Endless Space 2 - Recenzja

Kosmicznie dobra strategia.

Znakiem rozpoznawczym strategii od Amplitude jest mocny nacisk na zróżnicowane rasy oraz na fabułę wprowadzającą nieco urozmaicenia podczas podbojów. W Endless Space 2 znajdziemy sporo ciekawych historii, wyraźnie czuć jednak, że siedem grywalnych frakcji to trochę za mało.

Jedną z wizytówek studia jest bez wątpienia oprawa wizualna, która nie zawodzi także tym razem. Schludne, minimalistyczne menu główne płynnie przechodzi w równie estetyczny interfejs, wygodnie prezentujący większość potrzebnych informacji. Gra czaruje nas ładnie namalowaną mapą galaktyki, po której zgrabnie prześlizgują się nasze floty. Każda animacja, uzupełniająca fabułę grafika czy detal zachęcają, by przystąpić do podboju.

Sama rozgrywka prezentuje się dość klasycznie. Startując na pojedynczej planecie nasza rasa ma za zadanie rozprzestrzenić się po całej galaktyce, kolonizując kolejne układy słoneczne, badając anomalie i pozostałości starożytnych ras, by zdominować przeciwników militarnie, finansowo lub technologicznie.

es1
Mapa galaktyki jest czytelna i ładnie wykonana

Gra na każdym kroku zasypuje nas problemami do rozwiązania, krótkimi fragmentami fabuły, po których musimy wybrać jedną z paru opcji wzmacniających pewne aspekty naszego imperium, a niemal każdy system ukrywa jakieś sekrety i anomalie. Znalezienie planety położonej na uboczu może rozpocząć zadanie, w którym ścigamy się z innymi nacjami o to, by jako pierwsi założyć tam kolonię, a dochodzące spod ziemi sygnały mogą być pułapką zastawioną przez czających się w systemie piratów.

Nieustannie jesteśmy wybijani z rutynowego klikania kolejnych tur, przesuwania flot i planowania kolejności budynków dzięki mniejszym i większym historiom. Wszystkie wątki zaprojektowane są z myślą o rasie, którą kierujemy i pozwalają się wczuć w charakter prowadzonego przez nas stronnictwa i nadać mu kierunek.

Urok Endless Space 2 tkwi także w zróżnicowaniu frakcji. To, czy zdecydujemy się grać zapuszczającymi kosmiczne korzenie drzewoludźmi, gwiezdnymi wampirami czy dążącymi do upiększenia całej galaktyki zdradliwymi narcyzami decyduje o przebiegu rozgrywki. Część ras potrafi błyskawicznie rozprzestrzeniać się po okolicznych systemach, podczas gdy inne potrzebują czasu, w zamian za to zyskując premie do rozwoju przemysłu czy nauki.

Siedem dostępnych nacji sprawdza się całkiem nieźle jeśli chodzi o różnorodność stylu gry, jednak jeżeli zdecydujemy się na zabawę na dużych mapach, liczba ta jest zdecydowanie zbyt mała, a walki między dwiema identycznymi nacjami są nieco mniej ciekawe niż te z wyraźnie różnymi siłami i metodami ekspansji.

es2
Przed kolonizacją planety możemy przyjrzeć się krótkiemu opisowi

Twórcy próbują nieco ukryć ten problem dając graczom możliwość tworzenia własnych, niestandardowych frakcji, na tę chwilę ciężko jednak polecić to rozwiązanie. Drobne błędy związane z niektórymi rasami potrafią paskudnie skumulować się w tych tworzonych przez nas, sprawiając, że Endless Space 2 staje się niegrywalne.

Gra pozwala specjalizować się na wielu poziomach - po odblokowaniu odpowiednich technologii każdą planetę możemy terraformować do swoich potrzeb i dodać instalacje podnoszące produkcję żywności, pyłu czy punktów nauki, poza ulepszeniami całego systemu. By dodatkowo usprawnić gospodarkę możemy przyjmować specjalne prawa, które kosztem punktów wpływu dają globalne bonusy.

Scena polityczna w Endless Space składa się z dwóch elementów: ustroju oraz funkcjonujących w jego ramach ugrupowań. Pierwszy aspekt decyduje o tym, z ilu różnych uchwał możemy jednocześnie korzystać, a drugi wiąże się z korzyściami, jakie będzie przynosić naszemu imperium rządząca obecnie partia.

Kwestię ustrojów rozwiązano całkiem pomysłowo. Na jednym końcu spektrum mamy demokrację, oferującą wiele korzyści lecz mniejszą stabilność w kwestii dominującej w imperium ideologii, a na drugim totalitaryzm, gdzie gracz ma całkowitą władzę nad tym, czy rządzą u niego militaryści, naukowcy czy pacyfiści, ale może wykorzystywać jednocześnie mniej praw. Wybór stylu rządów ma znaczenie, a żaden konkretny system nie ma jednoznacznej przewagi nad innymi.

Nieodłącznym elementem ekspansji między gwiazdami jest toczenie wojen - nawet jeśli zdecydujemy się prowadzić bardzo pokojową, zrównoważoną politykę, prędzej czy później ktoś spróbuje najechać na nasze terytoria. Wśród różnorodnych ras Endless Space 2 brakuje absolutnych pacyfistów, jakimi mogliśmy kierować w poprzedniej grze studia, Endless Legend. Każda nacja musi więc utrzymywać siły zdolne nie tylko walczyć w kosmosie, ale też przenosić piechotę i sprzęt naziemny, którymi podbijać będziemy wrogie planety.

Kosmiczne starcia rozgrywane są bez udziału gracza - po wybraniu formacji floty i powiązanej z nią taktyki, bitwa rozstrzygana jest przez komputer, dając nam możliwość przyjrzenia się wymianie ognia i manewrom. Choć liczba perspektyw umożliwiających podziwianie starcia jest więcej niż zadowalająca, same potyczki nie są zbyt ciekawe, a zobaczywszy parę nie mamy powodu, by oglądać kolejne.

Ekran ulepszania statków jest niesamowicie przystępny i czytelny, przez co aktualizacja okrętów po odkryciu lub znalezieniu nowej technologii jest bardzo łatwa. Gra nie wymaga planowania zużycia energii i balansowania systemami, jak ma to miejsce w Stellaris - dostajemy tu model z określoną liczbą gniazd na broń, tarcze i dodatkowy osprzęt, a wszystko montujemy dzięki prostym elementom menu. Wizualne smaczki w postaci salw z zainstalowanego uzbrojenia ładnie zamykają wprowadzanie usprawnień.

es3
Ulepszanie i rozbudowa statków to intuicyjny proces

Zdecydowanie najnudniejszym aspektem prowadzenia wojny jest natomiast walka naziemna. Przypomina ona zabawę w papier-nożyce-kamień, gdzie rezultaty ciężko przewidzieć, a bez bombardowania bardziej rozwiniętych planet przez kilka tur, desant zazwyczaj nie ma sensu. Często rozwleka to bez powodu wojny, sprawiając, że nawet przy dużej przewadze liczebnej zmuszeni jesteśmy czekać.

Relacje polityczne między imperiami nie zachwycają. Działania komputera wydają się mocno chaotyczne, a sytuacje, kiedy ktoś wypowiada nam wojnę, która kończy się po turze czy dwóch - bo sojusznicy postanowili bez nas negocjować pokój - potrafią poważnie zirytować. Główna fabuła też potrafi zdenerwować, ponieważ w pewnym momencie następuje arbitralny podział frakcji na dwa obozy, na co nie mamy żadnego wpływu.

Endless Space 2 to zgrabne połączenie wielu systemów, stanowiące wyraźny krok naprzód w stosunku do pierwszej części i odczuwalnie różne od osadzonego w tym samym uniwersum Endless Legend. Nie można mówić o ideale, ale już teraz - przed niezbędnymi poprawkami i dodatkami - produkcja przyciąga do ekranu na dziesiątki godzin.

Reklama

Powiązane materiały

Warsaw - Recenzja: wspomnienie Powstania Warszawskiego

Interesujący projekt zmuszający do przemyśleń.

Phantom Doctrine - Recenzja

Zimna wojna w turach.

Ancestors: Legacy - Recenzja

Średniowieczne Company of Heroes?

Na stronie

Komentarze (0)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami