The Dark Pictures: Little Hope - Recenzja: mroczna nadzieja

Interaktywny strach.

Mroczna, klimatyczna opowieść ze świetnym twistem fabularnym. Rozgrywka pozostawia jednak odrobinę do życzenia - recenzja Little Hope.

Little Hope to druga opowieść z serii The Dark Pictures. Twórcy ponownie postawili na pełną tajemnic opowieść, która nie unika zjawisk paranormalnych. Choć pięciogodzinna historia wydaje się krótka, to doskonale spędzony czas.

Przygoda opowiada o studenckiej wyprawie autokarem. Przy miasteczku Little Hope dochodzi do wypadku. Podczas nocnej jazdy kierowca busa gwałtownie skręca, unikając zderzenia z dziewczynką, którą zobaczył na drodze. W konsekwencji pojazd przewraca się, a bohaterowie starają się skontaktować z ratownikami. Niestety, telefony nie mają zasięgu, więc uczestnicy wycieczki ruszają pieszo. Szukając pomocy, przemierzą mroczne zakątki miasteczka, które skrywa tajemnice z XVII wieku.

Podejmowane decyzje w rozmowach między bohaterami wpływają na ich relacje. (The Dark Pictures: Little Hope - Recenzja)
Decyzje podejmowane w rozmowach między bohaterami wpływają na ich relacje. (The Dark Pictures: Little Hope - Recenzja)

Fabuła nie jest specjalnie oryginalna i opiera się na popularnych schematach. Została jednak sprawnie opowiedziana i zachęca do śledzenia poczynań bohaterów. Cały czas uzyskujemy nowe informacje, które układają się w całość. Historię utrzymano w dobrym tempie - po intensywnych momentach następuje wyraźne zwolnienie akcji, które pozwala nieco ochłonąć.

Atmosfera jest gęsta i już prolog daje jasno do zrozumienia, że nie będzie to lekka historia. Gra skutecznie trzyma w napięciu i niepewności, a nawet sprawia, że parę razy podskoczymy na krześle. Szkoda jednak, że twórcy straszą głównie tzw. jump scare'ami, czyli gwałtownym, głośnym dźwiękiem, który stosowany w nadmiarze staje się nieprzyjemny.

Przedstawieni bohaterowie są bardzo wyraziści, więc nie trudno znaleźć swojego ulubieńca i bohatera, którego szczerze nie lubimy. Co jednak ważne, żadna z postaci nie jest obojętna i chętnie poznajemy ich bliżej wraz postępem fabuły.

Bardzo ciekawym przerywnikiem od właściwej historii są sceny z charyzmatycznym kustoszem, który opowiada wspomnianą historię. Nie tylko komentuje poczynania, ale również udzieli paru subtelnych wskazówek, dotyczących nadchodzących wydarzeń. Warto więc być uważnym.

Podobnie jak poprzednia część, Little Hope to gra w stylu interaktywnej opowieści. Produkcja przede wszystkim skupia się na kinowym ukazaniu historii, włączając w to czarne pasy na górze i dole ekranu. Rozgrywka ogranicza się do krótkich sekwencji, w których sterujemy po kolei piątką bohaterów.

Niestety, nasza ingerencja jest bardzo ograniczona - nawet jak na standardy gatunku. Najbardziej frustrujące są momenty, kiedy po kilkunastu minutach przerywnika filmowego, idziemy bohaterem przez nie więcej niż kilka sekund, by znów gra przejęła kontrolę. W takich momentach czujemy się zbędni jako gracz i wolelibyśmy być biernym obserwatorem akcji.

Przerywniki z kustoszem dodają klimatu opowiadanej historii. (The Dark Pictures: Little Hope - Recenzja)
Przerywniki z kustoszem dodają klimatu opowiadanej historii (The Dark Pictures: Little Hope - Recenzja)

W kluczowych dla fabuły momentach gra wymaga od nas podejmowania decyzji, które rzutują na dalsze losy historii. Na szczęście nie czytamy w pośpiechu dostępnych opcji, bo czas - choć ograniczony - jest wystarczający. Nie mamy jednak tak dużego wpływu na przebieg fabuły, jak byśmy sobie tego życzyli. Niektóre tego rodzaju momentu są bardzo pozorne - przy ponownym przejściu gry, wiele decyzji nie będzie miało odmiennych skutków od tych, które podjęliśmy za pierwszym razem.

W produkcji nie mogło zabraknąć również prostych sekwencji QTE oraz „znajdziek”, które rozsiano po całej mapie. Najbardziej charakterystyczne są pocztówki. Gdy się im przyjrzymy, przedstawiana jest kilkusekundowa scena, która zdradza, co za chwilę może się wydarzyć. To przyjemny dodatek, który zachęca do eksploracji niewielkich obszarów.

Czasem twórcy postawią nas przed trudnym wyborem. (The Dark Pictures: Little Hope - Recenzja)
Czasem twórcy postawią nas przed trudnym wyborem (The Dark Pictures: Little Hope - Recenzja)

Od strony wizualnej gra prezentuje się dobrze. Tytuł korzysta przede wszystkim z ciemnych barw i gry świateł - te aspekty zrealizowano bez zarzutu. Również strona techniczna nie wykazuje istotnych błędów. Co prawda, sterowanie postacią bywa uciążliwe, gdy bohater blokuje się na małych obiektach, ale nie wpływa to na zabawę.

The Dark Pictures: Little Hope to bardzo ciekawy tytuł. Nie odkrywa gatunku na nowo, ale spełnia swoją rolę jako interaktywny thriller. Bez wątpienia mogłoby tu być więcej rozgrywki, jednak zarówno fani serii, jak i nowi gracze szukających dokładnie takich doznań i tego rodzaju przygody, będą usatysfakcjonowani.

Plusy: Minusy:
  • dobrze poprowadzona historia
  • mroczna, tajemnicza atmosfera
  • przerywniki z kustoszem
  • krótkie sekwencje rozgrywki
  • strach wywoływany głównie jump scare'ami
  • zaledwie kilka decyzji ma istotny wpływ na fabułę

Platforma: PC, PS4, Xbox One - Premiera: 30 października 2020 - Wersja językowa: angielska - Rodzaj: fabularna, thriller - Dystrybucja: cyfrowa - Cena: od 119 zł - Producent: Supermassive Games - Wydawca: Bandai Namco - Wydawca PL: Cenega

Recenzja gry Little Hope została przygotowana na podstawie egzemplarza dostarczonego nieodpłatnie przez wydawcę.

Reklama

Zasady oceniania gier w Eurogamer.pl

Skocz do komentarzy (1)

Autor

Bartosz Cieślak

Bartosz Cieślak

Autor

Bartek zajmuje się u nas głównie recenzjami. Fan muzyki z gier, gadżeciarz. Zarywa noce dla dobrych gier i gal MMA. W wolnych chwilach kibic sceny e-sportowej.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (1)

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami