Twórcy PUBG raz jeszcze o konflikcie z Fortnite Battle Royale

Nie chodzi o grę, lecz o Epic Games.

W piątek informowaliśmy o tym, że twórcy PUBG wyrazili „zaniepokojenie" podobieństwami, których doszukali się w darmowym Fortnite Battle Royale od Epic Games. Producent wykonawczy Chang Han Kim postanowił teraz doprecyzować niektóre wypowiedzi z komunikatu prasowego.

Wkrótce po publikacji zastrzeżeń firmy część graczy zareagowała krytyką pod adresem deweloperów PlayerUnknown's Battlegrounds, zarzucając im próby przywłaszczenia sobie całego gatunku.

1
Innowacją w Fortnite Battle Royale jest możliwość budowania własnych umocnień podczas meczu

Chang Han Kim sprecyzował jednak w wypowiedzi dla serwisu PC Gamer, że problemem nie jest tyle rozgrywka, co twórcy Fortnite - Epic Games.

- W tym roku ukazały się już inne produkcje z gatunku battle royale, jak specjalny tryb w GTA Online, i nie wspomnieliśmy o tym ani słowem. Uważam, że konkurencja jest dobra dla wszystkich i każdy powinien móc stworzyć własny tytuł battle royale - wyjaśnił.

- Nie chodzi o sam pomysł, chodzi o Epic Games - dodał.

- Korzystamy z Unreal Engine do tworzenia PUBG i ze względu na nasz ogromny sukces płacimy Epic Games duże sumy za licencję - wyjaśnia.

Opłata za UE zależy po części od liczby sprzedanych egzemplarzy - standardowo 5 procent przychodów, płatne co kwartał.

- Epic Games promuje swoją technologię mówiąc o wspieraniu twórców niezależnych. Bluehole odniosło w tym roku największy sukces wśród deweloperów niezależnych korzystających z Unreal Engine i w tym właśnie widzę problem.

- Być może są inni twórcy, którzy celują w powtórzenie naszego sukcesu z wykorzystaniem Unreal Engine i mogą mieć teraz pewne obawy. Chcemy po prostu zwrócić uwagę na problem - tłumaczy Chang Han Kim.

Producent wykonawczy dodaje, że poprzez dalsze prace nad PlayerUnknown's Battlegrounds jego zespół będzie nieuchronnie i za darmo wspierał konkurencję, ponieważ Epic Games może skorzystać z przygotowanych rozwiązań.

Założenia PUBG i Fortnite Battle Royale są bardzo zbliżone: na jedną mapę trafia w sumie setka graczy, by zająć się poszukiwaniem broni i zasobów, a także eliminowaniem pozostałych. Zwycięża ten, kto pozostanie na polu bitwy jako ostatni.

Epic Games nie skomentowało jeszcze sytuacji.

Reklama

Skocz do komentarzy (1)

Autor

Daniel Kłosiński

Daniel Kłosiński

Autor

Daniel współpracuje z Eurogamer.pl od początku istnienia serwisu. Obecnie wspiera dział informacyjny oraz zajmuje się tłumaczeniami tekstów Digital Foundry.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (1)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami