Seria Yakuza od zawsze składała się z wielu elementów, które pozornie nie pasują do siebie. To opowieść, w której równolegle przeplatają się wątki gangsterskich porachunków, ojcostwa, rodziny i odpowiedzialności. To również bijatyka w otwartym świecie pełnym dziesiątek mini-gier i infantylnych rozpraszaczy. Mimo sprzeczności, Yakuza 6 tworzy spójną całość będącą jedyną w swoim rodzaju, angażującą grą, jakich brakuje na zachodnim rynku.

Historia Kazuma Kiryu z klanu Tojo i wychowywanej przez niego sieroty Haruki rozwija się już od ponad 10 lat. Twórcy zadbali, by nowicjusze wdrażali się i już z poziomu głównego menu poznali dawne wydarzenia. Najnowsza część jest zwieńczeniem przygód Kiryu, który po spędzeniu 3 lat w więzieniu chce się na dobre odciąć od kryminalnej przeszłości.

Nie jest to jednak takie łatwe, kiedy jego adoptowana córka - Haruka - w tajemniczych okolicznościach zostaje potrącona i zapada w śpiączkę. Jak się okazuje, dziewczyna urodziła nawet syna, którego pojawienie się na świecie było równie zaskakujące dla naszego bohatera. Rozpoczyna więc wędrówkę po śladach pozostawionych przez Harukę, by rozwikłać jej zagadkową historię i, jak się okazuje, raz na zawsze uporać się z gangami, yakuzą i wojnami o terytoria.

Yakuza_6_recenzja_1
Grupą na jednego? Nic, z czym Kiryu by sobie nie poradził (Yakuza 6 - Recenzja)

Mimo że opowieść brzmi nieco jak telenowela, nie ma powodów do zwątpień - to pełen zwrotów akcji i dziesiątek postaci obraz, który mimo infantylnych przerywników potrafi być nad wyraz poważny. Momentami scenariusz imponuje dojrzałością dzięki życiowym scenom i rozmowom na trudne tematy. Liczba scen dialogowych również pozytywnie zaskakuje - po wycięciu rozgrywki byłby to całkiem długi film.

Pominięcie rozgrywki oznaczałoby jednak uproszczenie świata, który jest żywy, barwny i atrakcyjny. Największą część aktywności stanowi walka. Kiryu wędrując po ulicach dzielnicy Kamurocho co krok natrafia na zbirów lub członków yakuzy, którzy chcą go pobić. Całkowicie płynnie przechodzimy wtedy z eksploracji miasta do starcia, gdzie okładamy przeciwników serią ciosów, po drodze wykorzystując obiekty otoczenia.

Względem zeszłorocznego Yakuza 0 widać pewne uproszczenia w stylu walki. Brakuje wyboru kilku technik i Kiryu głównie walczy w jednej, ustalonej postawie. Nie oznacza to jednak, że element bijatyki nie jest satysfakcjonujący. Standardowe starcia są dość proste i nie stanowią wyzwania, ale późniejsze potyczki wymagają rozwoju postaci i odblokowywania nowych kombinacji.

Dosłownie każda inna aktywność i mini-gra zapewniają nam jednak punkty doświadczenia, a więc szansę na rozwój zdolności bitewnych. Po kilkudziesięciu godzinach jesteśmy spragnieni jednak jeszcze większego rozbudowania aspektu starć, gdyż po czasie stosujemy jedną skuteczną strategię na każdą grupę oponentów.

Yakuza_6_recenzja_2
Zdobywane doświadczenie wymieniamy na nowe zdolności i ataki. Sporo tego (Yakuza 6 - Recenzja)

Mówiąc o aktywnościach pobocznych, warto podkreślić, że jest ich mnóstwo i nie sposób zwyczajnie przejść z jednego punktu do drugiego, bez wykonania kilku pobocznych rzeczy. Tym razem wykonujemy to jeszcze chętniej z racji braku jakichkolwiek ekranów wczytywania, które w poprzednich odsłonach z czasem były problematyczne.

Teraz płynnie wchodzimy do budynków, zwiedzamy piętra, odwiedzamy sklepy i rozpoczynamy starcia. Radość z eksploracji na chwilę psują odwiedziny w małym mieście Onomichi, Hiroshima, gdzie dzieje się mało i czujemy się wręcz zmuszani do wykonywania tylko zadań kampanii fabularnej. Powrót do Tokio jest więc swego rodzaju nagrodą.

Kamurocho to kolorowa i piękna, fikcyjna dzielnica Tokio, pełna restauracji (jedzenie również zapewnia punkty doświadczenia i bonusy), salonów gier i punktów aktywności sportowych. Każdy gracz może wybrać coś zgodnie z własnymi preferencjami i wciąż dbać o jak najlepszy rozwój Kiryu.

Większość to mini-gry, a więc czekają nas zupełnie inne atrakcje kiedy śpiewamy karaoke, trenujemy na siłowni, gramy w rzutki, bądź baseball. Możemy również pograć na automatach w klasyczne gry studia Sega, nurkować pod wodą, a nawet odwiedzić strony internetowe z videokamerami dla dorosłych. Świat Yakuzy 6 jest bogaty i w pierwszej chwili nie wiemy, na czym skupić uwagę.

Z czasem uzyskujemy dostęp do kolejnej aktywności, czyli do kreatora klanu, polegającego na kompletowaniu członków zespołu i urządzaniu „ustawek” na ulicach miasta. Koliduje to nieco z obrazem Kiryu, gdyż nierzadko w tych starciach uczestniczą grupy tylko trochę liczniejsze od tych, które sam pokonuje bez pomocy bandy pomagierów. Jest to jednak nieco inny element rozgrywki, przypominający bardzo uproszczoną grę strategiczną. Wszystko po to, by zapewnić długie godziny przy grze.

Yakuza_6_recenzja_3
Rzadko która gra zawiera tak szczegółowe i autentyczne twarze (Yakuza 6 - Recenzja)

Atrakcyjność mini-gier jest zabawnym aspektem, gdyż sama historia jest na tyle ciekawa, a świat odpowiednio barwny, że trudno się zdecydować, czy chcemy kontynuować kampanię, czy też jeszcze chwilę pościgać się na starych automatach. To siła stanowiąca o pięknie różnorodności, jaką tworzy Yakuza 6.

Mówiąc o różnorodności należy zwrócić uwagę na nierówność w kwestii graficznej. W trakcie przerywników filmowych twarze bohaterów zapierają dech w piersiach. Niezwykle naturalnie imitowana skóra na twarzy każdego bohatera nie pozwala oderwać od siebie wzroku.

Czar pryska jednak przy okazji mniejszych wydarzeń i zadań zupełnie pobocznych, gdy bohaterowie niezależni przypominają manekiny, które nie dość, że zachowują się nienaturalnie, to jeszcze ich mimika nie oddaje ekspresji głosu. Dziwnie obserwuje się wściekłego przechodnia, który mimo krzyku ledwo otwiera usta i nie rusza nawet brwiami. Takie niedopracowanie rzutuje na odbiorze zadań niezwiązanych z głównym wątkiem. Opowiedziane historie poboczne są jednak zdecydowanie warte poznania.

Weterani mogą być rozczarowani zbyt krótkimi powrotami do postaci znanych z wcześniejszych rozdziałów. Większość drugoplanowych bohaterów stanowi tutaj tylko pewien rodzaj dopełnienia i nie widzimy ich dłużej jak kilka minut. Nie oznacza to jednak, że nowi kompani Kiryu nie są interesującymi osobami. Być może ich kryminalna przeszłość jest nieco mniej bogata, ale są za to całkiem ciekawymi personami, z którymi z czasem potrafimy się zżyć.

Yakuza_6_recenzja_4
Menu w każdej restauracji jest inne, więc jest czym zapełniać wirtualny żołądek (Yakuza 6 - Recenzja)

Na koniec chcielibyśmy wspomnieć jeszcze o ukłonie w stronę graczy lubiących rywalizację, którzy z poziomu głównego menu mogą uruchomić Puyo Puyo oraz Virtua Fighter 5 Final Showdown i powalczyć ze sobą w trybie kanapowym. Bardzo miły bonus do już bogatej gry.

Trudno rozstać się z sagą Kiryu i jego rodziny, zwłaszcza że w tej końcowej odsłonie główny bohater pokazuje bardziej ludzką stronę, pełną refleksji i emocji. Yakuza 6 to zdecydowanie najlepsza odsłona serii, która wprowadza sporo technicznych usprawnień, bez uszczerbku dla klimatu poprzednich części. Mimo zwieńczenia historii, jest też świetną okazją do poznania jej przez zupełnych nowicjuszy.

Plusy: Minusy:
  • dojrzała i atrakcyjna opowieść
  • różnorodne aktywności
  • przyjemny model walki
  • ciekawe misje poboczne
  • bonusowy tryb dla dwóch graczy
  • nierówne animacje postaci i twarzy
  • lekko uproszczona walka
  • za prosty i chyba nie potrzebny kreator klanów


Platforma: PS4 - Premiera: 17 kwietnia 2018 - Wersja językowa: angielska (napisy) - Rodzaj: Gra akcji pełna mini-gier - Dystrybucja: pudełkowa i cyfrowa - Cena: od 220 zł - Producent: Sega - Wydawca PL: Cenega

Recenzja Yakuza 6: The Song of Life została przygotowana na podstawie egzemplarza dostarczonego nieodpłatnie przez firmę Cenega.

Reklama

O autorze

Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Redakcja Eurogamer.pl

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.

Więcej artykułów od Łukasz Winkel