Nex Machina to krewny gry Resogun - choć wygląda inaczej, to od razu czujemy to samo, arcade'owe DNA. Manewrując wśród wrogich pocisków i nie zdejmując palca ze spustu broni staramy się kontrolować poziom buzującej adrenaliny.

Fabuła nie ma tutaj żadnego znaczenia, ale pewien zarys historii zostaje przedstawiony na początku głównego trybu. W skrócie - maszyny przejęły władzę na Ziemi, a ludzkość została zniewolona. Sterujemy jednym z nielicznych rebeliantów, którzy stawiają czoła sztucznej inteligencji.

Rozgrywka budzi świetne wrażenia już od pierwszych sekund. Od razu zostajemy rzuceni na pierwszą planszą i zanim zdążymy pomyśleć „ależ tu ładnie”, atakuje nas pierwsza grupa wrogo nastawionych robotów. Zaczynamy więc strzelać i nie przestajemy właściwie do śmierci.

nex1
Lokacje to nie tylko proste plansze - dookoła często widzimy elementy świata, nad którym władzę przejęły maszyny

Prezentacja jest fenomenalna. Każdy etap to część większej, wielowymiarowej mapy. Po pokonaniu wszystkich przeciwników w danym fragmencie lokacji obserwujemy efektowne przejście do innego miejsca w tym samym świecie, który obraca się niczym kostka.

Gra reprezentuje gatunek tak zwanych twin-stick shooterów - strzelanek zaprojektowanych przede wszystkim z myślą o padzie. Jednym analogiem poruszamy postacią, a drugim wyznaczamy kierunek dla pocisków. Sterowanie jest wygodne i intuicyjne, a bohater bezbłędnie reaguje na komendy. Pomaga stabilna płynność, czyli minimum 60 klatek na sekundę.

Celem jest wyłącznie pokonywanie pojawiających się na planszy przeciwników, ale jednocześnie musimy oczywiście unikać ich ataków, bomb, laserów i innych wybuchów. Nie ma chwili na złapanie oddechu, a na ekranie cały czas coś się dzieje.

Dodatkowe wyzwanie możemy zapewnić sobie sami - decydując się przechwytywać naukowców zagubionych w każdym niemal etapie. To zielone ludziki, co przywodzi na myśl wspomniane wcześniej Resogun. Do tego dochodzą także różne sekrety do odnalezienia oraz inne drobne elementy, które zwiększają liczbę zdobywanych punktów - jak choćby sprawne wykonywanie uników.

Na końcu każdego z pięciu światów toczymy walkę z bossem. To zawsze wizualny spektakl, jak zresztą cała gra. Potężny wróg zajmuje zawsze sporą część ekranu i próbuje zlikwidować nas kilkoma różnymi rodzajami pocisków. Takie potyczki zazwyczaj podzielone są na trzy czy cztery fazy, których poziom trudności coraz bardziej wzrasta.

Uniknięcie ataku w ostatnim momencie i zlikwidowanie wroga, kiedy od porażki dzielił nas milimetr, to za każdym razem bardzo emocjonująca chwila. Kolejne starcia są krótkie, ale intensywne i niezmiennie satysfakcjonujące.

Rozgrywka mogłaby sprawiać jednak jeszcze więcej radości - gdyby pokuszono się o nieco bardziej rozbudowany arsenał. Ulepszeń podstawowego działka jest stosunkowo mało, a broń drugorzędną też poznajemy niemal od razu. Chciałoby się nieco więcej różnorodności, chociaż i tak nie jest źle, a w ferworze walki właściwie nie mamy czasu myśleć o tym, ile narzędzi eksterminacji jest dostępnych.

Szkoda też, że twórcy nie wprowadzili choćby jednego dodatkowego świata, co trochę wydłużyłoby grę. Jednorazowe przejście trybu zręcznościowego na pierwszym poziomie trudności zajmuje około godziny - to kolejna cecha wspólna z Resogun. Gry tego typu nie są jednak produkcjami „na raz”, chodzi o bicie rekordów i zabawę w dodatkowych trybach. Na dodatek jest też opcja lokalnej kooperacji.

nex2
Wrogowie rozpadają się na setki kawałeczków

Nex Machina imponuje też oprawą. Mimo ogromnej ilości efektów i kolorów, rozgrywka nie przestaje być czytelna. Muzyka idealnie pasuje do neonowej grafiki, a ciekawym smaczkiem są filtry do aktywowania - na przykład nakładka retro, która stylizuje obraz tak, że obserwujemy ekran starego telewizora, a dopiero na nim rozgrywkę.

Gra działa fantastycznie na PC, ale warto ostrzec wrażliwych użytkowników, że interfejs został przystosowany do komputerów tylko częściowo - w menu widzimy oznaczenia dotyczące kontrolera, a gdy celujemy myszką, kursor nie znika z ekranu. Nie ma też celownika, więc sterowanie padem okazuje się łatwiejsze.

Fani klasycznych strzelanek bullet-hell nie powinni przegapić nowego dzieła studia Housemarque, tym bardziej że cena jest zachęcająca - choć ostatecznie gra mogłaby być odrobinę bardziej rozbudowana. Nex Machina to niesamowite emocje w kompaktowej formie i wielkie wyzwanie w późniejszych etapach.

Reklama

O autorze

Mateusz Zdanowicz

Mateusz Zdanowicz

Redakcja Eurogamer.pl

Człowiek orkiestra i miłośnik gier niezależnych. Mateusz dołączył do nas w 2013 roku. Zajmuje się przygotowywaniem recenzji, artykułów oraz poradników. Wspiera również dział informacyjny.