Devil May Cry 5 jest widowiskowy, różnorodny i satysfakcjonujący. Seria powraca w wielkim stylu. Demony, strzeżcie się!

Gry o przygodach Dantego i jego szajki łowców demonów od zawsze skupiały się na trzech aspektach: szybkiej i wystrzałowej akcji, rozbudowanej historii o walce dobra ze złem oraz przeplataniu wszystkiego absurdalnym humorem. Wszystko odnajdujemy także w Devil May Cry 5.

Kilka lat po wydarzeniach z poprzedniej części, Dante dostaje zlecenie przyjrzenia się zwiększonej aktywności demonów dookoła świata. Informację o tym uzyskał od swojego tajemniczego zleceniodawcy, znanego jako „V”. W międzyczasie Nero prowadzi poszukiwania Urizena - tajemniczego demona, który odciął mu rękę.

Obra tropy prowadzą bohaterów do miasta, które staje się wielką strefą rozrostu drzewa żywiącego się krwią mieszkańców. Z jego źródła czerpie właśnie Urizen, który pragnie w ten sposób zwiększyć swoją moc i stać się panem podziemnego świata. Trójka bohaterów zabiera się za pokrzyżowanie planów brzydkiego tyrana.

Zaburzona chronologia narracji stopniowo odkrywa karty dalszej historii. Zabieg ten pozwala na skuteczne przeskakiwanie między trójką grywalnych postaci nie tylko po to, by dość prostą opowieść nieco skomplikować, ale i by zapewnić różnorodność w samej rozgrywce. Wypada to zadziwiająco dobrze i zabawa ani przez chwilę się nie nudzi.

Devil_May_Cry_5_recenzja___1
Nero potrafi tworzyć wyładowania elektryczne swoją protezą (Devil May Cry 5 - recenzja

Największą siłą Devil May Cry była zawsze szalona rozgrywka, szybkie kombinacje ataków i punkty nagradzające najbardziej stylowe techniki eliminacji demonów. W przypadku najnowszej części nie jest inaczej, a 60 klatek na sekundę na konsoli robią wrażenie. Szybka muzyka tylko podkręca wariacką atmosferę i przyspiesza tętno. Jest bosko.

Każda z trzech postaci reprezentuje zupełnie inny styl walki. Dante klasycznie serwuje szeroki wachlarz ataków bazujących na wyekwipowanym w danym momencie sprzęcie oraz obranej technice. Lawiruje między legendarnymi dwoma pistoletami Ebony i Ivory, dwuręcznymi mieczami i całą masą innych zabawek, jak chociażby motocyklem, którym może nie tylko przejeżdżać wrogów, ale i zrobić z niego dwie piły mechaniczne.

Nero poza swoim napędzanym silnikiem odrzutowym mieczem posiada również protezy ręki. Każda z nich ma inne właściwości ataku i zużywa się po najsilniejszych ciosach. To zupełnie inny styl walki niż pokręcony taniec Dantego, lecz nadal o kilku wspólnych mianownikach.

Czymś z innej beczki jest natomiast walka owianym tajemnicą, miłośnikiem książek V. Bohater ten nie jest tak sprawny fizycznie, jak pozostała dwójka, więc bazuje na wsparciu demonów, które poddają się jego woli. Latający Gryf ciska piorunami i pełni rolę broni dystansowej, natomiast mroczna pantera o imieniu Cień to demon zmieniający formę i odpowiadający za silne ataki z bliska.

Devil_May_Cry_5_recenzja___3
V to bardzo ciekawy typ, ale nic o nim nie zdradzimy. Bo tak (Devil May Cry 5 - recenzja

Skuteczne eliminacje obrońców V ładują odpowiedni pasek mocy, który pozwala przyzwać trzeciego chowańca - ogromnego kolosa, który sieje spustoszenie w szeregach wroga. Zadaniem gracza jest unikanie ataków i prebywanie blisko toczących bój pomagierów, gdyż tylko sam V może ostatecznie wykańczać przeciwników swoją laską. To zupełnie inna forma starć i świetna odmiana od Nero i Dante.

Zobacz: Devil May Cry 5 - Poradnik, Solucja

Zebrane w trakcie rozgrywki czerwone orby klasycznie już w serii pełnią rolę waluty, za którą nie tylko uzupełniamy sprzęt poszczególnych postaci, ale i uczymy się nowych umiejętności. Gdy zmieniamy postać, nie tracimy zebranej puli, więc możemy grać Nero i Dante, a na końcu za wszystko wykupić większość zdolności V - wybór nie jest jakkolwiek ograniczany.

