Phil Spencer wypowiedział się podczas wystąpienia na DICE Summit 2018 o trudnej sytuacji, którą zastał w Microsofcie, a także o wewnętrznym rozwoju firmy.

phi_

Spencer awansował na stanowisko szefa działu odpowiedzialnego za markę Xbox w marcu 2014 roku - ponad pół roku po niezbyt ciepło przyjętej przez media i graczy zapowiedzi Xbox One.

Pierwotna wizja konsoli zakładała brak możliwości sprzedawania używanych gier czy mocny nacisk na różne funkcje multimedialne. Z wielu pomysłów wycofano się przed premierą, choć wizerunek marki został nadszarpnięty.

- Było oczywiste, że Microsoft potrzebował restartu - przyznał Spencer. - Morale się obniżyło i wszyscy byliśmy sfrustrowani, że nie wpasowujemy się w ówczesne trendy. Wydawało nam się, że realna innowacja była niemożliwa.

Dopiero po miesiącu nowy szef Xboksa miał okazję, żeby przemówić do całego zespołu, który „był pogrążony w bólu”.

- Nie udało nam się porządnie zaprezentować Xbox One, nasz produkt nie spełniał oczekiwań odbiorców, nasz udział w rynku pikował. Przykro było o tym czytać w nagłówkach. Co gorsza, zespół miał wrażenie, że szefostwo jest zupełnie głuche na głos konsumentów.

- Wiedziałem, że muszę zrobić coś więcej niż tylko opowiedzieć graczom o nowej strategii. Musiałem też odzyskać zaufanie pracowników - podkreślił Phil Spencer.

Szef Xboksa podjął więc nietypową decyzję o wewnętrznym ujawnieniu wielu szczegółów i poufnych informacji, a także strategii firmy.

- Tysiące ludzi usłyszało tego dnia tyle szczegółów, a najlepsze jest to, że żaden detal nie wyciekł do mediów. Nie było nawet jednego tweeta, nawet jednego posta na jakimkolwiek forum. To był milowy krok w drodze do celu odbudowania zaufania i więzi wewnątrz zespołu.

Spencer odniósł się także do kontrowersyjnych wydarzeń z 2016 roku, kiedy to na imprezie zorganizowanej przez Microsoft znalazły się skąpo ubrane tancerki. Przyznał, że było to „niepoprawne, seksistowskie i nie do zaakceptowania”. Zaznaczył także, że wewnętrzna krytyka od pracowników firmy była nawet większa niż ta ze strony części odbiorców i mediów.

- Później podkreślaliśmy, że nie tolerujemy pracowników czy partnerów, którzy tworzą jakiekolwiek środowisko obrażające uczucia innych ludzi - zaznaczył Spencer. Rozumiał, że jako lider musi wziąć odpowiedzialność na siebie. Wiedział, że firma musi wyciągnąć wnioski.

Phil Spencer cały czas uważa, że Microsoft jest jeszcze w drodze do pełnego rozwiązania problemu i kulturowej transformacji.

- To nasze firmowe i moje osobiste poświęcenie i oddanie ludziom wszystkich płci, talentów, pochodzenia i ras. Podejmowanie takich problemów to przejaw naszej wiary w pomysłowość i to, co pozwala ona osiągnąć.

Reklama

O autorze

Mateusz Zdanowicz

Mateusz Zdanowicz

Redakcja Eurogamer.pl

Człowiek orkiestra i miłośnik gier niezależnych. Mateusz dołączył do nas w 2013 roku. Zajmuje się przygotowywaniem recenzji, artykułów oraz poradników. Wspiera również dział informacyjny.