Wizyta w piekle i walka z członkami diabelskiego gangu zapewnia parę godzin lekkiej, niezobowiązującej zabawy.

High Hell to psychodeliczna strzelanka, w której rolę bandytów odgrywają diabły, fabuły nie ma praktycznie w ogóle, a liczy się w niej tylko szybkie i sprawne pokonywanie kolejnych poziomów. Prosta formuła jest zarówno siłą, jak i słabością tego tytułu, ponieważ rzuca nam całkiem solidne wyzwania, ale nijak nie zachęca do powrotu po ukończeniu trwającej około dwóch godzin przygody.

Diabły-gangsterzy to tylko początek. Tajemnicza bohaterka stanie naprzeciwko potwornych psów, uzbrojonych małp i paru innych dziwnych stworzeń, które chcą tylko jednego - naszej krwi. Każdy akt kończymy skacząc z wieżowca, na wypadek, gdybyśmy poczuli, że akcja jest niewystarczająco intensywna.

Nie zatrzymujemy się nawet na ekranach ładowania, bo każdy z nich to osobna mini-gierka albo interaktywna plansza, gdzie możemy coś wysadzić, zepsuć lub po prostu dźgnąć palcem. To pozornie małe urozmaicenie sprawia, że monotonia kolejnych poziomów staje się mniej uciążliwa - to tu możemy pobawić się z psychotycznymi małpkami, do których strzelaliśmy chwilę temu i doświadczyć innych przejawów absurdalnej kreatywności twórcy.

Sama rozgrywka jest banalnie prosta - mamy do dyspozycji tylko jedną broń, strzelającą strumieniami energii. Bohaterka jest w stanie wytrzymać kilka trafień, a każdy zabity wróg nieco ją leczy. Przesuwamy się więc z pomieszczenia do pomieszczenia zabijając wszystko, co się rusza. Skoki adrenaliny zapewniają momenty, kiedy kopniakiem otwieramy drzwi, za którymi czai się kilku wrogów, a my nurkujemy za zasłonę lub wbiegamy po meblach, by znaleźć najlepszą pozycję do strzału.

Wymiany ognia są dynamiczne, a nawet najsilniejsi wrogowie wymagają zaledwie dwóch-trzech trafień, nim odejdą w niepamięć. High Hell ma jednak momentami problemy z utrzymaniem tempa, jakie próbuje narzucać. Dość szybko uświadamiamy sobie, że nie zawsze opłaca się nurkować w sam środek pełnego wrogów obszarów - lepiej wycofać się, poczekać aż przeciwnicy sami do nas przyjdą i wykończyć ich kopnięciem czy strzałem.

Kłóci się to nieco z domyślną płynnością zabawy, jaką próbują narzucać twórcy - i chociaż z każdą sekundą spędzoną na planszy tracimy punkty, ciężko poczuć się zmobilizowanym, by gnać na złamanie karku. Szczególnie że po śmierci zaczynamy trwający parę minut poziom od początku, więc chwila opóźnienia może zaoszczędzić nam przechodzenie kolejny raz tego samego etapu.

Powtórki misji, które zdarzają się pod koniec zabawy, nie są kompletną stratą czasu. Pozwalają bowiem przyjrzeć się całkiem solidnej konstrukcji poziomów. Do niemal każdego pomieszczenia da się wejść z kilku stron, a niepozornie wyglądająca sterta pudeł może w rzeczywistości być kładką, po której wdrapiemy się na dach, by zaskoczyć wrogów wskakując przez świetlik. Kiedy zaczniemy zauważać te kreatywne rozwiązania, zabawa stanie się znacznie przyjemniejsza.

highhe1
Piesek...?

Prostota oprawy graficznej nie przeszkadza, a w połączeniu z muzyką Doseone, którego słyszeliśmy między innymi w Enter the Gungeon, składa się w przyjemną i spójną całość. Czarno-czerwone piekło ma swój wyjątkowy klimat i zapada w pamięć nawet po zakończeniu rozgrywki.

High Hell to przyjemna zabawa na jeden wieczór, do tego dostępna w cenie biletu do kina. Między potyczkami z bandami piekielnych zakapiorów a wytrącającą z rutyny walką z bossami, którzy potrafią przysporzyć nieco kłopotów, produkcja Terri'ego Vellmana zapewnia nietypową i dość absurdalną przygodę.

Platforma: PC - Premiera: 23 października 2017 - Wersja językowa: polska - Rodzaj: Zręcznościowa, bullet hell - Dystrybucja: cyfrowa - Cena: ok. 23 zł - Producent: Terri Vellman - Wydawca: Devolver Digital

Reklama

Komentarze (0)

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami

Powiązane materiały