Nie oszukujmy się - szanse na to, że GTA 6 wprowadzi naprawdę rewolucyjne zmiany do samej rozgrywki, są raczej niewielkie.

Nadchodzące PlayStation 5 oraz nowy Xbox w połączeniu z doświadczeniami zebranymi przy Red Dead Redemption 2 pozwalają jednak przypuszczać, że po premierze nowego GTA 6 wszystko zmieni się diametralnie.

Rockstar projektując kontynuację wirtualnego westernu znajdował się w dość bezpiecznej pozycji. Producenci wiedzieli, że mogą pozwolić sobie na bardziej leniwe fragmenty rozgrywki, podczas których gracze po prostu chłonęli świat i podziwiali widoki.

Specyfika GTA 6 musi być jednak - wzorem całej serii - zupełnie inna. Fundamentem kolejnej części legendarnego cyklu staną się sceny rodem z filmów akcji, wielkie metropolie i ruchliwe ulice.

gta_6_vice_city
Czy rzymska „szóstka” doczeka się właściwego wykorzystania?

Czy pod kątem sprzętowym obecna generacja będzie w stanie to udźwignąć? Zwykła wersja PlayStation 4 już przy RDR 2 miewa problemy z utrzymaniem pełnej płynności, a co stanie się wówczas, gdy konsolę zagonimy do obliczeń jeszcze większej liczby elementów w czasie rzeczywistym? Szóste Grand Theft Auto może okazać się idealnym testerem możliwości nowej generacji.

Dodatkowo dochodzi fakt, że GTA 6 po prostu nie ma prawa być brzydszą grą - pod względem technicznym, a nie widokowym - od westernowego odpowiednika. Nie istnieje chyba na świecie żaden deweloper, który po osiągnięciu niesamowitej oprawy wizualnej, w swoim kolejnym hicie zaliczył graficzny regres.

Przygody Arthura Morgana to właściwie zbiór wielu trudnych do wyrównania osiągnięć. Od budzącej podziw szczegółowości świata do właśnie kwestii wizualnych. Szkopuł polega jednak na tym, że to wciąż wyjątkowo oryginalna produkcja, która nie znalazła do tej pory solidnych naśladowców.

Inaczej sytuacja wygląda właśnie w przypadku GTA 6, które choć wciąż nie będzie mieć raczej wielu konkurentów, to jednak może być spokojne o naśladowców. Gier akcji TPP z otwartym światem wciąż powstaje na pęczki, ale szanse na zbliżenie się do jakości Rockstara ma raczej niewielu, o ile ktokolwiek.

Przy założeniu, że GTA 6 będzie prezentować ogólny poziom jeszcze wyższy od RDR 2 - a przecież tak powinno to wyglądać - pozostali twórcy będą zmuszeni do wyjścia ze swoistej strefy komfortu otwartych światów.

Pamiętacie? Ten zwiastun ma ponad 7 lat

Po ukazaniu się nowej odsłony Grand Theft Auto prawdopodobnie nie wystarczy bowiem stworzenie gry „przyzwoitej” czy nawet „dobrej”. Rockstar ponownie czeka naginanie granic i osiąganie tego, co do tej pory pozostawało tylko w sferze marzeń.

Pół roku temu - w ramach pokazu przedpremierowego RDR 2 - rozmawialiśmy z twórcami z Rockstar. Wspomnieli wówczas, że dopiero nowa generacja pozwoliła na realizację wielu pomysłów. To samo może więc dotyczyć GTA 6. Przy założeniu, że proces twórczy potrwa tyle samo, co w przypadku ostatniego dzieła Rockstara, szósta część serii raczej na pewno nie ukaże się na PS4 i Xbox One.

Na GTA 6 pewnie więc jeszcze poczekamy od dwóch do trzech lat, ale jestem przekonany, że to właśnie ten tytuł zrewolucjonizuje cały rynek gier wideo. Przełamywanie granic - bo tego właśnie spodziewamy się po Rockstarze - jeszcze nikogo nie pozostawiło obojętnym.

Reklama

O autorze

Jerzy Daniłko

Jerzy Daniłko

Redakcja Eurogamer.pl

Jerzy jest redaktorem naczelnym Eurogamer.pl. Z serwisem współpracuje od początku, a w ostatnim czasie nadzorował pracę działu poradników. Relaksuje się gotując i jeżdżąc autem w długie trasy. Nie lubi nudy, zastojów i głośnych sąsiadów.

Więcej artykułów od Jerzy Daniłko