My Friend Pedro - Recenzja: odprężająca rozwałka

Z bananem na twarzy.

My Friend Pedro to sześć godzin efektownej akcji, akrobatycznej i absurdalnej często walki z dużą dawką slow motion. Czego chcieć więcej?

Twórcy My Friend Pedro stawiają na prosty schemat - fundament gry stanowią imponujące wizualnie i satysfakcjonujące strzelaniny. Wokół tego zbudowano szereg lokacji i różnych narzędzi regularnie wprowadzających trochę różnorodności. Efekt to udana i przyjemna produkcja, choć nie dorównująca Hotline Miami.

Nie każda gra musi być jednak perfekcyjna. Wystarczy, że sprawia frajdę, a Pedro nie ma z tym przeważnie problemów. Prosty gameplay opiera się na przemierzaniu kolejnych etapów w prawo, skakaniu oraz częstowaniu wrogów ołowiem z różnych rodzajów broni palnej. Brzmi banalnie, ale diabeł tkwi tutaj w szczegółach, a konkretnie - w chęci jak „najpiękniejszego” radzenia sobie z przeciwnikami.

Teoretycznie możemy bowiem grać zachowawczo. Nie szarżować, kucać za skrzynkami czy murkami i atakować z daleka, szybko się wycofując. Tu jednak bezpieczne podejście mija się z celem i w ogóle nie bawi - chodzi o podejmowanie ryzyka i możliwie najbardziej karkołomne zagrywki. Gdy widzimy wrogów na piętrze niżej, rzucamy się w dół, strzelamy w kanistry z benzyną, dobijamy tych, którzy przeżyli wybuch i robimy jeszcze fikołka przed wylądowaniem.

My_Friend_Pedro_Recenzja_1
Strzelanie w dwóch kierunkach to ciekawa innowacja (My Friend Pedro - Recenzja)

W miarę szybko zdobywamy dodatkowe rodzaje broni, poza pistoletami. Każda przydaje się w innych sytuacjach, więc warto często je zmieniać, choć to też zależy od podejścia do walki. Największego, najprzyjemniejszego kopa ma strzelba. Niektóre etapy oferują też absurdalne dodatki w stylu możliwości jazdy na deskorolce, którą po podskoczeniu można kopnąć, by zabić nią oponenta.

Jednorazowe przejście każdej misji rzadko kończy się dobrym wynikiem punktowym. Najczęściej trzeba dobrze poznać rozkład wrogów, a dopiero przy kolejnych podejściach starać się bić rekordy. Niestety powtarzanie misji nie jest aż tak błyskawiczne jak we wspomnianym wcześniej Hotline Miami, co nie zachęca do częstych restartów.

Dwa głównie elementy urozmaicające zabawę to spowalnianie czasu oraz jednoczesne celowanie w różnych kierunkach. Ten pierwszy aspekt to typowe slow motion, jakie znamy już od czasów Maxa Payne'a, co nie zmienia faktu, że pokonywanie wrogów przy spokojnym „płynięciu” w powietrzu jest niezmiennie satysfakcjonujące. No i daje szansę na chwilę zastanowienia w całym tym chaosie.

Podwójne celowanie jest interesującą mechaniką. Przyciskiem oznaczamy wybranego przeciwnika, co wiąże się z tym, że właśnie w tym kierunku będzie strzelać jedna broń. Druga działa już natomiast normalnie i podąża za celownikiem, który kontrolujemy myszką lub gałką analogową. Strzelanie w dwóch bandziorów stojących po przeciwnych stronach pokoju wygląda świetnie i jest porządną innowacją.

Rozczarowaniem są lokacje. Choć z biegiem czasu wprowadzają nowe elementy, więc sama rozgrywka nie nudzi, to jednak ich wygląd jest w większości monotonny, szaro-bury. Jest pewien kolorowy wyjątek, ale to już z kolei przykład skupienia się na elementach platformowych, które akurat nie są w My Friend Pedro najlepsze.

Twórcy skupili się na strzelaniu i dobrym odczuciu spowolnienia czasu. Przez to właśnie bohater jest jakby nieco zbyt lekki i trochę nierealistycznie może unosić się w powietrzu. To sprawia, że nie nadaje się zbytnio do fragmentów, które wymagają precyzyjnego sterowania, idealnie wymierzonych skoków i tak dalej. Nie jest to jednak ogromny problem.

My_Friend_Pedro_Recenzja_2
Max Payne byłby dumny (My Friend Pedro - Recenzja)

Momentami trochę dziwne wydaje się też celowanie. Bywa nieco nieprecyzyjne. Może trochę mniejszy rozrzut pocisków pomógłby wyeliminować ten lekki mankament - ale faktem jest, że zwracamy na to uwagę dosyć rzadko. Głównie przy podwójnym celowaniu, bo - niestety - dokładne wymierzenie w głowę wroga jedną bronią jest wtedy praktycznie niemożliwe.

Po prostu dobra zabawa - tak można podsumować My Friend Pedro. Niektóre poziomy są słabsze, optymalizacja na PC pozostawia trochę do życzenia, ale aktywowanie spowolnienia czasu i lot z bronią w kierunku wrogów nie nudzi nawet przy setnym podejściu.

Plusy: Minusy:
  • angażujący system walki
  • porządny efekt spowolnienia czasu
  • absurdalny humor
  • przez większość czasu - monotonne lokacje
  • silnik Unity sprawia problemy na niektórych konfiguracjach PC

Platforma: PC, Switch - Premiera: 20 czerwca 2019 - Wersja językowa: angielska - Rodzaj: strzelanka 2D - Dystrybucja: cyfrowa - Cena: 70 zł - Producent: DeadToast Entertainment - Wydawca: Devolver Digital

Recenzja My Friend Pedro została przygotowana na podstawie egzemplarza na PC, dostarczonego nieodpłatnie przez firmę Devolver Digital.

Reklama

Zasady oceniania gier w Eurogamer.pl

Skocz do komentarzy (1)

O autorze

Mateusz Zdanowicz

Mateusz Zdanowicz

Senior Editor

Człowiek orkiestra i miłośnik gier niezależnych. Mateusz zajmuje się przygotowywaniem recenzji, artykułów oraz poradników. Wspiera również dział informacyjny.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (1)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami