Podczas jednego z programów na żywo, transmitowanych przez argentyńską stację dziewiątą (El Nueve), dziennikarze stwierdzili na wizji, że Fortnite może być odpowiedzialny za strzelaninę w Nowej Zelandii - atak terrorysty, w którym w meczetach w Christchurch życie straciło 49 osób.

„Masakra w Nowej Zelandii. Zabójca inspirował się Fortnite?” - głosił pasek informacyjny, wyświetlany dla widzów. Po chwili tekst zmieniono na „To wina gry wideo?”.

Prowadzący program stwierdzili, że Fortnite może „opanować dzieci umysłowo, fizycznie i emocjonalnie”. Zaprosili też eksperta, którego zadaniem było zaprezentowanie gry. Po chwili na monitorze uruchomiono rzekomo Fortnite, ale w wersji z dzielonym ekranem (jak podczas kooperacji lokalnej). Gra Epic Games nie oferuje podobnego wariantu.

Nietrudno też zauważyć nieprawdziwe napisy typu „Ładowanie” czy „Uruchamianie gry”. Nagrania zostały zarejestrowane wcześniej i połączone, aby symulować tzw. split-screen. Po prawej stronie widać nawet znak wodny, pozostawiony przez właściciela kanału na YouTube.

Przez krótką chwilę prowadzący trzymali kontroler i sprawiali wrażenie grania w Fortnite.

Zobacz: Fortnite Battle Royale - poradnik dla początkujących

Reklama

O autorze

Przemysław Wańtuchowicz

Przemysław Wańtuchowicz

Redakcja Eurogamer.pl

Przemek na początku przygotowywał u nas materiały wideo, a obecnie jest autorem w dziale informacyjnym. Jako dziecko marzył, by zawodowo rysować, żonglować lub grać na gitarze - dwie pierwsze czynności wychodzą mu całkiem nieźle.

Więcej artykułów od Przemysław Wańtuchowicz