Minęło siedemnaście lat od czasu, kiedy Luigi po raz pierwszy przekroczył próg wygranej w konkursie posiadłości, by zorientować się, że w dom jest nawiedzony. Prawie dwie dekady później okazuje się, że wciąganie upiorów odkurzaczem w Luigi's Mansion bawi i angażuje tak, jak dawniej.

Pełnoprawnych gier z „zielonym Mario” w roli głównej jest jak na lekarstwo. Dobrze więc, że każda jego przygoda diametralnie różni się od tego, do czego przyzwyczajają nas gry z jego bratem. Nie ma tutaj skakania po Goombach i niszczenia cegłówek, a zmagania z pułapkami i upiorami.

Właśnie jedną wielką pułapką okazuje się posiadłość, do której Luigi zostaje zaproszony. Willa nie prezentuje się tak, jak na obrazkach reklamowych, a w środku ani żywego ducha. „Żywego” to słowo klucz, gdyż prawdziwych duchów akurat jest tu całkiem sporo.

Spanikowanego strasznym odkryciem Luigiego z opresji ratuje profesor E. Gadd. Rozstawił obóz nieopodal i prowadzi śledztwo zaginięcia Mario, który do budynku wszedł kilka godzin przed bratem. Gadd ofiaruje nam Poltergusta 3000, maszynę do łapania zjaw (łudząco przypominającą odkurzacz) i pełni rolę merytorycznego wsparcia w naszym podboju upiornej rezydencji.

large
Zielony klon zielonego bliźniaka - pasuje (Luigi's Mansion - Recenzja)

Odświeżona wersja Luigi's Mansion nie różni się diametralnie od oryginału. Włączenie imponującego trybu 3D nadaje rozgrywce świeżości, ale nie jest to nic, czego nie doświadczyliśmy już przy okazji Dark Moon - kontynuacji wydanej właśnie na 3DS w 2013 roku.

Poza wspomnianą opcją trójwymiaru, na pierwszy rzut oka nie widać większych zmian w samej rozgrywce w stosunku do pierwowzoru na Gamecube. Kroczymy ostrożnie po kolejnych pokojach domostwa, odkurzając pajęczyny i przesuwając mebelki w poszukiwaniu duchów, którym nie podoba się, że chcemy z nimi zrobić porządek.

Ujawnione upiory oślepiamy latarką i tak ogłuszone próbujemy wciągnąć do ssącej maszyny. Czasami silniejsze duchy musimy najpierw zbadać kamerką, by znaleźć ich słabe punkty i wykorzystać te wrażliwe miejsca do ogłuszenia łobuzów. Zbieramy też różne znajdźki i odblokowujemy kolejne ulepszenia naszej broni.

Do gry może dołączyć posiadający drugą konsolkę gracz, który pełni rolę pomocnika w starciach. Ektoplazmowa kopia Luigiego biega z nami po pokojach i krzyżujemy z nią poltergustowe strumienie. Miły dodatek, nawet jeśli niezbyt niepotrzebny, gdyż gra doskonale broni się jako jednoosobowa przygodówka.

Ciekawe i angażujące walki z bossami możemy później powtarzać. Do wersji na konsolę przenośną dodano specjalne pomieszczenie w bazie profesora E. Gadda, gdzie przetrzymywane są potężne duchy, z którymi starcia wygraliśmy i właśnie tam możemy restartować każdą potyczkę. Łapanie upiorów na czas to świetna rozrywka.

Innym powodem opcji powtarzania walk może być również sterowanie. Przyciski na małej konsoli nie są tak wygodne, jak w tradycyjnym padzie, a mały analog po prawej stronie nie może się równać z normalnym „grzybkiem”. Zdarzają się więc niechciane błędy i ruchy - i to właściwie jedyny minus starego, dobrego Luigi's Mansion.

Jest to bowiem gra, która niezmiennie bawi nawet po tylu latach. Każdy upiór ma swoją osobowość i wymaga innego podejścia, co sprawia sporo frajdy i zapobiega nudzie. Trzęsący się ze strachu Luigi walczy z własnymi lękami oraz ściera się o duszę swojego brata bez niego Mario już nigdy nie byłby w stanie uratować księżniczki Peach i jej królestwa. To prawdziwie niedoceniony bohater.

luigis_mansion_3ds_1
Na dolnym ekranie widzimy mapę lokacji (Luigi's Mansion - Recenzja)

Wydanie na Nintendo 3DS to świetna okazja nie tylko do powrotu do dobrej gry, ale też powód by ją poznać po raz pierwszy, jeżeli nie posiadaliśmy konsoli GameCube. To kawał solidnej przygody, zupełnie różniącej się od wszystkiego, co oferują gry z Mario. Jedyna w swoim rodzaju produkcja, bez wątpienia warta uwagi.

Plusy: Minusy:
  • niezmiennie świetny, pomysłowy gameplay
  • kooperacja to ciekawy bonus
  • Luigi to niedoceniony, ciekawy bohater
  • imponujący efekt 3D nadaje grze świeżości
  • sterowanie momentami irytuje
  • gra mogłaby być dłuższa


Platforma: Nintendo 3DS Premiera: 19 października 2018 Wersja językowa: angielska - Rodzaj: Przygodowa Dystrybucja: cyfrowa , pudełkowa Cena: 180 zł Producent: Nintendo Wydawca: Nintendo

Recenzja Luigi's Mansion została przygotowana na podstawie egzemplarza dostarczonego nieodpłatnie przez firmę Conquest Entertainment.

Reklama

O autorze

Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Redakcja Eurogamer.pl

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.

Więcej artykułów od Łukasz Winkel

Komentarze (1)

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami

Powiązane materiały