EA Sports UFC 4 - Recenzja: od zera do kickboksera

Porządny sequel.

Po dwóch latach przerwy możemy wrócić do kariery zawodowego sportowca walk mieszanych w oktagonie. Miło widzieć usprawnienia związane z walką w zwarciu i zapasach, a także jeszcze bardziej przygodową formę prowadzenia kampanii. Nie postawiono na żadne rewolucyjne nowości, ale zmiany są wystarczające, by uznać EA Sports UFC 4 za najlepszego przedstawiciela gatunku.

Ciekawy i realistyczny tryb kariery znany z poprzedniej części na pierwszy rzut oka wygląda bardzo znajomo. Szybko jednak zauważamy, że mamy do czynienia z większą liczbą przerywników filmowych oraz dialogów między naszym bohaterem, a jego mentorem i trenerem w jednej osobie. Tym razem możemy więc naprawdę wczuć się w rolę tak bardzo, że momentami sami zaczynamy się pocić.

Zmianą na plus są częstsze wybory w trakcie kampanii. Decydujemy z kim chcemy walczyć, a kogo wyzwania odrzucamy, by podbić nieco zainteresowanie ewentualnym starciem. Czasami zdarzają się okazje skrócenia ścieżki kariery poprzez podjęcia ryzyka walki z bardziej doświadczonym wojownikiem w danym klubie. Wyborów jest sporo i czujemy, że sami kreujemy własne ścieżki.

UFC_4_Ilustracja_3_dobranoc
Gdy jesteśmy mocno poobijani, trzeba unikać każdego kopniaka (UFC 4 - Recenzja)

Wracają również aktywności pomiędzy większymi walkami. Wzbogacone zostały o ciekawsze akcje marketingowe i społecznościowe. Mamy komunikację na fikcyjnym odpowiedniku Twittera oraz streamowanie sparingów treningowych bądź też posty promujące jakąś lokalną restaurację, z którą mamy akurat kontrakt sponsorski.

To spory sukces najnowszej odsłony, gdyż w poprzednich odsłonach tygodnie pomiędzy walkami były przepełnione nudną klikaniną. Teraz możemy uczyć się nowych ciosów, podbijać kondycję przed kluczowym starciem i poprawiać relacje z innymi „fajterami” ze świata. Warto jednak pamiętać, by się nie przeciążać, gdyż kontuzje słono nas kosztują zarówno finansowo, jak i ze względu na wydane punkty, które zamiast na leczenie moglibyśmy przeznaczyć na podniesienie statystyk. Trzeba jednak przyznać, że jedna z aktywności regeneracyjnych jest wyjątkowo urocza - to… wizyta u mamy.

W potyczkach usprawniono przede wszystkim walkę na stojąco. Mechanika jest po prostu bardziej dopracowana i precyzyjna. System staminy tak realistycznie zmienia zachowania postaci, że momentami sami kibicujemy bohaterowi, bo widzimy autentyczny grymas wywołany zadyszką i prawdopodobnie złamanym żebrem. Zabawa jest realistyczna i bardzo emocjonująca.

Pamiętamy, że w UFC 3 klimat burzyły starcia w parterze i w zwarciu, gdyż mini-gry związane z przejściami i próbami założenia dźwigni były mało intuicyjne, za to bardzo frustrujące na dalszych, trudniejszych etapach gry. Tutaj jedno z większych zaskoczeń - mini-gry oraz sterowanie w tych sekcjach uległy całkowitej zmianie i to zdecydowanie na lepsze! Mamy więcej metod obalenia bądź unikania tegoż, ucieczki przed dźwigniami same w sobie są ciekawą zabawą, a osłabianie wytrzymałości oponenta w parterze wydaje się bardzo autentyczne.

System walki jako całość można zdecydowanie uznać za świetnie wykonaną robotę, którą ubarwiają dodatkowe smaczki, jak chociażby mniej profesjonalne areny, umiejscowione pod mostem czy na tyłach czyjegoś domu. Amatorskie walki mają swój surowy klimat i bardzo miło zobaczyć ukłon w tę stronę.

W EA Sports UFC 4 można klasycznie już grać przeciwko innym graczom zarówno lokalnie, jak i przez sieć. Nic tak nie satysfakcjonuje, jak sprawdzenie sił swojego czempiona w starciu z „żywym”, mniej przewidywalnym oponentem. Dodatkowe zestawy prowokacji i gestów dodają pikanterii i prowokacji, która wbija szpilkę rywalowi i zachęca do rewanżu.

Walczymy oczywiście nie tylko wykreowaną postacią. W każdym trybie poza karierą możemy wybierać wojowników z aktualnie dostępnego zbioru zawodników obu płci. Tutaj trudno o ulepszenia - legendarni sportowcy oferują wszystko to, co już znamy, plus swoje własne flagowe ciosy. Niewątpliwa gratka dla fanów.

UFC_4_Ilustracja_4_replay
System powtórek pozwala na spokojnie analizować walkę (UFC 4 - Recenzja)

Analizując zmiany w sequelu można dostrzec, że twórcy mogliby jeszcze dodać opcję modyfikacji i personalizacji scen wejścia na ring. Mogłoby to pomóc zwiększyć emocje z walki i nadać całemu spektaklowi więcej indywidualnego charakteru. Jest nad czym popracować w przyszłości.

EA Sports UFC 4 to zdecydowana poprawa tego, co najważniejsze w grach o MMA - przyjemnej walki w każdym stylu, bez zbędnego komplikowania. Tryb kariery bawił już kilka lat temu, lecz po dopracowaniu jeszcze lepiej buduje atmosferę brutalnego sportu. To w miarę bezpieczny sequel, ale po prostu świetna bijatyka.

Plusy: Minusy:
  • ciekawy i angażujący tryb kariery
  • rozbudowany edytor postaci
  • zmiany w walce w zwarciu i parterze
  • różnorodne areny
  • brak personalizacji wejść na ring
  • oprawa graficzna niemal nie różni się od tej sprzed dwóch lat

Platforma: PS4, Xbox One - Premiera: 14 sierpnia 2020 - Wersja językowa: polska (napisy) - Rodzaj: bijatyka, sportowa - Dystrybucja: pudełkowa, cyfrowa - Cena: 220 zł - Producent: EA Vancouver Wydawca PL: Electronic Arts Polska

Recenzja gry EA Sports UFC 4 została przygotowana na podstawie egzemplarza na PS4 dostarczonego nieodpłatnie przez firmę EA.

Reklama

Zasady oceniania gier w Eurogamer.pl

Skocz do komentarzy (0)

Autor

Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Recenzent

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (0)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami