Shenmue 3 - Recenzja: kapsuła czasu

Słodko-gorzkie doświadczenie.

Wydaje się, że Shenmue 3 to spełnienie marzeń każdego fana serii, lecz to tylko rekonstrukcja gier z poprzednich generacji.

Przygody Ryo Hazuki obrosły pewnego rodzaju kultem niemal dwadzieścia lat temu. Na Shenmue 3, kontynuację historii, miłośnicy musieli czekać prawie dwie dekady, po drodze obserwując burzliwe przygody autora serii.

Shenmue 3 to w zasadzie gra dwóch światów. To najlepsze, co mogło spotkać zagorzałych fanów, lecz dla zupełnie nowych odbiorców może się okazać jedynie przestarzałym technologicznie reliktem z czasów świetności konsoli Dreamcast.

Nowa część serii rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie skończyła się poprzednia. Główny bohater poszukuje mistrza kung fu, który jest odpowiedzialny za śmierć jego ojca. Ryo po wielu przygodach w Japonii trafia do Chin, dokąd prowadzi trop tajemniczego Lan Di.

shenmue_3_recenzja_01
Dialogi nie należą do najsilniejszych stron gry (Shenmue 3 - Recenzja)

Wraz z przyjaciółką Ling trafiają do wioski Bailu , tym razem w poszukiwaniu ojca Ling, który również ma pewne powiązanie z ojcem Ryo. Historia nabiera z czasem rumieńców, lecz w ogólnym rozrachunku nie ma zbyt dużego tempa, co rozczarowuje. Najprawdopodobniej wrócimy do Ryo w kolejnych częściach.

Mechanika i rozgrywka nie różnią się zbytnio od drugiej części gry. Pierwszy kontakt sugeruje nawet, że mamy do czynienia z ładniejszą wizualnie wersją tego samego. Animacje ruchu postaci, przerywniki, których nie są się pominąć, przesadnie długie wstępy do mało istotnych dialogów i ogólne dłużyzny animacji to coś, co w pierwszych minutach może wręcz odrzucić. Z czasem przyzwyczajamy się do części elementów, lecz jest to wciąż dalekie od współczesnych standardów.

Główną osią rozgrywki jest chodzenie po dwóch zaprezentowanych regionach i rozmawianie z postaciami pobocznymi, które ujawniają nam kolejne tropy. Dzięki nim podążamy do miejsc istotnych fabularnie, gdzie albo musimy najpierw wykonać jakieś zadanie w postaci minigry, albo najzwyczajniej w świecie użyć perswazji poprzez Kung Fu.

shenmue_3_recenzja_02
Niektóre lokacje są zaprojektowane w naprawdę przemyślany sposób (Shenmue 3 - Recenzja)

Poza walką większość z wymienionych elementów jest archaiczna. Model poruszania się postaci, twarze bohaterów pobocznych, elementy interfejsu, a nawet liczba kliknięć, by zapisać grę - wszystko to sięga kilku generacji wstecz. Dla jednych jest to dbałość o zachowanie spójności z poprzednimi odsłonami, dla innych będzie to zwykłe zmarnowanie pieniędzy ze zbiórki crowdfundingowej - brak tu jakiejkolwiek adaptacji gry do współczesnych standardów.

Brakuje w grze również charakterystycznych i barwnych postaci. Większość osób, z którymi rozmawiamy, nie tylko sprawiają wrażenie nieciekawych. Sposób w jaki są zaprezentowane jest po prostu nudny. Zamiast interesujących, mniejszych historii, otrzymujemy proste dialogi z ludźmi, którzy w większości nie mają nic ciekawego do przekazania.

Jedynym zauważalnym elementem, który twórcy postarali się przemyśleć i unowocześnić, jest wspomniany już model walki. Grze znacznie bliżej teraz do serii Yakuza, lecz z naciskiem na realizm i pojedynki w mniejszych grupach. Kamera w trakcie starć momentami przeszkadza w płynnym wyprowadzaniu kombinacji, lecz można się do tego przyzwyczaić.

shenmue_3_recenzja_03
Model walki został odświeżony z udanym efektem (Shenmue 3 - Recenzja)

Brak eksploracji potencjału serii widać również w przypadku scen interaktywnych QTE oraz minigier. Te pierwsze są proste i właściwie nie stanowią żadnego wyzwania, a minigry w większości nawiązują do poprzednich części serii. Zawędrowaliśmy z Japonii do starożytnych regionów Chin - czy Ryo nawet tam musi jeździć wózkiem widłowym?

Krajobrazy połączone z muzyką potrafią osłodzić ogólne wrażenia z rozgrywki. Zdarzało nam się zatrzymać na kilka chwil, by podziwiać widoki, których trudno uświadczyć w innych grach. Shenmue 3 w wielu momentach przypomina jakiś klasyczny chiński film o mistrzach Kung Fu, gdzie zawsze jest czas na jeszcze jeden przelot kamerą wzdłuż horyzontu, ujęcia na zamyślonego bohatera i źdźbła trawy tańczące na wietrze.

Shenmue 3 jest słodko-gorzkim doświadczeniem. To oddana kontynuacja, która przypomina kapsułę czasu - po otwarciu zabiera nas do czasów minionych, przy jednoczesnym uświadomieniu, jak dużo czasu już minęło od tamtej pory i jak bardzo technologicznie się rozwinęliśmy. Szkoda, że wraz z sentymentem otrzymujemy garść archaicznych utrudnień.

Plusy: Minusy:
  • piękne krajobrazy i oprawa dźwiękowa
  • nowy, lepszy model walki
  • wierna kontynuacja fabuły
  • przestarzałe rozwiązania techniczne i mechaniczne
  • nieprzerywalne cutscenki i dialogi
  • to wcale nie jest zwieńczenie sagi

Platforma: Playstation 4, PC - Premiera: 19 listopada 2019 - Wersja językowa: angielska - Rodzaj: przygodowa gra akcji - Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa - Cena: 200-250 zł - Producent: Ys Net - Wydawca: Koch Media - Wydawca PL: Koch Media Poland

Recenzja Shenmue 3 została przygotowana na podstawie egzemplarza na PS4, dostarczonego nieodpłatnie przez firmę Koch Media Poland.

Reklama

Zasady oceniania gier w Eurogamer.pl

Skocz do komentarzy (0)

Autor

Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Recenzent

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (0)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami