Stadia to nowa usługa Google, która dzięki „chmurze” proponuje rezygnację z fizycznych urządzeń do grania - oprócz ekranu i kontrolera. Szef platformy przekonuje, że to ważny moment w historii elektronicznej rozrywki, początek końca konsol.

- To ekscytujący okres dla naszej branży. Świat nie odwróci się plecami do konsol w przeciągu jednego dnia, bo zrealizowanie obietnic [dotyczących streamingu] zajmie trochę czasu - powiedział Phil Harrison w rozmowie z GamesIndustry.

- Uznaję to jednak za nieuniknioną wycieczkę z biletem w jedną stronę - dodał.

stadia
Google założyło nawet własne studio, które wyprodukuje gry na wyłączność platformy

Menedżer przekonuje, że Google nigdy nie wyprodukuje fizycznej platformy do grania, w formie konsoli. Twierdzi, że przyzwyczajenie się do działania „chmury” to kwestia zmiany mentalności.

- Przez ostatnie 40 lat urządzenia były w centrum zainteresowania branży. Jako deweloper, tworzyłem z myślą o urządzeniach. Dziś wysyłamy gry na dyskach, w paczkach, albo ewentualnie pobieramy. Ale wciąż myślimy o grze w kategorii „rzeczy”.

- Google przebiło szklany sufit i powiedziało deweloperom: „Internet jest waszym sklepem, a sieć i centrum danych to wasza platforma”.

Przypomnijmy, że producent Stadia zapewnia, że do komfortowej rozgrywki (w 1080p i 60 FPS) wystarczy łącze o przepustowości 25 Mb/s.

Źródło: GamesIndustry

Reklama

O autorze

Przemysław Wańtuchowicz

Przemysław Wańtuchowicz

Redakcja Eurogamer.pl

Przemek na początku przygotowywał u nas materiały wideo, a obecnie jest autorem w dziale informacyjnym. Jako dziecko marzył, by zawodowo rysować, żonglować lub grać na gitarze - dwie pierwsze czynności wychodzą mu całkiem nieźle.