Judgment - Recenzja: detektyw w świecie Yakuzy

Znany świat, nowe przygody.

Gry z serii Yakuza posiadają swoją wyjątkową jakość, której nie da się podrobić. Nie zmienia to jednak faktu, że liczne kontynuacje wyczerpały nieco formułę. Judgment, czyli gra dzieląca nie tylko silnik graficzny, ale czas i miejsce akcji Yakuzy, skutecznie odświeża franczyzę.

Wykorzystuje klasyczną rozgrywkę, wzbogaconą o niezliczone nowe elementy. Jedyne co nie do końca się udało to fabuła, której liniowość ogranicza detektywistyczne ambicje.

W Judgment wcielamy się w byłego prawnika, który wskutek śmiertelnej pomyłki porzuca wyuczony zawód i staje się prywatnym detektywem. Otwiera biuro wraz ze znajomym, który jest byłym członkiem Yakuzy i zajmuje się śledztwami, z którymi policja sobie nie radzi.

Poza bystrym okiem i znajomością prawa, protagonista potrafi też całkiem nieźle kopać tyłki. Nigdy do końca nie wiemy gdzie Takayuki Yagami - bo tak nazywa się główny bohater - nauczył się tak dobrze walczyć, ale najwyraźniej w tym świecie każdy nabywa te umiejętności naturalnie.

judgment_recenzja_01
Judgment to mniej mafijnego przepychu, a zamiast tego nieco zagraconych kancelarii (Judgment - Recenzja)

Nabycie bojowych umiejętności owocuje jednak bardzo szybko, gdy w jego ręce trafia sprawa brutalnego morderstwa, do rozwiązania którego przyjdzie nam stoczyć wiele walk, a intryga zwiększy się do imponujących rozmiarów. Pozorne śledztwo przybiera imponujące rozmiary.

Opis bohatera w ogromnym skrócie odzwierciedla również główną oś rozgrywki. Poza znanymi z gier serii Yakuza elementami walki, Takayuki spędza większość czasu na typowych, detektywistycznych zadaniach. Śledzimy podejrzane osoby, badamy sceny zbrodni, gonimy ludzi oraz przesłuchujemy kluczowych świadków. Gra przywodzi na myśl serię Ace Attorney, lecz tutaj wszystkie elementy rozmów i przesłuchań świadków toczą się właściwie poza salą sądową.

Prawie 50-godzinna przygoda toczy się w znanej miłośnikom serii, fikcyjnej dzielnicy Tokio, czyli Kamurocho. Miasto zbytnio nie różni się od tego z Yakuza 6 i wyraźnie widać recykling środowiskowy, lecz nie przeszkadza to w prowadzeniu wyjątkowo ciekawej przygody.

judgment_recenzja_02
Nie mam kopsnąć dwóch Jenów, nie mam telefonu i nie mam szluga! (Judgment - Recenzja)

Jedyny element, który cierpi przez skopiowanie, to losowe walki na ulicach. Takayuki nie jest znanym gangsterem, właściwie nie różni się niczym od typowego przechodnia. Jednak wzorem Yakuzy 6 i innych części, głównego bohatera na każdym kroku atakują zwykłe uliczne łobuzy, zupełnie jakby polowali na niego z jakiegoś konkretnego powodu. Rozumiemy potrzebę rozwijania umiejętności bojowych postaci i zbierania punktów doświadczenia, lecz to po prostu nie pasuje do historii Judgment.

Fabuła jest bardzo angażująca i tak mocno różni się od sagi Yakuza, że jako odmiana wydaje się po prostu ciekawsza. To dobrze napisany kryminał, którego finał zaskakuje. Opowieść jest jednak dość liniowa i nie daje nam możliwości podejmowania żadnych decyzji. Nie ma tu szans na obranie różnorodnych ścieżek rozwoju śledztwa, a wszystkie drobne wątki poboczne nie są przypadkowe i łączą się z główną osią historii.

Rozgrywka sama w sobie, mimo pewnej nierówności, jest bardzo przyjemna i sprawia frajdę. Yagami walczy dwoma stylami, które w każdej chwili możemy zmieniać. Style są bardzo efekciarskie, więc każda potyczka to przyjemne widowisko.

judgment_recenzja_03
Selfie ze znajomą z burgerowni? Czemu nie! (Judgment - Recenzja)

Klasycznie już rzucamy przeciwnikami, podnosimy wszystko, co leży pod ręką, by miotać we wrogów oraz używamy specjalnych ataków, które z detektywa robią specjalistę od zadawania bólu. Starcia nie wydają się aż tak trudne jak w przygodach Kiryu, a to dlatego, że nacisk na nie nie jest zbyt duży. Tutaj dialogi i śledztwo są równie istotne, co posyłanie kopniaków.

