2. Wsteczna kompatybilność

Możliwość uruchamiania na nowej konsoli gier ze starszych systemów to naprawdę wspaniała rzecz - o czym przypomnieliśmy sobie niedawno za sprawą takiej właśnie funkcji na Xbox One.

Wielu graczy, którzy nigdy nie posiadali X360, zyskali nagle dostęp do sporej biblioteki świetnych tytułów. Co więcej, często dostępnych w bardzo atrakcyjnych cenach (sam nabyłem Forzę Horizon i Halo Reach za kilkanaście złotych).

Inni z kolei lubią czasem wrócić do swoich ulubionych gier z przeszłości, a nie posiadają starszej konsoli. Nawet jeżeli stoi jeszcze gdzieś na półce, to może po prostu nie chce nam się jej podłączać do telewizora.

PS4 nie pozwala uruchomić gier z PS3. A szkoda - wielu dałoby sporo, by zagrać w taki sposób choćby w Demon's Souls czy Metal Gear Solid 4, albo też klasyki z PlayStation 2.

Tutaj znaczenie ma jednak bardzo różna architektura systemów. PlayStation 5 nie będzie zapewne pod tym względem odbiegać tak mocno od PS4, jak właśnie PS4 odbiegało od PlayStation 3. Teoretycznie, szansa na wsteczną kompatybilność istnieje. A taka funkcja to przecież wyłącznie same plusy dla odbiorców.

Tyle tylko, że gorzej już ze sprzedażą remasterów. Ale wsteczna kompatybilność - i w efekcie bezsensowność produkowania lekko odświeżonych wersji gier - mogłaby zachęcić Sony do produkcji prawdziwych remake'ów, jak choćby niedawny Shadow of the Colossus.

Na kolejnej stronie zastanawiamy się nad streamingiem rozgrywki.

Reklama