W grach z serii Souls zdarzają się przygotowane przez twórców zasadzki, których nie da się przewidzieć. Nie inaczej jest z Sekiro: Shadows Die Twice. Niejaki Woo Guy sprawia streamerom dużo kłopotów.

Uwaga na spoilery (tylko dotyczące miejsca występowania przeciwnika)

Po pokonaniu Płonącego Byka, gracz może udać się w dalszą podróż po dachach. Spotka tam nowy rodzaj wroga - opierzonych wojowników. Wyjście obronną ręką z walki nie oznacza jednak sukcesu.

Po przejściu kilku metrów, z nieba w stronę głównego bohatera z dużą prędkością pikuje kolejny oponent, przy okazji wydając specyficzny odgłos (stąd nieoficjalna nazwa Woo Guy).

Gracze - w tym streamerzy - nie spodziewają się ataku, dlatego większość otrzymuje bolesny cios, nierzadko kończący się śmiercią. Reakcja jest w większości przypadków podobna.

- Co do... O mój boże, co to do cholery jest? - krzyknął jeden ze streamerów. Pierwsze słowa graczy po spotkaniu szybującego przeciwnika zebrał jeden z twórców na YouTube.

Jeżeli nawet komuś udaje się przeżyć pierwszy atak, demon podpala broń i kontynuuje walkę w tradycyjny sposób.

Zobacz: Sekiro: Shadows Die Twice - Poradnik, Solucja

Reklama

O autorze

Przemysław Wańtuchowicz

Przemysław Wańtuchowicz

Redakcja Eurogamer.pl

Przemek na początku przygotowywał u nas materiały wideo, a obecnie jest autorem w dziale informacyjnym. Jako dziecko marzył, by zawodowo rysować, żonglować lub grać na gitarze - dwie pierwsze czynności wychodzą mu całkiem nieźle.

Więcej artykułów od Przemysław Wańtuchowicz