Twórcy zapowiedzianego na tegorocznym E3 polskiego Dying Light 2 poruszyli kwestię czasu potrzebnego na ukończenie kampanii. Podkreślili, że trudno ją jednoznacznie określić.

W wywiadzie udzielonym serwisowi GamingBolt główny projektant produkcji - Tymon Smektała - wyjaśnia, że na ostateczną długość wpłynie styl rozgrywki i podejmowane wybory.

Innymi słowy, każdy ujrzy napisy końcowe po innym czasie.

- Mogę podać konkretną liczbę, ale będzie dotyczyła tylko jednego możliwego przejścia gry. Możesz więc zagrać przez 15 lub 50 godzin, ale w obu przypadkach dotrzesz do tego samego punktu. Zmieni się jedynie ścieżka prowadząca do celu - tłumaczy.

Gra ma być jednak dłuższa niż wspomniane 50 godzin. Już wcześniej twórcy zapowiedzieli, że tytuł będzie aż czterokrotnie większy niż pierwsza odsłona.

- W Dying Light 2 za zainwestowane pieniądze oferujemy jeszcze więcej treści ze względu na różne wersje świata, rozmaite kierunki rozwoju fabuły oraz obecność trybu sieciowego - dodaje Smektała.

Odniesiono się również do przygotowywanego przez twórców arsenału. Deweloper zaznacza, że w starciach gracze skorzystają przede wszystkim z oręża do walki wręcz, ale nie zabraknie broni dystansowej, w tym łuków i kusz.

Produkcja położy duży nacisk na fabułę. Za scenariusz odpowiada Chris Avellone, współtwórca takich tytułów, jak Fallout 2 i Fallout: New Vegas. W projekt zaangażowani są też autorzy wątku Krwawego Barona z Wiedźmina 3.

Data premiery Dying Light 2 nie jest znana. Gra powstaje z myślą o PC, PS4 i Xbox One.

Reklama

O autorze

Piotr Bicki

Piotr Bicki

Redakcja Eurogamer.pl

Piotrek zajmuje się w naszym serwisie głównie tekstami informacyjnymi. Miłośnik kilku popularnych serii gier oraz wielbiciel superbohaterów i fantastyki.

Więcej artykułów od Piotr Bicki