Wolfenstein 2: The New Colossus od studia MachineGames to prawdziwy skok generacyjny od czasu powrotu serii w 2014 roku. Od pierwszej klatki obrazu widać wysokie standardy, głównie dzięki przejściu na silnik id Tech 6. Renderowanie bazujące na właściwościach powierzchni, dynamiczne oświetlenie oraz cieniowanie, cząsteczki napędzane GPU - to wszystko znaczna poprawa względem poprzedniej odsłony. Pod względem wizualnym deweloperzy oferują tytuł pierwszej klasy, tak samo, jak było w przypadku niedawnego wskrzeszenia cyklu Doom.

The New Order bazowało jeszcze na id Tech 5, która to technologia wywodziła się z kolej z rozwiązań „mega-teksturowania” przygotowanych przez Johna Carmacka dla Rage. Najważniejszym punktem jest teraz przejście z elementów przygotowanych przez grafików z góry na dynamiczne oświetlenie. Do tego dochodzi znacznie rozszerzona paleta efektów post-processingu, obejmująca wiele rozwiązań z Doom: zaawansowana głębia ostrości, rozmycie dla ruchów kamery i poszczególnych obiektów, bloom, ziarnistość czy temporalne wygładzanie krawędzi. Łącznie otrzymujemy mocno filmowe wrażenia.

Wolfenstein 2: The New Colossus nie tylko kopiuje nowości z id Tech 6, ale dodaje też własne sznyty. Wyróżnia się zwłaszcza piękne zastosowanie głębi ostrości, a także prowadzenie ognia z broni - generujących dynamiczne efekty cząsteczkowe, co znacznie potęguję głębię walki. Zgodnie z retro-futurystyczną stylistyką, wolumetryczne oświetlenie spowija korytarze pokryte metalowymi powierzchniami, co także podkreślał Doom.

Postawiono na mocne wygładzanie temporalne (8x TSAA), co wyraźnie wpływa na każde wydanie konsolowe. Im mocniejsze urządzenie, tym więcej pikseli na ekranie, a co za tym idzie - ostrzejszy obraz. Na dole stawki jest Xbox One z 1440 × 810, następnie podstawowe PlayStation 4 z pełnym 1920 × 1080. Co ciekawe, z Doom nie przeniesiono najwyraźniej dynamicznego skalowania, choć taka opcja pozostaje dostępna na PC.

Wstępne spojrzenie na Wolfenstein 2: The New Colossus na PS4, PS4 Pro i Xbox One X

W odróżnieniu od Prey i The Evil Within 2, nie trzeba czekać na wsparcie PS4 Pro - rozdzielczość podniesiono do 2560 × 1440. Moc GPU może i rośnie 2,3-krotnie względem standardowej konsoli, lecz brak pamięci pozwala zaoferować „tylko” taką poprawę - o 77 procent. Wolfenstein 2 dołącza więc do rosnącej grupy tytułów 1440p i ciekawie będzie spojrzeć, jak poradzi sobie Xbox One X.

Poza większą liczbą pikseli posiadacze Pro otrzymują też poprawione filtrowanie tekstur na niektórych powierzchniach - i niewiele więcej. Na ekranie 4K widać więcej detali, lecz podstawowe modele, obiekty, efekty i ustawienia jakości pozostają bez zmian. Różnice widać też wyłącznie podczas rozgrywki, ponieważ przerywniki to najczęściej pre-renderowane filmy w 1080p30, bez względu na platformę.

Jeśli mowa o wydajności, oglądamy trzy różne profile, w zależności od sprzętu. Skalowanie z 1080p na 1440p na maszynach Sony wypada sprawnie - płynność pozostaje niemal identyczna. Pierwsze sekcje na wózku inwalidzkim to stałe 60 klatek na sekundę, jak można oczekiwać po strzelance na bazie id Tech. Przez trzydzieści minut nie obserwujemy niemal żadnych spadków, ale gdy tylko BJ stanie na własne nogi, już samo patrzenie na złożone obszary to około 55 FPS. Jeśli na ekranie jest dużo wrogów czy cząsteczek, linia wydajności zaczyna się chwiać, także na PS4 Pro.

PlayStation 4 ProPlayStation 4Xbox One
Trzy wersje konsolowe rozdziela niemal tylko rozdzielczość.
PlayStation 4 ProPlayStation 4Xbox One
Różnice w oprawie są minimalne, choć Xbox One stosuje słabszą metodę ambient occlusion, co widać na dziwnym cieniu na framudze drzwi w tle.
PlayStation 4 ProPlayStation 4Xbox One
PS4 Pro podnosi rozdzielczość, a więc także filtrowanie tekstur. Widać to na podłodze.
PlayStation 4 ProPlayStation 4Xbox One
Kolejne spojrzenie na detale - i przewagę ostrości po stronie PS4 Pro.
PlayStation 4 ProPlayStation 4Xbox One
Cienie i tekstury pozostają podobne.
PlayStation 4 ProPlayStation 4Xbox One
Podobnie jest w przypadku efektu rozmycia obrazu - bez większych zmian pomiędzy konsolami.

Brak stałego poziomu wydajności może nieco rozczarować. Rozmycie obrazu pozwala ukryć spadki i rozgrywka pozostaje płynna, choć oko nadal wychwyci zacinanie związane ze zgubionymi klatkami. W przypadku Xbox One można mieć nadzieję, ze zejście do 810p przełoży się na podobny profil, lecz jest gorzej, niekiedy dużo gorzej. Gra przeskakuje bardziej agresywnie w zakresie 50 - 60 FPS, a najsłabsze notowane poziomy są niższe niż na PS4.

Ciekawe, że problemów takich nie wywołuje intensywne strzelanie - identycznie było w przypadku Doom z 2016 roku. Podobnie jest na PS4 - po jednej z ostrych wymian ognia wróciliśmy do tego samego pomieszczenia, by zanotować spadek do 50 klatek na sekundę. To sprawia, że kłopoty nie wpływają w większym stopniu na rozgrywkę, zwłaszcza gdy twórcy oferują tak rozbudowaną oprawę względem poprzedniej odsłony, w oświetleniu czy cieniowaniu.

Przed debiutem Xbox One X najlepszą konsolą dla Wolfenstein 2: The New Colossus jest więc PS4 lub PS4 Pro. Poza przejściem do 1440p, to drugie urządzenie wyróżnia niewiele. Oba modele oferują piękną oprawę i choć wydajność nie jest idealna, to nadal można się świetnie bawić. Pozostaje czekać na testy odsłony Xbox One X oraz - w dalszej przyszłości - także Nintendo Switch.

Reklama

O autorze

Thomas Morgan

Thomas Morgan

Senior Staff Writer, Digital Foundry

32-bit era nostalgic and gadget enthusiast Tom has been writing for Eurogamer and Digital Foundry since 2011. His favourite games include Gitaroo Man, F-Zero GX and StarCraft 2.

Więcej artykułów od Thomas Morgan

Komentarze (3)

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami

Powiązane materiały

Wolfenstein 2: The New Colossus - sekrety: Nowy Orlean - rejon ulicy Bienville

Znajdźki: złoto, karty gwiazd, grafiki koncepcyjne, nagrania, zabawki dla Maxa.

Wolfenstein 2: The New Colossus - sekrety: Mesquite - rejon farmy

Znajdźki: złoto, karty gwiazd, grafiki koncepcyjne, nagrania, zabawki dla Maxa.

Pierwszy gameplay z polskiego World War 3

Konkurencja dla Battlefielda 3 i 4?