W Devil May Cry 5 w ciekawy sposób zaprezentowana jest ingerencja innych graczy. Część misji u każdego bohatera odbywa się w tym samym momencie, abyśmy z osobna poznali perspektywę poszczególnych łowców. Kiedy wybierzemy, kim chcemy grać, bądź gra wymusi kogoś w danym rozdziale, to inni gracze w czasie rzeczywistym odgrywają pozostałe role.

Devil_May_Cry_5_recenzja___4
Dante na motocyklu, a czasem i motocyklem... bijący (Devil May Cry 5 - recenzja

Często obserwujemy więc, jak na dalszym planie drugi bohater eliminuje zastępy demonów w innej części mapy. Ciekawe rozwiązanie, które świetnie wpływa na przebieg narracji i poczucie, że każda postać jest istotnym elementem prezentowanej kampanii.

Przygoda nie zwalnia tempa ani na chwilę i jedyne momenty na oddech, to chwile przygotowania przed kolejnym etapem, gdzie wybieramy nowe umiejętności i ekwipunek. Zwiedzane poziomy są dość korytarzowe, ale mimo wszystko posiadają kilka sekretnych miejsc oraz punktów aktywujących dodatkowe, specjalne wyzwania.

Opcjonalne ukryte wyzwania skupiają się wokół prostych zadań opartych na eliminacji wrogów. Spełnienie warunków nagradzane jest dodatkowymi orbami zwiększającymi paski życia oraz demonicznych sił.

Trudno w Devil May Cry 5 doszukiwać się wad. Fabuła jednak jest momentami zbyt prosta, jak na tak zaawansowany rozdział w historii syna Spardy i towarzyszącej mu grupy zawadiaków, ale też jest podana w formie na tyle przyjemnej, że nie traktujemy tego jako spory minus.

Przerywniki filmowe trzymają poziom i świetnie prezentują odmienne osobowości każdego z bohaterów. Najwięcej smaczków pojawia się przy okazji walk z bossami, gdzie każda postać ujawnia nieco inne pobudki, które nią kierują i motywują do wyboru profesji łowcy demonów.

Devil_May_Cry_5_recenzja___2
Furgon złotej rączki Nico to również warsztat rusznikarski łowców demonów (Devil May Cry 5 - recenzja

Obalenie Urizena nie jest proste i cała kampania przeciw niemu zajmuje około 12 godzin przy w miarę płynnej, niespowalnianej rozgrywce. Miłośnicy zręcznościowych wyzwań mogą przy grze spędzić znacznie więcej czasu, a dla tych, których interesuje tylko fabuła, dostępny jest tryb auto.

Tryb pełni rolę „pomocnika” wciskającego dodatkowe przyciski w trakcie walki, co znacznie ułatwia łączenie ataków w kombinacje i upraszcza najtrudniejsze starcia. Używanie tego trybu zaniża jednak punktacje stylu, więc należy brać to pod uwagę, jeżeli chcemy ukończyć grę z najwyższymi wynikami za każdy etap.

Trójka bohaterów przyciąga i nie pozwala łatwo się oderwać. Gra nawet na najniższym poziomie trudności przyciąga wzrok obłędnymi animacjami ataków i przyjemną, odpowiednio różnorodną rozgrywką. Finał satysfakcjonuje, choć pozostawia lekki niedosyt.

Devil May Cry 5 to pierwszy pretendent do tytułu gry roku. Brawo, Capcom.

Plusy: Minusy:
  • różnorodność walki trójki bohaterów
  • stałe 60 FPS na konsoli
  • możliwość wyboru postaci w kilku misjach
  • aktywność innych graczy w pobliżu
  • świetny projekt rozgrywki i zmiany bohaterów
  • oprawa audiowizualna
  • dość oczywista historia




Platforma: PC, PS4, Xbox One - Premiera: 8 marca 2019 - Wersja językowa: polska (napisy) - Rodzaj: gra akcji, slasher - Dystrybucja: cyfrowa , pudełkowa - Cena: 180-220 zł - Producent: Capcom - Wydawca PL: Cenega

Recenzja Devil May Cry 5 została przygotowana na podstawie egzemplarza na PS4, dostarczonego nieodpłatnie przez firmę Cenega.

Reklama

O autorze

Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Redakcja Eurogamer.pl

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.

Więcej artykułów od Łukasz Winkel