Po Sonic & Sega All-Stars Racing przyszła pora na grę wyścigową w pełni osadzoną w uniwersum Sonica. Team Sonic Racing, jak sama nazwa wskazuje, skupia się najbardziej na aspekcie drużynowym. Kooperacja stanowi klucz do sukcesu i zwycięstwa w wyścigu, ale też stanowi najsilniejszy atut produkcji.

Historia przedstawiona w grze oscyluje cały czas wokół wyścigów samochodów. Tajemniczy Dodon Pa zaprasza bohaterów świata Sonica do uczestnictwa w wielkim drużynowym turnieju.

Aspekt kooperacji jest nie tylko głównym elementem rozgrywki, ale też trzonem fabuły, gdyż jak się okazuje „współpraca” może być całkiem łatwym do pozyskiwania źródłem energii.

Turniej odbywa się w kilku krainach, związanych ze światem Sonica, gdzie po przejechaniu jednej trasy odblokowujemy dostęp do kolejnego rozgałęzienia i kilku dostępnych wyzwań. Niektóre punkty na mapie to bonusowe wyścigi skupione na konkretnych elementach, jak np. drifcie albo zbieraniu rozrzuconych na trasie złotych pierścieni. Wszystko po to, by jeszcze bardziej urozmaicić rozgrywkę.

team_sonic_racing_recenzja_01
Współpraca objawia się również dzieleniem się przedmiotami (Team Sonic Racing - recenzja)

Team Sonic Racing to nie symulacja, a raczej alternatywa dla Mario Kart czy też nadchodzącego, odświeżonego Crash Team Racing. Mamy tutaj podobne składniki: kolorowe trasy, fikuśne pojazdy dla każdego bohatera, bądź też specjalne ulepszenia, które zbieramy na trasie. Oryginalne okazują się za to elementy drużynowe.

Maksymalnie 12 uczestników podzielonych jest na 3-osobowe zespoły - drużyna walczy o zdobycie pierwszych 3 miejsc na podium, ale też zbiera punkty za współpracę. Osoba najszybsza w drużynie tworzy za sobą ścieżkę, która energetyzuje i przyspiesza pozostałych członków grupy do poziomu, który pozwala nawet na wyprzedzenie towarzysza i tym samym pchnięcie drużyny jeszcze dalej od rywali.

Nie jest to jedyny element drużynowy, gdyż podobnie jest z podnoszonymi ulepszeniami. Każdy zbierany przedmiot - czy to ofensywny, czy też defensywny - możemy w każdej chwili przekazać kompanom w potrzebie. Gra nie tylko hojniej punktuje akty współpracy, ale też dodatkowo nagradza poprzez ładowania specjalnego paska energii.

team_sonic_racing_recenzja_02
Modyfikacje niczym w Need For Speed Underground! (Team Sonic Racing - recenzja)

Gdy wspomniany pasek naładuje się w trakcie wyścigu, możemy aktywować chwilowe doładowanie dla wszystkich członków zespołu, którzy nie tylko gwałtownie przyspieszają, ale też stają się na moment niezniszczalni.

Wszystkie te kooperacyjne gadżety sprawiają, że tempo rozgrywki napędza się samo, gdyż nie tylko zależy nam na zajęciu pierwszego miejsca, ale też na tym, by druga i trzecia lokata należała tylko do nas. Przemy więc do przodu, jakby palił się za nami świat.

Sterowanie pojazdami jest bardzo proste i nie wymaga od nas praktycznie nawet zwalniania - skupiamy się raczej na uczeniu się pokonywania zakrętów i omijania przeszkód bez wytracania prędkości, gdyż czasami wystarczy jedno zwolnienie, by rywale całą trójką pojawili się przed nami w gonitwie do mety.

team_sonic_racing_recenzja_03
Trzymanie się tunelu aerodynamicznego towarzysza to klucz do zwycięstwa (Team Sonic Racing - recenzja)

Rozgrywka z czasem staje się też dość trudna i wymagająca, a każdy błąd boleśnie odczuwamy na liście wyników. Po dwóch pierwszych światach gra poważnie podkręca poziom trudności i wyraźnie wyłania się potrzeba ulepszania pojazdów.

Nie jest to dobrze zakomunikowane w samej grze, ale zbieraną dodatkową walutę wymieniamy na losowe ulepszenie pojazdów, bądź elementy kosmetyczne. Stanowi to pewną trudność, gdyż bez odpowiednich części nie podniesiemy statystyk, na których nam zależy, a więc automatycznie tracimy szansę na wyrównanie poziomu do najlepszych rywali.

Losowanie elementów z puli wszystkich pojazdów (niekoniecznie takiego, jakim jeździmy) jest dość nietrafionym pomysłem i przysparza nieco rozczarowania.

team_sonic_racing_recenzja_04
Mapa zawsze oferuje co najmniej jedną dodatkową atrakcję poza głównym celem (Team Sonic Racing - recenzja)

Team Sonic Racing spisuje się zarówno lokalnie (do 4 graczy) oraz przez sieć. Samotny gracz dołącza do drużyny i wspólnymi siłami walczy o podium. Automatyczne komunikaty wypowiadane przez bohaterów sterowanych przez towarzyszy w zupełności wystarczają, by planować kolejne kroki i działać w zespole.

Prawdziwe wyzwania czekają na nas właśnie w trybie wieloosobowym, gdyż tam każdy gracz napędza członków swojej drużyny, więc momentami tempo jest naprawdę imponujące.

Właściwie jedynym zauważalnym w rozgrywce minusem jest źle zaprojektowany system zdobywania części do ulepszania pojazdów. Poza tym jednym aspektem Team Sonic Racing jest udaną grą wyścigową, która ze spokojem może rywalizować z Mario Kart, czy też wyścigami w świecie Crasha Bandicoota. Warto dać niebieskiemu jeżowi szansę, gdyż kooperacja sprawia tu prawdziwą frajdę.

Plusy: Minusy:
  • wyścigi skupione na kooperacji
  • wymagający poziom trudności
  • tempo rozgrywki sieciowej napędzane przez graczy
  • system rozbudowy aut
  • nijaka muzyka

Platforma: PS4, Xbox One, PC, Nintendo Switch - Premiera: 21 maja 2019 - Wersja językowa: polska (napisy) - Rodzaj: wyścigi - Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa - Cena: 150 zł - Producent: Sumo Digital - Wydawca: Sega - Wydawca PL: Cenega

Recenzja Team Sonic Racing została przygotowana na podstawie egzemplarza na PS4, dostarczonego nieodpłatnie przez firmę Cenega.

Reklama

O autorze

Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Redakcja Eurogamer.pl

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.