Yakuza Kiwami 2 to odświeżona wersja drugiej części przygód Kiryu, na silniku znanym z szóstej odsłony cyklu. Nie jest to jednak odgrzewany kotlet. Pod każdym względem grę ulepszono i wzbogacono o treści, a nawet całą poboczną kampanię, których wcześniej nie mogliśmy doświadczyć. Dzięki pewnym aspektom Kiwami 2 to najlepsza obecnie gra z tej serii na rynku.

Po wydarzeniach znanych z pierwszej części, Kiryu Kazuma zmuszony jest wrócić do kryminalnej działalności, by zapobiec wojnie między Klanem Tojo a Koalicją Omi. Historia już raz opowiedziana, tym razem została wzbogacona nie tylko o dodatkowe przerywniki filmowe i misje, ale i dodatkowe zadania poboczne, które pogłębiają jeden z ciekawszych wątków serii.

Dodatkowym prezentem od twórców jest możliwość wcielenia się na powrót w niesławnego Goro Majima. Oddzielna kampania poświęcona jest jego działalności między pierwszą a drugą częścią.

To ograniczona pod kątem mechanik rozgrywki historia (nie możemy chociażby jeść, by rozwijać postać), której okrojenia nie dostrzegamy dzięki odmiennemu charakterowi bohatera oraz zupełnie innemu, oryginalnemu stylowi walki. Nie bez powodu Goro jest ulubieńcem sporego grona miłośników gier Yakuza. To prawdziwy wariat i miło - po Yakuza 0 - ponownie się w niego wcielić.

Yakuza_Kiwami_2_Recenzja_01
W każdej chwili możemy wyjąć zza pazuchy broń (Yakuza Kiwami 2 - Recenzja)

Potencjał silnika graficznego Dragon Engine mieliśmy już okazję poznać dzięki Yakuza 6: Song of Life, jednak dopiero przy okazji Kiwami 2 zauważamy różnicę. Stawianie oryginału i wersji Kiwami obok siebie przywołuje na myśl porównywanie między współczesnymi autami a tymi z lat sześćdziesiątych.

Ciągłe wczytywanie między eksploracją, walką i wchodzeniem do budynków nie jest obecne w nowej wersji, gdzie wszystko jest płynne. Sterowanie bohaterem oraz obsługa części mini gier wydają się tak naturalne, że aż zapominamy jak działały dotychczas. Możliwość podnoszenia przedmiotów w trakcie walki to również coś, do czego szybko się przyzwyczajamy i trudno wyobrazić sobie grę bez tego.

Walka jest najistotniejszym elementem rozgrywki i zauważalne jest rozbudowanie nawet względem szóstej części. Kiryu korzysta z całego wahlarza dodatkowych „heat ataków”, które są dostępne po załadowaniu specjalnego paska energii. Tym razem jednak bonusowe wykończenia przeciwników są zależne od obecności towarzyszy, obiektów otoczenia, a nawet konkretnych ulic w mieście.

Yakuza_Kiwami_2_Recenzja_02
Porysowałeś sobie lakier! O tu! (Yakuza Kiwami 2 - Recenzja)

Pomoc zaoferowana niezależnemu bohaterowi może owocować tym, że wesprze nas gdy dojdzie do potyczki w jego pobliżu, a więc - przykładowo - walcząc przy znanym klubie nocnym koleżanka podrzuci nam bat do skarcenia wrogów i sama sprzeda kilka kopniaków.

Kiryu nie tylko może podnosić cegły, pałki czy nawet rowery, by ciskać nimi w oponentów, ale i schować na później bronie, by w trudniejszym starciu posiłkować się narzędziami. Liczba takich ataków jest jednak ograniczona, więc należy mieć to na względzie. Ciekawą odmianą jest tutaj Goro, który podczas osobistej kampanii ciągle biega ze swoim kultowym sztyletem i używa go w większości morderczych ofensyw.

Poza kryminalną opowieścią i walką na każdym kroku, Yakuza Kiwami 2 oferuje to co zawsze, czyli sporą garść mini gier, które uległy również odświeżeniu względem pierwowzoru. Gramy w mini golfa, rzucamy lotkami, śpiewamy karaoke, oddajemy się japońskim grom hazardowym, a nawet prowadzimy klub dla dżentelmenów.

Yakuza_Kiwami_2_Recenzja_03
Miasto nocą wygląda ślicznie (Yakuza Kiwami 2 - Recenzja)

Powraca również Kreator Klanów, czyli pseudostrategiczne prowadzenie potyczek gangów z widokiem z rzutu izometrycznego. Nie jest to jednak super zaawansowany aspekt i pełni rolę raczej chwilowego odwrócenia uwagi od pozostałej części gry.

Urok gier z serii Yakuza związany jest z poczuciem wolności działania, mimo ciągłego dążenia do postępu fabuły. Podróżujemy ulicami Tokio i Osaki nierzadko tylko po to, by obejrzeć kilkuminutowy przerywnik filmowy, jednak na każdym kroku coś się dzieje - ktoś chce nas bić albo jakiś cywil potrzebuje pomocy. Pomaganie innym się opłaca, gdyż poza wsparciem w walce zdarza się, że poznajemy mistrzów sztuk walki, którzy nauczą Kiryu zupełnie nowych ataków i chwytów.

Warto również wspomnieć o tym, że brak ekranów ładowania przy wchodzeniu do budynków owocuje walkami w sklepach i lokalach gastronomicznych, z których później nie będziemy mogli przez chwilę korzystać, gdyż sprzedawcy mogą mieć pretensje o wszczynanie burd. To ważne, gdyż jedzenie nie tylo leczy, ale i zapewnia doświadczenie potrzebne do rozwoju nowych umiejętności Kiryu.

Yakuza_Kiwami_2_Recenzja_05
Zdarza się również odwiedzać nieco... nietypowe miejsca (Yakuza Kiwami 2 - Recenzja)

Na korzyść Kiwami 2 przemawia fakt, że druga Yakuza to kawał solidnie napisanej historii, która nawet w świetle najnowszej, szóstej części nie ma sobie nic do zarzucenia. Zdarzają się pewne niedoskonałości w kwestii angielskiego tłumaczenia gry, które momentami wydaje się niezrozumiałe, bądź pisane nie przez osobę od urodzenia posługującą się tym językiem. Nie jest to jednak nic, co psuje odbiór gry.

Nie da się ukryć, że Yakuza Kiwami 2 to obecnie najlepsza dostępna na rynku gra z serii. To świetna produkcja, która wciąga na długie godziny, oferując przyjemną, rozbudowaną walkę, ale i wciągającą opowieść. Telenowela dla japońskich gangsterów przeżywa drugą młodość i jeżeli ktoś jeszcze nie miał okazji jej poznać, to zdecydowanie nadeszła najwyższa pora.

Plusy: Minusy:
  • ciekawe misje poboczne
  • kampania Goro to miły dodatek
  • świetne mini-gry
  • bonusowe ataki jako nagrody za opcjonalne zadania
  • spory arsenał broni

  • niedociągnięcia w tłumaczeniu
  • część animacji wydaje się dość „sztywna”
  • Kreator Klanów jest nudny



Platforma: PS4 - Premiera: 28 sierpnia 2018 - Wersja językowa: angielska - Rodzaj: gra akcji, bijatyka - Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa - Cena: 180-200 zł - Producent: Sega - Wydawca: Cenega

Reklama

O autorze

Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Redakcja Eurogamer.pl

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.