Formuła Left 4 Dead jest już wykorzystywana w grach coraz rzadziej. Pierwsza część Vermintide była dobrym przykładem przeniesienia tego typu rozgrywki do świata bez karabinów maszynowych. Sequel jest lepszy właściwie pod każdym względem - to pozycja obowiązkowa dla miłośników kooperacji.

Fundamenty pozostają niezmienione. Z bazy wyruszamy na kolejne misje w czteroosobowej drużynie i na rozbudowanych mapach musimy zmierzać do celu czy wykonywać proste czynności, na przykład uwalniać więźniów lub przenieść jakiś przedmiot, po drodze cały czas walcząc z zastępami agresywnych wrogów.

Deweloperzy ze szwedzkiego Fatshark pozostają mistrzami w produkcji satysfakcjonującego systemu walki bronią białą w perspektywie FPP. Udane trafienia, szczególnie cięższymi rodzajami oręża, dają doskonałe poczucie mocy. Naprawdę czujemy się jak potężny wojownik, który całą swą nienawiść do plugawych wrogów przekłada na uderzenia.

Topory, miecze, buławy, sztylety - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Są też łuki, strzelby czy nawet obrotowe działka, choć większość czasu i tak spędzamy walcząc w zwarciu. Dostępną broń determinuje jednak po części wybór bohatera, a postaci jest pięć. Wszystkie powracają z pierwszej części, ale tym razem możemy też odblokować - na 7. i 12. poziomie herosa - dwie dodatkowe specjalizacje. Te znów wpływają na dobór broni, ale też na umiejętność specjalną i talenty.

vermin1
Jeden typ magicznego kostura czarodziejki działa jak miotacz ognia. Piękna sprawa (Vermintide 2 - Recenzja)

Trzy kariery dla każdego bohatera to świetny dodatek. Choć niektóre są widocznie silniejsze od innych, to i tak miło mieć dostęp do zróżnicowanych śmiałków. Tym bardziej, że niektóre sub-klasy mocno się od siebie różnią - Victor może być na przykład fanatykiem z cepem bojowym albo łowcą nagród z dobrą bronią palną i ciężką zbroją.

Misji jest w sumie 13, ale na początku mamy dostęp tylko do trzech - dopiero ukończenie ich sprawia, że możemy trafiać na kolejne mapy. Zdarza się, że rozgrywamy sporo meczów na podstawowych obszarach, zanim przejdziemy do tych odblokowanych. Wbrew pozorom to świetne rozwiązanie, bo zaoferowanie naraz kilkunastu map źle wpłynęłoby na proces nauki zasad gry.

Reguły nie są trudne, ale należy ich ściśle przestrzegać. Podstawą jest trzymanie się w grupie, ale jest też wiele innych czynników i aspektów do poznania - na przykład to, w jakich miejscach najlepiej odpierać natarcie hordy wrogów, albo gdzie znaleźć księgi, które zwiększają szansę na zdobycie lepszych nagród po zwycięstwie.

Trzeba też nauczyć się sprawnie eliminować wrogów specjalnych, czyli tych, których zdolności mogą nam mocno zaszkodzić. Powracają znani z oryginału asasyni, strzelcy z ciężkimi karabinami, czy Skaveni odciągający jednego z bohaterów od drużyny. Nowością jest między innymi przerośnięty szczur z wielkim miotaczem zielonych płomieni plagi.

Oczywiście najbardziej istotnym dodatkiem w zakresie wrogów jest zupełnie nowa frakcja - wojownicy z ziem północnych, wyznawcy Chaosu, którzy sprzymierzyli się ze Skavenami. Poza podstawowymi barbarzyńcami mamy tu też wielkich Rycerzy Chaosu, czarowników tworzących magiczne wiry czy nawet przerażające mutanty z mackami. Jest także plujący trucizną troll, żeby nie było zbyt nudno. Różnorodność wrogów jest więc dwa razy lepsza niż w pierwszej części.

Ciekawsze są także lokacje. Projektantom idealnie udało się oddać ponury klimat uniwersum. Przemierzamy mroczne lochy, ograbione i zdewastowane wioski, fragmenty miast i fortów, a także lasy. Zachowano też świetny balans między bardziej otwartymi przestrzeniami i ciasnymi przejściami, co pomaga grze oferować odmienne wrażenia w różnych momentach.

Bardzo ważne, że twórcy przeprojektowali system zdobywania nagród. Tym razem nie dochodzi już do sytuacji, kiedy otrzymujemy broń dla bohatera, który w ogóle nas nie interesuje. Wyposażenia jest sporo, a różne rodzaje broni to często nieco inny styl ataków - nawet w obrębie jednej specjalizacji. Szansę na lepszy loot możemy sobie zagwarantować szukając specjalnych ksiąg, w tym także dwóch, które zmniejszają pulę punktów życia bohaterów - powraca więc ciekawe rozwiązanie dla miłośników większego wyzwania.

Dużym osiągnięciem jest z pewnością fakt, że sequel nie tylko wygląda, ale i działa lepiej niż oryginał. Twórcy naprawdę się postarali, wyciągnęli wnioski z problemów pierwszej odsłony i optymalizacji trudno cokolwiek zarzucić - na karcie GTX 970 i z procesorem i5 6600 przy 16 GB RAM-u nie ma problemów z osiągnięciem 60 klatek przy wysokich ustawieniach graficznych.

vermin2
Blokowanie jest szalenie istotne - szybko się o tym przekonujemy (Vermintide 2 - Recenzja)

Vermintide 2 jest brutalne i nie wybacza błędów. Nawet z nieznajomymi można jednak czerpać wielką przyjemność z siekania, rąbania i częstowania strzałami barbarzyńców czy szczuropodobnych Skavenów. Po kilkudziesięciu godzinach odpieranie ataków hordy wrogów jest tak samo emocjonujące, jak przy pierwszym podejściu. To obecnie jedna z najlepszych gier z fascynującego uniwersum Warhammera.

Plusy: Minusy:
  • doskonały system walki
  • różnorodne klasy i uzbrojenie
  • dobrze zaprojektowane mapy
  • zróżnicowani przeciwnicy

  • sporadyczne problemy techniczne
  • niektóre specjalizacje są zauważalnie słabsze



Platforma: PC (w przyszłości PS4 i Xbox One) - Premiera: 8 marca 2018 - Wersja językowa: angielska - Rodzaj: gra akcji, kooperacja - Dystrybucja: cyfrowa - Cena: od 85 zł - Producent / Wydawca: Fatshark

Reklama