Wrażenia z Port Royale 4 - handel i relaks na Karaibach

Ciekawa ewolucja formuły serii.

Port Royale 4 debiutuje we wrześniu, ale dostępna jest już zamknięta beta, którą mogliśmy przetestować. Nowa odsłona to ciekawa ewolucja utrwalonej formuły serii, lecz w centrum nadal stoi handel - momentami zaskakująco relaksujący.

W teorii może się wydawać, że gameplay w grze tego typu pozbawiony jest nutki emocji. Nic bardziej mylnego. Fani gatunku strategii ekonomicznych zaangażuje chęć stałego rozwoju i bogacenia się, a także ukończenia kampanii fabularnej.

Najważniejsze w Port Royale jest zarabianie. Kupujemy taniej, sprzedajemy drożej - złota zasada i podstawa sukcesu każdego kupca, nie tylko w tej akurat grze wideo. Podstawą jest więc regularne i uważne sprawdzanie cen towarów w różnych miastach.

port_royale_4_1
Postacie reprezentują różne specjalizacje - jedna może być lepsza w roli pirata, inna woli skupiać się tylko na handlu

Na czytelnej mapie, z wiernie odwzorowanymi wybrzeżami Karaibów, wysyłamy więc nasze konwoje do różnych kolonii. W każdym momencie możemy zobaczyć, co produkuje dane miasteczko, ale odkrycie cen skupu czy sprzedaży wymaga już przybicia do portu. W praktyce wszystkie nasze statki są więc w ciągłym ruchu.

Dokonywanie transakcji i orientowanie się w popycie jest intuicyjne, a w menu miasta bezproblemowo znajdujemy niezbędne informacje. Na wzór poprzedniej części, zastosowano tutaj kolorowe wskaźniki, które pokazują, ile towarów każdego typu potrzebują mieszkańcy - więc czasem szybkie zakupy są łatwe i przyjemne.

Kampanię zaczynamy z trzema statkami, więc od razu wszystko idzie sprawnie. Gra nie wystawia naszej cierpliwości na próbę, a początkowe cele są bardzo proste - musimy po prostu dokonać odpowiedniej liczby zakupów czy podnieść poziom zadowolenia mieszkańców w głównym mieście naszej nacji. Rozwój miasta też jest bowiem istotny.

Nowością jest tym razem płynne przechodzenie z widoku mapy całego regionu do skupienia się na jednej wiosce czy miasteczku. Wystarczy przybliżyć kamerę, kliknąć i możemy już przejść do konstruowania budynków. Odpowiedni dobór budowli pomoże nam zadbać od zrównoważony łańcuch produkcji.

Port Royale 4 nie jest tylko zabawą w kupno i sprzedaż bananów czy rumu. To też dbanie o stopniowy rozwój kolonii i budowanie naszej pozycji w Nowym Świecie. Możemy też oczywiście położyć nacisk na szybką eksplorację albo nawet na walkę - w końcu to XVIII-wieczne Karaiby, więc nie trzeba bogacić się legalnie.

Walki często można unikać i pokojowa rozgrywka jako urodzony kupiec jest możliwa, aczkolwiek można też szukać bitew morskich, szczególnie gdy pojawi się więcej piratów. Potyczki po raz pierwszy w historii cyklu rozgrywają się w systemie turowym i trzeba przyznać, że to lepsze rozwiązanie niż niezbyt wygodna i mało przyjemna walka w czasie rzeczywistym z poprzednich odsłon - bardziej pasuje do gry strategicznej.

port_royale_4_2
Po znacznym zbliżeniu widzimy nawet ludzi na ulicach

Choć trzeba być fanem gatunku, by naprawdę zaangażować się w Port Royale 4, to łatwo dostrzec, dlaczego rozgrywka może wciągnąć na długo. Gdy już zaczniemy zarabiać, opracujemy idealne szlaki handlowe, a nasza kariera nabierze wiatru w żagle, szybko wczuwamy się w rolę karaibskiego kupca, i jest to naprawdę przyjemne uczucie.

Reklama

Skocz do komentarzy (0)

Autor

Mateusz Zdanowicz

Mateusz Zdanowicz

Senior Editor

Człowiek orkiestra i miłośnik gier niezależnych. Mateusz zajmuje się przygotowywaniem recenzji, artykułów oraz poradników. Wspiera również dział informacyjny.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (0)

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami