egzemplarze, a do tego pistolet. To świetna wiadomość, jeżeli chcemy biegać z tak różnorodnym zestawem, jak strzelba powtarzalna i karabin snajperski, lub dwoma typami szybkostrzelnych miotaczy pocisków. Pod kątem kształtowania postaci pod własne preferencje Outriders to jedna z przyjemniejszych pozycji na rynku.

Odwiedzane lokacje są dość korytarzowe, lecz nie jest to wada w przypadku gry, w której cała kampania to ciągłe parcie do przodu do coraz to nowszych i ciekawszych miejsc. Podobnie jest z przeciwnikami, którzy - mimo pewnego rodzaju podobieństw - jednak ciągle czymś zaskakują i do samego końca oferują nowe wyzwania.

To, co wyróżnia Outriders na tle innych gier, to system trudności podnoszący się wraz z naszym postępem. Po zdobyciu odpowiedniego doświadczenia na oddzielnym pasku, mamy możliwość zwiększenia trudności gry. W zamian otrzymujemy bonusy do tempa rozwoju postaci i lepszych nagród wypadających z pokonanych wrogów.

Z jednej strony aż 15 poziomów trudności to wyzwanie samo w sobie, by dać sobie radę na najwyższym możliwym, a z drugiej - narzędzie, które pozwala zmniejszyć poziom wtedy, gdy dana potyczka staje się frustrująca. Jest to ciekawy system, który przywodzi na myśl rozwiązanie „Mayhem” z Borderlands 3, lecz jest znacznie bardziej przemyślany.

Świat możemy przemierzać w trzyosobowej drużynie lub w parach, lecz wciąż jest to utrudnione przez liczne problemy techniczne. Przerwania połączenia, lagi utrudniające rozgrywkę i inne sieciowe komplikacje znacznie przeszkadzają w czerpaniu przyjemności z przygody. Wiele starć wymaga koordynacji działania całego zespołu, a przez działanie serwerów trudno czasem o jakąkolwiek współpracę.

Outriders_recenzja_4_rozlaczanie
Nawet kilka tygodni po premierze ten widok nie jest nam obcy. (recenzja Outriders)

Drugim utrudnieniem jest fakt, że Outriders to gra „always online”, co skutkuje tym, że nawet jak chcemy grać samemu, to czasami po prostu nie możemy, gdyż zdarza się nam utknąć na ekranie logowania do serwerów. Ten problem podobno pojawia się najczęściej u użytkowników konsol, gdzie czasami od uruchomienia gry do faktycznej rozgrywki potrafi minąć nawet do kilkudziesięciu minut patrzenia na kręcące się kółko logowania.

Trzeba też podkreślić, że wielu graczy wciąż raportuje problemy ze znikającym ekwipunkiem. Po zalogowaniu się do gry widzą swoją postać na odpowiednim poziomie, lecz zupełnie pozbawioną wszystkich przedmiotów. Jak można się domyślić, jest to szczególnie dotkliwe w późniejszych fazach gry, kiedy użytkownicy zdążą już zdobyć potężne uzbrojenie.

Jest więc sporo problemów technicznych, ale ostatecznie Outriders to zaskakująco ciekawa i wciągająca gra. Bogaty system rozwoju, wyposażenie, projekt poziomów i jeszcze kilka innych ciekawych rozwiązań sprawiają, że mamy do czynienia z udaną alternatywą dla podobnych gier. Przy okazji jest tu spory potencjał do dalszego rozwoju, więc Outriders pewnie nie pozwoli o sobie szybko zapomnieć.

Plusy: Minusy:
  • sprawdzony system walki z ciekawymi mocami
  • ekwipunek i drzewko rozwoju pozwalają na wiele
  • satysfakcjonująca walka
  • nowy i ciekawy świat
  • problemy z rozgrywką sieciową
  • brak opcji gry offline


Platforma: PC, PS5, PS4, Xbox Series X/S, Xbox One - Premiera: 1 kwietnia 2021 - Wersja językowa: polska (napisy) - Rodzaj: strzelanka TPP - Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa - Cena: 200-250 zł - Producent: People Can Fly - Wydawca: Square Enix - Wydawca PL: Cenega

Recenzja gry Outriders została przygotowana na podstawie egzemplarza dostarczonego nieodpłatnie przez wydawcę.

Reklama

Zasady oceniania gier w Eurogamer.pl

Skocz do komentarzy (2)

Autor

Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Recenzent

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (2)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami