Wiedźmin od Netflixa: pytania i odpowiedzi producentki serialu

„Należy uszanować oryginał”.

Lauren S. Hissrich, producentka powstającego dla platformy Netflix serialu „Wiedźmin”, wydaje się zgadzać ze stanowiskiem Andrzeja Sapkowskiego, który nie od dzisiaj przyznaje, że adaptacje oraz materiał źródłowy to dwa osobne światy.

- W mojej opinii książki to książki, a adaptacje to adaptacje. Jak pisał Kipling, Wschód i Zachód nigdy się nie zejdą - mówił niedawno polski pisarz. - Tak samo jest z adaptacjami i oryginałem. Adaptacje trzeba dostosować.

1
Serial Wiedźmin jest w dobrych rękach?

Hissrich wypowiada się na Twitterze w podobnym tonie:

„Według mnie udane adaptacje wymagają dwóch fundamentalnych rzeczy. Po pierwsze, uszanowanie oryginalnego dzieła, a po drugie, dostosowania pracy, by pasowała do nowego formatu” - napisała w serii wypowiedzi.

„Zacznijmy od pierwszego, prostszego punktu. Uwielbiam Wiedźmina stworzonego przez Sapkowskiego. Postacie, ton, opowieści, wszystkie te elementy składowe książek. Nie mam zamiaru niczego tu psuć. W pewnym sensie też jestem pisarką i sama nie chciałabym, żeby ktoś zmieniał coś, co napisałam”.

„Chodzi nie tylko o oczekiwania widowni, choć to także ważny aspekt. Ważny jest także szacunek: dla pracy, intencji autora, historii”.

Następnie Hissrich przyznała, że adaptowanie oryginału jest konieczne, ponieważ coś, co sprawdza się w książce, niekoniecznie musi wypaść dobrze w serialu czy w filmie.

„Największym wyzwaniem w przypadku komiksów był fakt, że mają one 22 strony. Scenariusz odcinka serialu to 60 stron, z 13 odcinkami na sezon. Adaptacja jeden do jednego nie jest możliwa. Zawsze potrzebowaliśmy więcej opowieści i zwrotów akcji, co jest sprzeczne z komiksami, gdzie kluczowa jest prostota” - wyjaśnia producentka.

„Adaptacja książki to dokładnie odwrotny problem. Tysiące stron trzeba zmieścić w 60 stronach dialogów. A do tego dochodzi wielka presja, by odpowiednie tempo zachęcało do obejrzenia kolejnego odcinka”.

Jak tłumaczy Hissrich, to sprawia, że niekiedy opowieści muszą być mniejsze niż w oryginale, niekiedy większe, a czasami prezentowane w innej kolejności.

„Podczas tworzenia adaptacji trzeba też rozważyć, jak coś będzie wyglądało na ekranie. Scena akcji w książce może być świetna i pięknie opisana, ale czy sprawdzi się w telewizji? Jeśli tak nie jest, trzeba ją wyciąć” - kończy producentka.

Hissrich w przeszłości pracowała dla Netflixa nad superbohaterskimi serialami „Daredevil” i „Defenders”. Na koncie ma również „Powers” od amerykańskiej stacji Starz, a wcześniej między innymi kilka odcinków „Prezydenckiego pokera”.

Producentka zapewnia także, że zdaje sobie sprawę z faktu, jak kluczowe w opowieściach Sapkowskiego są postacie kobiet.

„Wydaje mi się, że we współczesnych serialach fantasy brakuje mocnych, kobiecych punktów widzenia. Powtórzę raz jeszcze, że nie mam zamiaru narzucać materiałowi źródłowemu piskliwej narracji feministycznej. Chcę, żeby kobieca część widowni mogła dostrzec siebie w swoim ulubionym gatunku” - wyjaśnia.

Zobacz: Netflix i nowości na luty 2018

„Sapkowski zrobił najtrudniejszą część pracy. Kobiety są u niego silne, borykające się z problemami, złożone, przestraszone, odważne, prawdziwe, seksowne, zabawne i mroczne. To kobiety, które znam”.

„To prowadzi mnie do potworów, które są równie złożone, wykraczające poza prosty podział na dobro i zło. Co się dzieje, gdy dobro tworzy zło? Nivellen, Strzyga, Renfri, Sylvan: to postacie, które reagowały na okoliczności, w których się znalazły. Czyż nie jest to najbardziej ludzkie doświadczenie?” - zastanawia się Hissrich.

Część fanów wydaje się być dość agresywna w przekonaniu, że producentka nie nadaje się do tworzenia serialu o Wiedźminie, z różnych powodów: jest kobietą, nie ma doświadczenia w gatunku fantasy i tak dalej.

„Coś, co dla kogoś może być najlepszą częścią serialu, dla kogoś innego będzie najgorszą. Błagano mnie już, by skupić się na Jaskrze, na złoczyńcach. Niektórzy chcą opowiadań, inni od razu przejścia do sagi. Część zapewnia, że Ciri to najlepsza przedstawicielka całego uniwersum, inni widzą w tej roli Geralta” - opisuje.

„Uszanujcie to, co chcą zobaczyć inni, otwórzcie się na to, a może zobaczycie coś nowego, co i wam przypadnie do gustu. Zadaję fanom pytania, bo chcę się uczyć, zobaczyć więcej. Zachęcam wszystkich do tego samego” - apeluje autorka.

Ekranizację losów Geralta zapowiedziano w maju, choć dotychczas nie podano zbyt wielu szczegółów. Wiadomo jedynie, że za produkcję odpowiadają Platige Image oraz Sean Daniel Company.

Daty premiery serialu „Wiedźmin” na razie nie ujawniono. Prace są na wczesnym etapie.

Reklama

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (10)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami