Dzięki Nintendo Switch łatwo polubić granie na mniejszym ekranie - i co najważniejsze, na ekranie przenośnym. Do tego stopnia, że większość gier niezależnych kupuje się ostatecznie już właśnie w eShopie, zamiast na Steamie, o ile jest taka możliwość.

Wszystko, co związane z grami, jest subiektywne. Nie inaczej jest z pewnością w przypadku Switcha. Jeżeli cały dzień pracujemy przy komputerze czy korzystamy ze stacjonarnych konsol, to nic dziwnego, że później z większą przyjemnością sięgamy po konsolkę Nintendo. Tak jest w moim przypadku.

Nie jest to mój pierwszy handheld. Najwięcej czasu spędziłem z 3DS-em, który nie oferował jednak tak dużej bazy tytułów zewnętrznych studiów. Wsparcie dla firm spoza obozu Nintendo rozkręciło się naprawdę mocno (jak na tę firmę) właśnie po premierze Switcha - i ma to ogromne znaczenie.

To właśnie szereg gier niezależnych w dużej mierze sprawił, że zacząłem coraz więcej grać w trybie przenośnym, a nie z konsolą podłączoną do większego ekranu. Produkcje z oprawą 2D po prostu idealnie sprawdzają się w mniejszym formacie, działają identycznie, a czasem nawet wyglądają lepiej niż na 50 calach - w przypadku oprawy pixel-artowej.

Tytuły indie bardzo często są też grami doskonałymi na krótkie sesje, a więc pasują do przenośnej platformy - by podnieść ją na chwilę, zajrzeć na farmę w Stardew Valley czy wykonać szybkie podejście do Dead Cells, albo rozegrać dwie rundy w Into the Breach.

Najlepsze jest jednak to, że Switch to wciąż także konsola stacjonarna. Oczywiście nie zawróci nam w głowie grafiką rodem z Red Dead Redemption 2 w żadnej grze, ale zaoferuje równie rozbudowane przygody - czy to w Breath of the Wild, czy w Xenoblade Chronicles 2. Z tą tylko różnicą, że bohaterów zabierzemy ze sobą w podróż, by towarzyszyli nam podczas nudnego lotu czy w hotelu, kiedy w górach zaskoczy okropna pogoda.

Przewaga Switcha nad Nintendo 3DS wiąże się właśnie z tym, że to częściowo konsola stacjonarna, a więc otrzymujemy odpowiednie akcesoria - Pro Controller to jeden z wygodniejszych padów, z jakimi miałem do czynienia. Ergonomia użytkowania sprzętu jest dzięki niemu o wiele lepsza niż w przypadku jakiejkolwiek platformy z całej rodziny DS.

Switch prowokuje też do specyficznych marzeń. Wystarczy parę chwil z konsolą, by zacząć sobie wyobrażać, jak piękne byłoby choćby PlayStation 4 wykonane w podobnym, hybrydowym stylu - poza tym, że z pewnością byłoby horrendalnie drogie.

switch2
Gry z NES sprawdzają się w przenośnej formie o wiele lepiej niż na NES Classic Mini

Jest coś magicznego i wyzwalającego w fakcie, że każdą grę z danej platformy faktycznie można zabrać ze sobą wszędzie. Switch nie jest idealny, ale i tak szybko stał się ulubioną platformą wielu użytkowników.

Najnowsza konsola Nintendo nie zaoferuje nam realistycznej, zachwycającej oprawy w żadnej grze, ale jej hybrydowa natura zachwyca. Japoński producent trafił w dziesiątkę. Oby kolejne wersje platformy, a takie z pewnością się pojawią, zaoferowały tylko lepszą baterię - żeby radość z przenośnego grania mogła trwać dłużej bez gniazdka czy powerbanku.

Reklama

O autorze

Mateusz Zdanowicz

Mateusz Zdanowicz

Redakcja Eurogamer.pl

Mateusz dołączył do zespołu w 2013 roku. Jest z-cą redaktora naczelnego, opiekuje się naszym kanałem YouTube, przygotowuje artykuły i recenzje, a czasami także poradniki. Człowiek orkiestra i miłośnik gier niezależnych.

Więcej artykułów od Mateusz Zdanowicz

Komentarze (3)

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami

Powiązane materiały