Detektywistyczna strona gry w większości elementów to kawał ciekawej i dobrej zabawy. Podczas rozmów wybieramy między ścieżkami dialogowymi, wykorzystujemy zebrane dowody, by zmusić rozmówców do ujawnienia prawdy oraz dbać o relację z masą mieszkańców miasta. Nigdy nie wiemy bowiem, kiedy znajomość może przynieść korzyści dla prowadzonego śledztwa.

Takayuki to baczny obserwator, więc spędzamy czas na obserwowaniu scen zbrodni z widoku pierwszoosobowego, gdzie skanujemy wzrokiem powierzchnię, czekając aż kontroler zawibruje na jakimś istotnym elemencie.

judgment_recenzja_04
Sterowanie dronem jest bardzo realistyczne (Judgment - Recenzja)

Nie wszystkie miejsca są dostępne dla osób postronnych, więc nierzadko otwieramy drzwi wytrychami, co obrazowane jest przez prostą minigrę, albo przebieramy się, by zmanipulować strażników i recepcjonistów, by nas wpuścili. Takayuki ma również dostęp do drona, którego posyłamy w trudno dostępne miejsca, a na potrzeby pewnej wyścigowej minigry, możemy nawet ulepszać posiadany sprzęt.

Podążanie za podejrzanymi osobami bardzo szybko się nudzi, gdyż zawsze wygląda tak samo i nie oferuje różnorodności. Powoli podążamy za celem i unikamy jego wzroku, gdy się odwraca. Idziemy, chowamy się za lodówką, znów idziemy, chowamy się za narożnikiem - śledzenie bardzo szybko przestaje być atrakcyjne, a nagromadzenie tego typu zadań pobocznych szybko odbija się czkawką.

Przeciwnie jest ze scenami pościgu. Gonitwy to istne kadry z filmów akcji. Detektyw automatycznie biegnie za uciekinierem, a my balansujemy jego ruchami na boki i wciskamy odpowiednie przyciski, gdy natrafiamy na przeszkody, bądź rzucane w nas przedmioty. Rozgrywka prosta, ale bardzo ekscytująca.

judgment_recenzja_05
Sędzia Anna Maria Wesołowska - edycja tokijska (Judgment - Recenzja)

Miasto oferuje mnóstwo aktywności i po prostu żyje, choćby biorąc pod uwagę aktywności poboczne, minigry oraz losowe zdarzenia. Te aspekty zostały niemal skopiowane z Yakuzy, lecz z dwoma istotnymi różnicami: jedzenie już tylko leczy i nie zapewnia dodatkowego doświadczenia, a każdy sprzedawca posiada wskaźnik znajomości.

Cały zestaw umiejętności i jego rozwój został przeprojektowany. Zbieramy tylko jeden rodzaj punktów doświadczenia, które możemy rozdysponować między drzewka skupione na umiejętnościach bojowych, komunikacyjnych oraz bardziej pasywnych atutach, wspierających poszczególne elementy prowadzenia śledztwa - obserwacja otoczenia, śledzenie, włamywanie się, czy latanie dronem. Zmiana jest zrozumiała i pozwala wyspecjalizować bohatera oraz ułatwić te elementy, które sprawiają nam trudność.

judgment_recenzja_06
Ktoś za sekundę będzie potrzebował dobrego stomatologa (Judgment - Recenzja)

Graficznie Judgment z racji wykorzystania tego samego silnika nie odbiega od jakości Yakuza 6, a więc napotykamy bardzo szczegółowe i barwne postacie oraz nierówne otoczenie, które momentami imponuje, a niekiedy raczy rozmytymi teksturami. Na szczęście najważniejsze, czyli postacie, stoją na wysokim poziomie.

Judgment stanowi ciekawą odskocznię od klasycznej formuły gier z uniwersum i nie boi się eksperymentować z nowymi rozwiązaniami, na których właściwie tylko zyskuje. Mimo swej liniowości, z zaciekawieniem odkrywamy kolejne elementy intrygi.

Spin-off w postaci Judgment to świetny dowód, że Yakuza ma znacznie większy potencjał niż tylko gra skupiona na grupowych bójkach.

Plusy: Minusy:
  • detektywistyczne elementy rozgrywki
  • widowiskowe walki
  • intrygująca niczym kryminał fabuła
  • śledzenie szybko staje się nudnym obowiązkiem
  • nierówna grafika otoczenia
  • brak wolności w prowadzeniu śledztw

Platforma: PS4 - Premiera: 25 czerwca 2019 - Wersja językowa: angielska - Rodzaj: gra akcji - Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa - Cena: 220 zł - Producent: Ryu Ga Gotoku Studio - Wydawca: Sega - Wydawca PL: Cenega

Recenzja Judgment została przygotowana na podstawie egzemplarza na PS4, dostarczonego nieodpłatnie przez firmę Cenega.

Reklama

Zasady oceniania gier w Eurogamer.pl

Skocz do komentarzy (1)

O autorze

Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Recenzent

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (1)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami