Piractwo może wpływać pozytywnie na sprzedaż gier - wynika z badania

Niewygodne dane Unii Europejskiej.

Unia Europejska wydała w 2014 roku aż 360 tysięcy euro na przygotowanie specjalnego badania i raportu, opisującego wpływ piractwa na sprzedaż gier, muzyki, książek czy filmów. Materiał został upubliczniony dopiero teraz, po staraniach Julii Redy z Niemieckiej Partii Piratów.

Nie jest jasne, dlaczego UE postawiła na ukrycie wniosków. Być może rezultaty były dla Brukseli niewygodne, ponieważ wskazują na brak wyraźnego wpływu piractwa na wyniki sprzedaży.

1
Ciekawostką w raporcie jest spojrzenie na dynamiczny rozwój polskiego rynku gier

Autorzy zebrali dane z kilku lat, do 2013 roku, badając konsumpcję muzyki, filmów, książek i gier w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Francji, Polsce i Szwecji. Taki zestaw krajów uznano za reprezentacyjny dla całej Unii Europejskiej.

Około 51 procent dorosłych oraz 72 proc. nieletnich nielegalnie pobierało lub transmitowało materiały chronione prawem autorskim. Wśród wymienionych krajów na czele byli mieszkańcy Polski i Hiszpanii.

„Ogólnie, rezultaty nie pokazują rozbudowanych dowodów statystycznych na negatywny wpływ piractwa na wyniki sprzedaży” - napisano we wnioskach.

„Nie znaczy to, że piractwo nie ma żadnego wpływu, a jedynie wskazuje na fakt, że analiza statystyczna nie potwierdza wystarczająco wiarygodnie, że taki wpływ istnieje”.

Wydaje się, że powyższe podsumowanie ponad 300-stronicowego raportu - nawet jeśli ujęte bardzo bezpiecznie przez autorów - mogło być niewygodne dla Unii Europejskiej oraz licznych lobbystów angażowanych przez wydawców badanych treści.

Jednocześnie materiał wskazuje na większe znaczenie piractwa w niektórych sektorach, zwłaszcza w przypadku najpopularniejszych filmów - ale nawet tutaj straty w sprzedaży oszacowano tylko na 5 procent.

Co więcej, w przypadku gier wideo raport zwraca uwagę na całkiem odwrotną sytuację - piractwo może mieć pozytywny wpływ na sprzedaż.

2
Piractwo - nie takie złe?

„W przypadku gier, szacunkowy wpływ nielegalnego pobierania na sprzedaż jest pozytywny i sugeruje, że nielegalna konsumpcja przekłada się na wzrost tej legalnej” - czytamy w raporcie.

„Ten pozytywny efekt nielegalnego pobierania w przypadku gier można wyjaśnić po części skutecznym zamienianiem nielegalnych użytkowników w płacące osoby. Stosowane taktyki obejmują na przykład dodatkowe bonusy i poziomy dla płacących”.

Dlaczego piraci nie płacą? Powody są różne, lecz pewnym interesującym spostrzeżeniem w dokumencie jest fakt, że segment z największym negatywnym wpływem piractwa na sprzedaż - filmy - posiada także największy procent konsumentów zgłaszających niezadowolenie z powodu wysokich cen.

3
Pomimo wzrostów, polski rynek gier był w 2013 roku osiem razy mniejszy od niemieckiego

„W książkach, muzyce i grach ceny zasadniczo korespondują ze skłonnością do płacenia wśród piratów. To sugeruje, że zmniejszenie cen nie wpłynęłoby na poziom piractwa w tych sektorach, ale już w filmach i serialach mogłoby zmienić sytuację.”

Warto dodać, że raport powstał jeszcze przed ogromnym wzrostem popularności usług typu Netflix.

„Badanie zapewne zostałoby zakopane w jakiejś szufladzie na kolejne lata, gdyby nie złożony przez mnie wniosek” - wyjaśnia Julia Reda na swojej stronie.

„Chciałabym zaprosić Komisję do zapewniania bardziej solidnych i terminowych dowodów do debaty na temat praw autorskich. Takie dane są wartościowe z finansowego punktu widzenia i powinny być dostępne dla wszystkich, jeśli badanie finansuje Unia Europejska. Dane nie powinny zbierać kurzu na półce, dopóki ktoś o nie poprosi” - dodaje polityk.

Reklama

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (15)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami