Wiedźmin 3: Krew i Wino obchodzi trzecie urodziny - baśniowy finał przygód Geralta

Zakończenie, na które zasługiwał Biały Wilk.

Kilka dni temu minęły trzy lata, odkąd Wiedźmin 3 otrzymał drugie rozszerzenie. Wiele osób, które sięgnęły po Krew i Wino uważa, że to najlepszy dodatek w historii gier wideo. Z tego powodu warto przypomnieć sobie, w jak widowiskowy sposób studio CD Projekt Red zakończyło trylogię o Geralcie z Rivii.

Ogromny dodatek na kilkadziesiąt godzin zabawy, z całkowicie nowym, imponującym wielkością rejonem, ciekawymi zadaniami i niespotykanymi dotąd przeciwnikami, a wszystko w rozsądnej cenie? To nie zdarza się zbyt często, ale deweloperom z polskiego zespołu się udało. Krew i Wino zapadało w pamięć nie tylko długością zabawy, ale bajecznym, wręcz baśniowym światem.

Toussaint znacząco różni się od zniszczonego przez wojnę Velen czy posępnego Skellige. Niedotknięta konfliktem zbrojnym kraina dosłownie rozkwitała na oczach - powolny przejazd Płotką przez pola usiane różnokolorowymi kwiatami, doliny z błękitnymi jeziorami czy imponujące winnice to czysta przyjemność, której nie sposób sobie odmówić.

krew
Od razu widać, co to za miejsce

Gdyby chcieć Krew i Wino opisać jednym słowem, byłby to właśnie „kolor”. Geralt przybywa oczywiście do Toussaint, żeby rozwiązać krwawą zagadkę śmierci rycerzy, więc opowieść ma też mroczną stronę, ale drugie DLC do Wiedźmina 3 zdecydowanie różni się od podstawowej przygody oraz Serc z Kamienia. Dość wspomnieć, że w dodatku otrzymujemy możliwość barwienia rynsztunku - w tym na różowo. Nie chcemy przecież zbytnio wyróżniać się na tle mieszkańców.

Udostępniona głównemu bohaterowi willa - którą dodatkowo możemy wyremontować i rozbudować - sugeruje, że Geralt przechodzi już na emeryturę, a jedynym zajęciem łowcy potworów będzie przecieranie z kurzu pamiątek z poprzednich przygód. Nic bardziej mylnego, ponieważ w Toussaint jest co robić.

Oprócz głównej linii fabularnej otrzymujemy też oczywiście szereg zadań pobocznych, a wiele z nich przypomina baśń z prawdziwego zdarzenia. Nie zabrakło mitycznych i pięknych stworzeń, dużej dawki magii, a także niespotkanego wcześniej humoru.

Wydaje się, że tworząc Krew i Wino CD Projekt Red pozwolił sobie na znacznie więcej, wielokrotnie puszczając oko do graczy, chociażby w satyryczny sposób komentując stan bankowej biurokracji czy projektując zapadające w pamięć zadania z Płotką, przyrodzeniem posągów czy pozującym do obrazu Geraltem. Trudno opisać szczegóły, nie korzystając ze spoilerów - każdy powinien doświadczyć tego sam.

Tym samym deweloperzy zaskoczyli graczy niejako podwójnie - tworząc dodatek wielkości pełnej gry, a także udowadniając, że gdzieś między śmiercią, brudem i krwiożerczymi wampirami jest jeszcze miejsce na śmiech, kolorowe kwiaty i baśniowe opowieści.

Oczywiście nie zamierzamy zdradzać szczegółów, ale warto na koniec nadmienić, że CD Projekt Red przygotowało na końcu Krwi i Wina niespodziankę. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który nie uronił łzy wzruszenia w trakcie ostatnich sekund przygody. Choćby z tego względu warto DLC ukończyć.

Trudno wyobrazić sobie bardziej imponujący finał przygód wirtualnej adaptacji postaci Białego Wilka. Ostatnie DLC, jak dobre wino, osładzało gorycz rozstania z bohaterami, z którymi spędziliśmy tak dużo czasu.

Reklama

Skocz do komentarzy (4)

O autorze

Przemysław Wańtuchowicz

Przemysław Wańtuchowicz

News Editor

Przemek na początku przygotowywał u nas materiały wideo, a obecnie jest autorem w dziale informacyjnym. Jako dziecko marzył, by zawodowo rysować, żonglować lub grać na gitarze - dwie pierwsze czynności wychodzą mu całkiem nieźle.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (4)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami