Survival w świecie opanowanym przez zombie stresuje, ale i sprawia satysfakcję. State of Decay 2 to dobra kontynuacja, choć niedopracowana.

State of Decay 2 przenosi nas w nowe regiony post-apokaliptycznej Ameryki, gdzie martwi kroczą po ulicach, a żywi walczą o przetrwanie. Tym razem pod względem rozgrywki jest ciekawiej i przyjemniej niż w oryginale, ale część błędów potrafi rozpraszać.

Początek gry daje poczucie historii szytej na miarę. Wybieramy spośród różnych bohaterów o odmiennych statystykach, a po krótkim wprowadzeniu decydujemy się na jeden z obszarów: górski i pełen drobnych skupisk ludności, nizinny teren z farmami i polami czy też umiarkowanie zasiedlony region małomiasteczkowy. W sumie otrzymujemy trzy sporych rozmiarów otwarte światy.

Wyposażeni w podstawowe przedmioty i garstkę ocalałych szukamy schronienia, które zmieniamy w nową siedzibę i bazę wypadową. Od tego momentu rozpoczyna się gra właściwa, czyli miks zarządzania społecznością oraz eksplorowania świata w poszukiwaniu kolejnych surowców poprawiających jakość życia.

Nie jest to jednak proste zadanie ze względu na ciągłą konieczność dbania o samopoczucie poszczególnych mieszkańców, paski komfortu rodem z The Sims i zarządzanie surowcami na budowę nowych pomieszczeń i elementów bazy. Każda decyzja ma wpływ na morale grupy i brak zaspokojenia podstawowych potrzeb błyskawicznie prowadzi do depresji, rozpaczy i losowo generowanych napięć między członkami społeczności.

state_of_decay_2_recenzja_01
Strzały szybko zwracają uwagę zombie (State of Decay 2 - Recenzja)

Ważne jest również zmienianie postaci, którymi sterujemy, gdyż tylko przez walkę i eksplorację rozwijamy ich statystyki, uczymy ich nowych umiejętności wpływających na dobro całej grupy. Kształcimy metalurgów, sprawniejszych medyków, efektywniejszych strzelców i wojowników.

Kluczowe jest dbanie o uzupełnianie zapasów, reprezentowanych pomarańczowymi plecakami. Na początku może to być mylące, gdyż nawet posiadanie w kryjówce schowka pełnego różnych karabinów, strzelb i amunicji do nich nie podnosi wskaźnika amunicji w bazie - do tego służy właśnie zbieranie specjalnych plecaków.

„W State of Decay 2 śmierć to nie przelewki.”

Eksploracja świata poza bazą to najlepsza część rozgrywki, która - w zależności od pory dnia - może być jak dobry film akcji, albo przejmujący dreszczowiec. Przekradanie się w nocy przez pole kukurydzy w poszukiwaniu opuszczonego domu przypomina sceny z horroru. Gdy nie mamy już amunicji, maczeta się złamała, a postać ma poważne obrażenia i dysponuje tylko połową życia, możemy poczuć strach.

W State of Decay 2 śmierć to nie przelewki, gdyż utrata bohatera poważnie wpływa na szansę przetrwania pozostałych ocalałych. Nie wspominając już o tym, że dość często bieżąca wyprawa to desperackie poszukiwanie wyczerpanego w siedzibie zasobu. Brak sukcesu ma katastrofalne skutki dla reszty drużyny.

Każda wyprawa to przygoda rozwijana przez gracza. To my decydujemy, czy warto zwiedzić kolejny budynek, uratować kogoś nieznajomego z tarapatów, albo wejść w interakcję z innymi grupami koczowniczymi, które mogą przez nasze decyzje stać się sojusznikami bądź wrogami.

Losowe sytuacje to najlepsze co przytrafia się w tej grze, gdyż dopiero wtedy czujemy adrenalinę prawdziwego survivalu. Gdy w połowie trasy kończy nam się paliwo i nie mamy szans na jego uzupełnienie, musimy decydować, co zabrać, gdzie poszukać kanistrów i jak przetransportować zdobyte dobra, zanim tłum zombie przyjdzie wrzucić nas na ząb. Jest ekscytująco.

Rozbudowa siedziby do istotny element głównego wątku. Budowanie kompleksów w bazie to zawsze wybieranie pomiędzy czymś ważnym a ważniejszym. Możemy zaplanować uprawę zapewniającą żywność co dobę, albo postawić szpital polowy bądź system zbierający wodę deszczową. Strzelnica wpływa dobrze na umiejętności i morale, ale nie zastąpi kilku dodatkowych łóżek, bez których zmęczeni mieszkańcy nie będą mieli sił na obronę przez regularnymi atakami hord nieumarłych.

Życie w czasach apokalipsy nie jest lekkie i gra podkreśla to na każdym kroku. Kiedy już uporamy się z brakiem surowców, to momentalnie pojawiają się dodatkowe zmienne, jak potrzeby poszczególnych bohaterów czy coraz liczniejsze skupiska zombie, które również trzeba niszczyć, by podbić morale grupy. Nawet wspomniane budowanie wpływa na hałas wydzielany z bazy, a co za tym idzie - większe liczby krążących dookoła zgnilców. Nie ma dobrych czynników, a tylko i wyłącznie same kłody pod nogi, ale dokładnie o to chodzi. To pompuje krew w żyłach i motywuje do kombinowania w imię przetrwania.

state_of_decay_2_recenzja_03
Każdy dom to potencjalne źródło cennych zapasów (State of Decay 2 - Recenzja)

Bardzo istotnym elementem jest możliwość kooperacji z łącznie trzema kompanami, którzy tymczasowo przyłączają się do naszej społeczności i pomagają w eksploracji, zbieraniu surowców i eliminacji wrogów. To mogłoby się wydawać sporym ułatwieniem (i częściowo to prawda), ale każdy dodatkowy gracz narażony jest na te same problemy.

Postacie męczą się, chorują i zarażają się wirusem. Nieuważne i brawurowe wyprawy mogą zakończyć się z potyczkami z hordami zombie, których po czasie trudno odeprzeć nawet w grupie. Gra w zespole jest świetna i sprawia sporo frajdy, więc warto regularnie odwiedzać światy znajomych.

Mówiąc o otwartym świecie, trzeba wspomnieć o błędach, których w State of Decay 2 niestety nie brakuje. Podczas jazdy regularnie widzimy zombie spadające z nieba - efekt zbyt wolnego ładowania się modeli. Interakcja z drabinami nie zawsze działa, przez co postać spada z wysokości i się zabija, albo w ogóle nie może wspiąć się wyżej. Jest to bardzo uciążliwe, gdy nasza baza ma dwa piętra i nie możemy wejść na górę bez konieczności wczytania gry na nowo.

Kolejnym poważnym problemem jest zacinanie się bohatera w teksturach otoczenia. Sami twórcy muszą zdawać sobie sprawę z rangi problemu, gdyż w jednym menu znajdziemy przycisk służący właśnie do odblokowania postaci, która przykleiła się do tekstury i nie może uciec.

state_of_decay_2_recenzja_02
Olbrzymie kolosy potrafią nawet uszkodzić nasze auto (State of Decay 2 - Recenzja)

Zdarzyło się nam nawet utknąć samochodem pełnym drogocennych skarbów na skale, a to samo stało się z postacią po opuszczeniu pojazdu. Po użyciu opcji przenoszącej nas kilka metrów w bok, utraciliśmy możliwość wchodzenia w interakcję z autem i zdobytymi skarbami schowanymi w bagażniku.

State of Decay 2 to gra lepsza od pierwowzoru. Twórcy rozwinęli każdy aspekt, ale nie obyło się bez błędów, które potrafią mocno zirytować. Przymykając na nie oko, otrzymujemy porządną grę survivalową, w której każdą decyzją kształtujemy własną, nietuzinkową opowieść.

Plusy: Minusy:
  • ciekawy otwarty świat w trzech wersjach
  • kooperacja
  • spore wyzwanie, survival i walka o surowce
  • rozbudowany arsenał
  • muzyka

  • wolne wczytywanie obiektów i modeli
  • słaba SI komputerowych kompanów
  • błędy techniczne (zacinanie się postaci)
  • źle wyjaśnione cele rozwoju społeczności


Platforma: Xbox One, PC - Premiera: 22 maja 2018 - Wersja językowa: angielska - Rodzaj: gra akcji, survival - Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa - Cena: od 99 zł - Producent: Undead Labs - Wydawca: Microsoft Studios - Dystrybutor PL: Microsoft Polska

Recenzja State of Decay 2 została przygotowana na podstawie egzemplarza dostarczonego nieodpłatnie przez firmę Microsoft Polska.

Reklama

O autorze

Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Redakcja Eurogamer.pl

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.

Więcej artykułów od Łukasz Winkel

Komentarze (19)

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami

Powiązane materiały