Warhammer: Chaosbane - Recenzja: hordy chaosu czekają

W oczekiwaniu na Diablo 4.

Przyjemna walka i mnóstwo wrogów do ubicia - to wystarczy, by dobrze się bawić. Nawet jeśli Warhammer: Chaosbane nie wszystko robi idealnie.

Gry w stylu Diablo nie ukazują się tak często, jak strzelanki czy różnego rodzaju platformówki, dlatego dobrze, że doczekaliśmy się wreszcie premiery Warhammer: Chaosbane. Tytuł ten nie jest doskonały, ale zapewnia kilkanaście godzin niezłej, niezobowiązującej rozgrywki.

Gameplay jest prosty, ale urozmaicony pewnymi interesującymi rozwiązaniami. Podstawą jest oczywiście eksterminacja hord przeróżnych wrogów, których łączy jedno - wszyscy istnieją po to, by umierać za Bogów Chaosu. Ścieramy się wyłącznie z fanatykami, demonami i wyznawcami mrocznych bóstw, ale na szczęście ich różnorodność w uniwersum Warhammera jest w zupełności wystarczająca.

Mamy więc małe stwory przypominające chochliki, maruderów z bronią białą, większe stwory plujące kwasem, diabelskich wojowników, demoniczne zwierzęta i skrzydlate monstra. Fani tego fikcyjnego świata na pewno rozpoznają wszystkie potworne okazy na pierwszy rzut oka. Bossowie też wyglądają znajomo, choć trochę szkoda, że jest ich tylko czterech. Starcia te są jednak zaprojektowane pomysłowo, zmuszając do odpowiedniego manewrowania, a nie tylko atakowania i leczenia się.

Rozczarowuje też mała liczba przeciwników specjalnych - znanych z innych gier hack'n'slash „elitarnych” czy „legendarnych” wersji zwykłych stworów. Zawsze to ciekawe urozmaicenie i lekki zastrzyk adrenaliny, gdy musimy walczyć z niezwykłym oponentem, który może zaskoczyć unikalnymi ciosami i cechami. W Chaosbane spotykamy takich wrogów naprawdę rzadko, szczególnie w pierwszej połowie gry.

Warhammer_Chaosbane_Recenzja_1
Elfi mag potrafi dać popalić wyznawcom Chaosu (Warhammer: Chaosbane - Recenzja)

Na szczęście nawet przebijanie się przez zastępy zwykłych potworów jest przyjemne , bo cały czas czujemy moc naszego bohatera - odpowiednio i naturalnie rosnącą, rzecz jasna, w miarę postępów w kampanii. Zdolności są różnorodne i właściwie do samego finału możemy modyfikować zestaw talentów postaci, co chwilę odblokowując nowy bonus czy wersję umiejętności.

Twórcy przygotowali cztery klasy postaci. Najprzyjemniejsze są te, które specjalizują się w walce na odległość - elfi mag i leśny łowca. To prawdziwe maszyny do zabijania, a wizualne efekty towarzyszące im w boju nie przestają nudzić. Trochę mniej satysfakcjonujący jest imperialny żołnierz i krasnolud z toporami. Powód jest prosty - odpowiednia moc ciosów bronią białą nie jest dostatecznie dobrze przedstawiona, głównie przez niezbyt doskonałe animacje trafianych wrogów.

W jednym momencie możemy mieć na wyposażeniu do sześciu zdolności. Podstawowe generują energię, którą inne wykorzystują. Poza tym - co wyróżnia Chaosbane - każdy bohater ma jeszcze inny talent klasowy. Łuczniczka wykonuje zgrabny unik, wojownik uderza tarczą, krasnolud przyciąga się łańcuchem we wskazane miejsce. Najciekawszy jest tutaj mag, który może kontrolować dokładną pozycję niektórych zaklęć obszarowych. Wystarczy, że przytrzymamy przycisk.

Warhammer_Chaosbane_Recenzja_2
Każda umiejętność to koszt punktowy, a jednocześnie wyposażymy tyle talentów, na ile pozwala nasza pula punktów (Warhammer: Chaosbane - Recenzja)

Właśnie dlatego granie elfim czarodziejem sprawia najwięcej frajdy. Wypuszczenie potężnego tornada i nakierowanie go na grupę wrogów oraz jednocześne strzelanie wybuchowymi kulami ognia wygląda pięknie. Eksterminując szybko tłumy potworów czujemy moc zaklęć - a że gra naprawdę często rzuca na nas wielu przeciwników naraz, to też często jest przyjemnie.

Kolejne zdolności zdobywamy w miarę awansowania na wyższe poziomy, a później odblokowujemy lepsze wersje znanych już skilli. Do tego dochodzi jeszcze drzewko „boskich talentów”, przywodzące nieco na myśl mniej zaawansowaną siatkę umiejętności z Path of Exile. Zawsze jest więc coś do zdobycia.

Nieco gorzej wypada już jednak loot - tak ważny element wszystkich tego typu gier. Broń i pancerze po prostu nie są interesujące. Nawet najwyższej jakości przedmioty oferują najczęściej tylko nudne bonusy do statystyk, a nieco ciekawsze zestawy ekwipunku możemy zacząć zdobywać dopiero w fazie tak zwanego endgame'u, po zakończeniu kampanii. Jednak to za mało, by naprawdę zostać w grze na dłużej po jednorazowym pokonaniu finałowego bossa.

Lokacje też pozostawiają trochę do życzenia. Co kilka godzin ogólny styl map się zmienia - najpierw zwiedzamy zatęchłe kanały, później opuszczone miasto, lasy i świątynie. Jednak układ przejść często jest bardzo podobny w następujących po sobie misjach i nieraz mamy wrażenie déjŕ vu.

Warhammer_Chaosbane_Recenzja_3
Ataki obszarowe przydają się najczęściej (Warhammer: Chaosbane - Recenzja)

Do tego dochodzi jeszcze męczące porządkowanie plecaka - bez żadnej opcji ułożenia przedmiotów według typu czy jakości - oraz brak jakiejkolwiek formy tworzenia przedmiotów albo handlu. Złoto zdobywamy właściwie tylko po to, by wydając monety wskrzesić bohatera w miejscu, w którym poległ. Opcja ta bywa przydatna, choć raczej powyżej trudnego poziomu wyzwania. Normalny jest naprawdę prosty i lepiej od razu podnieść sobie poprzeczkę. Szczególnie w kooperacji - a wspólnie ze znajomym możemy grać także przy jednym ekranie.

Lekki niesmak w wersji PC budzi zupełny brak opcji graficznych, poza zmianą rozdzielczości czy wyłączeniem synchronizacji pionowej. Sugeruje to, że edycja konsolowa była dla deweloperów priorytetem, choć sterowanie przy użyciu myszy i klawiatury jest całkiem wygodne.

Warhammer: Chaosbane jest warte uwagi szczególnie wtedy, gdy szukamy kolejnej gry do kooperacji po maratonach w Diablo 3. W pojedynkę też można się nieźle bawić, nawet mimo faktu, że nie jest to tytuł, który wciągnie nas na dziesiątki czy setki godzin, jak niektóre konkurencyjne produkcje.

Plusy: Minusy:
  • lekki i przyjemny gameplay
  • poczucie wzrostu potęgi bohatera
  • nieźle odwzorowany klimat uniwersum Warhammera
  • nijaki i nieciekawy loot
  • mało specjalnych, elitarnych wrogów
  • niewygodne zarządzanie ekwipunkiem
  • brak opcji graficznych na PC

Platforma: PC, PS4, Xbox One - Premiera: 31 maja 2019 roku - Wersja językowa: polska (napisy) - Rodzaj: hack'n'slash - Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa - Cena: 180-220 zł - Producent: Eko Software - Wydawca: Bigben Interactive - Dystrybutor PL: CDP

Recenzja Warhammer: Chaosbane została przygotowana na podstawie egzemplarza na PC, dostarczonego nieodpłatnie przez firmę CDP.

Reklama

Zasady oceniania gier w Eurogamer.pl

Skocz do komentarzy (2)

O autorze

Mateusz Zdanowicz

Mateusz Zdanowicz

Senior Editor

Człowiek orkiestra i miłośnik gier niezależnych. Mateusz dołączył do nas w 2013 roku. Zajmuje się przygotowywaniem recenzji, artykułów oraz poradników. Wspiera również dział informacyjny.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (2)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami