Ghost Giant VR - Recenzja: pomagamy kotkowi z depresją

Krótka, ale urocza przygoda.

Czasami bywa tak, że gra wcale nie musi oferować wielogodzinnej rozgrywki pełnej fotorealistycznej grafiki i dziesiątek zaawansowanych systemów - Ghost Giant jest tego świetnym przykładem.

Studio Zoink Games zaprasza nas do świata PlayStation VR, gdzie pomagamy małemu, zagubionemu kotkowi o bardzo ludzkich problemach. Urokliwe miasteczko i jego mieszkańcy szybko stają się nam bardzo bliscy.

Gracz, wyposażony w gogle VR oraz kontrolery Move, wciela się w tytułowego ducha olbrzyma, który ukazuje się przed małym kotkiem o imieniu Louis. Z początku chłopiec boi się nas, a próby interakcji ze światem nie działają na korzyść pierwszego wrażenia.

ghost_giant_recenzja_01
Praca na farmie jest łatwiejsza, gdy mamy wsparcie olbrzyma (Ghost Giant - Recenzja)

W końcu jednak nasze ogromne eteryczne dłonie ratują Lou z opresji, a kot przekonuje się do ducha. Od tego momentu rozpoczynamy wspólną przygodę, w której głównym zadaniem jest pomoc osamotnionemu kotu, który musi sam zadbać o rodzinną farmę oraz dbać o relację z mieszkańcami miasteczka Sancourt.

Przedstawiony świat jest kolorowy i pogodny, lecz tylko z wierzchu. W trakcie rozgrywki poruszane są trudne tematy walki z depresją, trudności z nawiązywaniem relacji i radzeniem z emocjami. Ghost Giant jest jednak zaprojektowane w taki sposób, że jesteśmy aktywnym uczestnikiem tego świata i szybko angażujemy się, by wesprzeć kociego towarzysza i odgonić jego pochmurne myśli.

Czasami wystarczy przybicie piątki, bądź odwrócenie uwagi, by Louis się rozchmurzył, ale za każdym razem czujemy drobny wyrzut, że jesteśmy tylko duchem i nasza interakcja jest ograniczona.

ghost_giant_recenzja_02
„A kuku!” - obserwujemy życie miasteczka z dość ciekawej perspektywy (Ghost Giant - Recenzja)

Rozgrywka polega głównie na rozwiązywaniu nieskomplikowanych łamigłówek środowiskowych. Jako olbrzym wyrywamy ściany i zaglądamy do budynków w poszukiwaniu zagubionych obiektów, podnosimy samochodziki, które utknęły w błocie albo przesuwamy wielkie elementy, by oczyścić drogę.

Interakcje z otoczeniem są dość proste, lecz zdarzają się błędy w postaci niepoprawnego wyliczenia ruchu i kolizje tekstur. Z racji konieczności siedzenia, bądź stania nieruchomo podczas rozgrywki, zakres obszaru obejmowanego przez kamerę jest bardzo mały. Zdarza się, że chcemy na przykład rzucić piłką do kosza, lecz przy zamachu kamera gubi śledzenie.

Nie są to jednak bolączki psujące odbiór gry. Mieszkańcy Sancourt i ich historie kryją w sobie tyle uroku i subtelnie ukrytej mądrości, że nie sposób przejść obok nich obojętnie. Angażujemy się w historię naszego kolegi - kotka - do tego stopnia, że czujemy się częścią nowego świata.

ghost_giant_recenzja_03
Niektórzy mieszkańcy są Louisowi bliscy jak rodzina, dlatego warto dbać o interakcje z nimi (Ghost Giant - Recenzja)

Studio Zoink Games już przy okazji gry Stick it to the Man udowodniło, że potrafi tworzyć angażujące i wyjątkowo oryginalne przygody, obok których nie da się przejść obojętnie. Z Ghost Giant jest bardzo podobnie. Mimo że rozgrywki starcza na około cztery godziny, to jednak jest to czas spędzony bardzo przyjemnie.

To ciekawy przykład, że wirtualna rzeczywistość to nie tylko imitowanie rzeczywistości i efekty specjalne, a narzędzie do prezentowania treści, która w ten sposób łatwiej trafia do serc odbiorców. Brawo!

Plusy: Minusy:
  • przyjaźń chłopca i ducha olbrzyma
  • trudny temat przedstawiony bardzo przystępnie
  • kolorowy i interesujący świat Sancourt
  • momentami nieudane sterowanie
  • ograniczony zakres kamery VR

Platforma: PS VR - Premiera: 16 kwietnia 2019 - Wersja językowa: angielska - Rodzaj: gra przygodowa - Dystrybucja: cyfrowa - Cena: 99 zł - Producent: Zoink Games - Wydawca: SIE

Recenzja Ghost Giant została przygotowana na podstawie egzemplarza na PS4, dostarczonego nieodpłatnie przez firmę SIE Polska.

Reklama

Zasady oceniania gier w Eurogamer.pl

Skocz do komentarzy (0)

O autorze

Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Recenzent

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (0)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami