Gracze uważają, że NBA 2K18 przesadziło z transakcjami cyfrowymi

Bez płacenia jest zbyt ciężko.

Transakcje cyfrowe, nawet w grach kupowanych za pełną cenę, stają się powoli standardem. Realizacja systemu płatności tego typu różni się w zależności od tytułu i niekiedy nie przeszkadza w „normalnej” rozgrywce - lecz nie zawsze udaje się uzyskać odpowiednią równowagę.

Gracze uważają, że wydane w tym tygodniu NBA 2K18 jest idealnym przykładem „złych mikrotranskacji” ze strony wydawców, w tym przypadku 2K Games.

1
Że ile?

Jak to zazwyczaj bywa, gracze nie muszą oczywiście niczego kupować, jeśli nie chcą wydawać pieniędzy. Problem pojawia się wtedy, gdy niepłacące dodatkowych kwot osoby mają w znaczący sposób ograniczone możliwości dokonywania postępów w grze.

W NBA 2K18 walutę nazwano Virtual Currency, raczej mało oryginalnie. System pojawił się już w NBA 2K13 i teraz wykorzystywany jest w niemal wszystkich trybach rozgrywki, zwłaszcza w kampanii myCareer, gdzie kontrolujemy własnego koszykarza.

Pieniądze możemy wydawać tutaj nie tylko na dodatki kosmetyczne, ale także - co kluczowe - na rozwój statystyk zawodnika. Zabawę zaczynamy z sześcioma tysiącami waluty VC, a każdy mecz pozwala pozyskać dodatkowe zasoby, naliczane w zależności od tego, jak dobrze sobie radzimy.

Na razie wszystko brzmi raczej standardowo: osoby dysponujące mniejszymi zasobami wolnego czasu mogą wydać pieniądze na przyśpieszenie postępów i szybszy rozwój koszykarza.

Gracze sugerują jednak, że Virtual Currency w NBA 2K18 w znacznym stopniu rujnuje równowagę i przyjemność z zabawy, ponieważ postępy w kampanii, bez kupowania waluty, są bardzo, ale to bardzo powolne.

Wzorem serii FIFA, każdy zawodnik opisywany jest ogólną punktacją, oznaczającą średni poziom umiejętności. Zaczynamy najczęściej około 60. Wydanie całej puli startowej - 6 tys. VC - pozwala podnieść przeróżne umiejętności na tyle, by dotrzeć z 60. do 62. poziomu. Górny limit wynosi 99.

Kolejne punkty VC zdobywamy nie tylko za prawdziwe pieniądze, ale także za rozgrywkę, jak w poprzednich odsłonach serii. Przy średnim poziomie umiejętności za mecz otrzymamy około 500 VC, ale podniesienie umiejętności na tyle, by dotrzeć do średniej 63., to już wydatek rzędu 4 tys. VC, a koszty stopniowo rosną.

Czas więc na żmudny grind - lub sięgnięcie po kartę kredytową. Te same zasoby wydajemy na dodatki kosmetyczne, więc jeśli chcemy na przykład kupić nową fryzurę dla postaci, musimy zatrzymać rozwój talentów, ponieważ upragnione afro to 1,5 tys. VC. Co więcej, nie możemy nawet wcześniej podejrzeć, jak nowe włosy będą wyglądały na naszym koszykarzu.

A do tego są jeszcze ubrania, buty, tatuaże czy animacje. Jak opisuje serwis Kotaku, charakterystyczny wsad Michaela Jordana wymaga najpierw posiadania odpowiednich statystyk postaci, a animację trzeba potem jeszcze osobno kupić za VC.

Jeden z fanów oszacował, że dotarcie do względnie wysokiej średniej umiejętności - 86 - wymaga rozegrania około 240 meczów, i to jeśli radzimy sobie bardzo dobrze (oceny A+). Oceny C to już około 360 meczów.

Można też kupić VC za prawdziwe pieniądze. Podniesienie umiejętności do średniej 86 to około 180 tysięcy VC. Pakiet 200 tys. jednostek wirtualnej waluty kosztuje 209,99 zł, a samo NBA 2K18 w podstawowej wersji cyfrowej na Xbox One - 309,99 zł.

Reklama

Skocz do komentarzy (6)

Autor

Daniel Kłosiński

Daniel Kłosiński

Autor

Daniel współpracuje z Eurogamer.pl od początku istnienia serwisu. Obecnie wspiera dział informacyjny oraz zajmuje się tłumaczeniami tekstów Digital Foundry.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (6)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami