Gears 5 - Recenzja: mała rewolucja i klasycznie świetny gameplay

Oraz doskonała wersja PC.

Nie bez powodu Gears 5 porzuciło pełną nazwę serii. Razem z „of War” znika bowiem klasyczna formuła kampanii fabularnej, więc otrzymujemy przyjemną odskocznię od tego, co już znamy. Pomijając jednak strukturę, sam gameplay jest doskonały - także w trybach sieciowych. The Coalition naprawdę rozumie, co jest w Gearsach najważniejsze.

Single-player nie oferuje dużych zmian od początku. Gra wita nas liniowymi misjami, ale zrealizowanymi naprawdę świetnie. Dopiero drugi akt rzuca nas do dużej, otwartej lokacji i czujemy nutkę swobody. Tereny takie przemierzamy na specjalnej łodzi, poruszającej się na płozach.

Trudno uniknąć porównań do nowego God of Wara. Pokonywanie większych odległości przywodzi tu na myśl przemieszczanie się łodzią po jeziorze w nordyckiej krainie. Gdy dobijamy do jakiegoś punktu zainteresowania, musimy wysiąść i iść do celu na piechotę - do podziemi, budynku czy ograniczonego w jakiś sposób obszaru.

Gears_5_Recenzja_3
Oprawa naprawdę imponuje - w tym modele postaci (Gears 5 - Recenzja)

W przeciwieństwie do hitu z PS4, Gears 5 oferuje jednak mniej pobocznych aktywności i sekretów w tych otwartych, wielkich przestrzeniach. Szczerze mówiąc, wcale nie jest to jednak wada. Szusując po śniegu czy pustyni nie zaprzątamy sobie głowy tym, że być może przegapimy kolejny zestaw znajdziek albo ukrytych misji, tylko po prostu odpoczywamy pomiędzy kolejnymi strzelaninami w drodze do następnej fazy jakiegoś zadania.

Gameplay skupia się oczywiście na tym, z czego Gears of War jest znane, czyli na strzelaniu z wykorzystaniem osłon terenowych. Gra przypomina, że ten sprawdzony system chowania się za murkami i eliminowania wrogów wcale się nie zestarzał i wciąż jest szalenie satysfakcjonujący. Wszystko za sprawą świetnie zaprojektowanych broni, animacji trafianych wrogów i oprawy dźwiękowej.

Rozdawanie headshotów nie nudzi praktycznie nigdy, podobnie jak szarżowanie ze strzelbą czy przecinanie niedobitków charakterystyczną piłą karabinu Lancer. Ciężkie bronie, które możemy czasem podnieść - miniguny, wyrzutnie ostrzy czy rakiet, a nawet wielka maczuga - wprowadzają dodatkowe, mile widziane urozmaicenie.

Gears_5_Recenzja_1
Nie zabrakło ładnych widoków (Gears 5 - Recenzja)

Dodatkowy aspekt do walki w Gears 5 wprowadza też Jack. Nasz dron dysponuje różnymi talentami, które pomagają nam na polu bitwy. Oślepia wrogów, podkłada rażące prądem pułapki, wzmacnia naszą wytrzymałość czy nawet zapewnia kamuflaż. Kolejne zdolności odblokowujemy w trakcie gry, a niektóre cenne ulepszenia tych umiejętności znajdujemy wykonując zadania poboczne.

Przeciwnicy to plejada różnorodnych przedstawicieli Roju, więc starcia nie są monotonne. Ze względu na różne typy broni oponentów, często nie wystarczy tylko siedzieć za jedną osłoną. Czasem trzeba zmienić pozycję, wycofać się lub wyposażyć inną broń. Niektórzy wrogowie szarżują prosto na nas, inni mogą zabić jednym strzałem, niektórzy używają granatów.

Szkoda tylko, że większość stworów znamy już z Gears 4. Mimo to, choćby potężny Strażnik z buławami czy stado latających pijawek to interesujące dodatki i urozmaicenie galerii starych znajomych, podobnie jak nieco zmodyfikowane roboty.

Nic nie można zarzucić wizualnemu projektowi lokacji. Właściwie każdy etap cieszy oko. Cała kampania jest też bardzo dobrze przemyślana. Zaczynamy od liniowych misji, przechodzimy do otwartych, a końcówka to ponownie liniowa i szalenie intensywna zabawa, wystawiająca nasze umiejętności na próbę.

Główną rolę w Gears 5 odgrywa znana już fanom serii Kait. W pewnym sensie historia gry to opowieść o poszukiwaniu odpowiedzi dotyczących przeszłości postaci. Problem w tym, że nietrudno się domyślić, jak te odpowiedzi brzmią. Mimo przewidywalności, bohaterowie i ich interakcje sprawiają, że opowieść jest przyjemna - nawet jeśli przewidywalna i niezbyt zachwycająca. Smaczku dodaje mocne, satysfakcjonujące zakończenie.

Obok kampanii głównym trzonem każdej części Gearsów są oczywiście tryby sieciowe, a w piątej części są zrealizowane bezbłędnie, bez wprowadzania dużych zmian. W niezmiennie angażującym trybie Hordy otrzymujemy tylko nowe możliwości stosowania specjalnych talentów i sterowania piątym uczestnikiem - dronem. Sedno zabawy to jednak wciąż odpieranie fal wrogów na stosunkowo niedużej mapie.

Gears_5_Recenzja_4
Upokorzenie oponenta w multi? Zabójstwo piłą (Gears 5 - Recenzja)

Rywalizacja multiplayer (5 na 5 graczy) podzielona jest na dwa segmenty - grę szybką i rankingową. W tym pierwszym przypadku zabawa jest nieco bardziej dynamiczna, oferując odblokowywanie ulepszeń i nieco prostsza, stanowiąc dobry punkt wejścia dla graczy, którzy w ogóle nie znają Gears of War. Walki rankingowe to już natomiast klasyczne PvP z naciskiem na korzystanie ze strzelb.

Pojedynki są szalenie intensywne. Udany slalom między przeszkodami i błyskawiczne zmienianie osłon, odpowiednie podejście do wroga i zlikwidowanie go jednym strzałem z Miażdżyciela nie przestaje sprawiać frajdy nawet po wielu godzinach. Multi bawi naprawdę mocno, zapewne po części dlatego, że żadna inna gra po prostu nie oferuje podobnego stylu rozgrywki. Jedynym minusem sieciowej rozgrywki są sporadyczne błędy połączenia.

Ciekawą nowością jest dodatkowy tryb kooperacyjny - Ucieczka. Założenia są dosyć szalone, ponieważ wcielamy się w jednego z żołnierzy, który celowo daje się porwać łowcom Roju, a następnie musi uciec z centrum Ula, zostawiając za sobą śmiertelną truciznę. To naprawdę niezły pomysł na kolejną formę współpracy. Nie liczy się tutaj liczba eliminacji, a - jak wskazuje nazwa trybu - skuteczna Ucieczka. Łatwo nie jest, bo wyścig do wyjścia zaczynamy bez amunicji.

Gears_5_Recenzja_2
Tu odnalazłby się bohater Dooma (Gears 5 - Recenzja)

Nie można nie wspomnieć o optymalizacji. Testowaliśmy wersję PC i trzeba podkreślić, że od lat nie mieliśmy do czynienia z tak świetnie zrealizowaną produkcją, działającą bez zarzutu i oferującą świetną jakość oprawy przy 60 klatkach na sekundę na kilkuletnim sprzęcie. Wszyscy, bez wyjątku, powinni uczyć się sztuki optymalizacji od The Coalition. Strzelanka imponuje też na Xbox One X, na którym oferuje 60 FPS w 4K w trybie kampanii.

Gears 5 jest po prostu świetne. Wygląda pięknie, działa wspaniale i oferuje niezmiennie wciągającą rozgrywkę z ciekawym odejściem od utrwalonej formuły kampanii. Być może historia nie zachwyca, a sporadyczne niedociągnięcia techniczne związane z trybem online mogą zirytować, to i tak bez dwóch zdań gra warta polecenia każdemu. Z czystym sumieniem.

Plusy: Minusy:
  • świetny, klasyczny i dopracowany gameplay
  • piękna oprawa i fantastyczna optymalizacja
  • mile widziana zmiana formuły w kampanii fabularnej

  • okazjonalne błędy związane z połączeniem w grze sieciowej
  • niezbyt zachwycający główny wątek fabularny

Platforma: PC, Xbox One - Premiera: 10 września 2019 - Wersja językowa: polska (napisy) - Rodzaj: strzelanka TPP - Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa - Cena: od 230 zł - Producent: The Coalition - Wydawca: Microsoft - Wydawca PL: Microsoft

Recenzja Gears 5 została przygotowana na podstawie egzemplarza na PC, dostarczonego nieodpłatnie przez firmę Microsoft.

Reklama

Zasady oceniania gier w Eurogamer.pl

Skocz do komentarzy (11)

O autorze

Mateusz Zdanowicz

Mateusz Zdanowicz

Senior Editor

Człowiek orkiestra i miłośnik gier niezależnych. Mateusz zajmuje się przygotowywaniem recenzji, artykułów oraz poradników. Wspiera również dział informacyjny.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (11)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami