Digital Foundry testuje bijatykę Tekken 7, także w VR

Unreal Engine 4 w akcji.

Oczekiwania dobiegają końca. Tekken 7 w wersji na „automaty” debiutował w Japonii w ograniczonej liczbie już trzy lata temu, w 2015 r. doczekał się szerszej premiery, by rok później otrzymać także sporą aktualizację. Na początku czerwca nadchodzi jednak czas na wersje PC, PS4 i Xbox One. Wstępne spojrzenie na odsłonę na sprzęt Sony sugeruje, że cierpliwość zostaje wynagrodzona, ale jest też interesujący bonus - po raz pierwszy możemy sprawdzić odsłonę jednej z najważniejszych serii bijatyk także w rzeczywistości wirtualnej.

Na niedawnym pokazie organizowanym przez Bandai Namco mieliśmy okazję sprawdzić niemal ostateczną wersję gry, także w połączeniu z zestawem PlayStation VR. Nie walczymy tutaj z perspektywy pierwszej osoby, co wymagałoby chyba zbyt daleko idących modyfikacji w kodzie. Wirtualna rzeczywistość umieszcza gracza z boku, jako obserwatora dwójki wojowników.

Wsparcie VR to raczej eksperyment deweloperów, z ograniczonymi opcjami graficznymi - przynajmniej w testowanej przez nas wersji. Nie ma HUD-u, a więc pasków zdrowia, więc walka nigdy się nie kończy. Gracze mogą trenować w starciu ze stojącym w miejscu oponentem lub rywalizować z przeciwnikiem sterowanym sztuczną inteligencją. Nie brakuje pełnych modeli postaci i efektownych ciosów, lecz rozbudowane tła są już zamienione na czerń kosmosu.

W skrócie, otrzymujemy interesujący bonus, lecz jeśli wsparcie rzeczywistości wirtualnej nie rozwinie się do premiery w czerwcu, to będzie to raczej kolejne dodanie VR „na siłę”, choć Bandai Namco już teraz zapewnia, że jeśli tryb ten będzie cieszył się wystarczającą popularnością, może otrzymać więcej treści w DLC. Dużo lepiej jest już na standardowych ekranach, gdzie Tekken 7 faktycznie przypomina sequel, na jaki czekaliśmy od lat.

Analiza Tekken 7 na PS4 i PS VR

Oryginał z automatów powstał od podstaw na PC, w oparciu o silnik Unreal Engine 4, czyli ten sam, który napędza także Street Fighter 5 od Capcomu. Dlatego też przejście na domowe konsole jest łatwiejsze niż w przypadku autorskich rozwiązań. Widać jednak, że twórcy poświęcili sporo czasu na wyciśnięcie ostatnich możliwości z UE4, zachowując jednocześnie charakterystyczną dyrekcję artystyczną. Trójwymiarowe tła nigdy nie były ładniejsze, nie tylko pod względem detali, ale także oświetlenia i tekstur. Same postacie są piękne i zbliżają się krok bliżej do jakości z animowanych przerywników.

Wzorem Tekken 6, zastosowano także bogatą paletę efektów post-processingu, w tym kilka, które mogą podzielić fanów. Dla przykładu, filmowe ziarno jest dość gęste, ale poziom różni się w zależności od włączonego trybu rozgrywki. Unreal Engine 4 poprawia także wygląd pirotechniki, z bogatymi cząsteczkami podkreślanymi także dynamiczną pracą kamery.

Postawienie na Unreal Engine 4 ma więc sens: udało się uzyskać stylizowaną grafikę w stylu przerywników z poprzednich odsłon, ale z bogatymi detalami oraz efektami i rozgrywką przypominającą starsze części cyklu. Wieloletni fani już po pierwszym włączeniu gry będą mogli wykonać dobrze znane ciosy, podkreślane podobnymi animacjami. Specyficzne wykonywanie kombosów i absolutnie solidne 60 klatek na sekundę potwierdza tymczasem, że to nadal Tekken.

Jeśli przejście na Unreal Engine 4 wiąże się z jakimiś kompromisami, to zapewne w kwestii rozdzielczości. Silnik stawia zazwyczaj na temporalne wygładzanie krawędzi, które utrudnia liczenie pikseli, ale dość rozmyta prezentacja nie jest zapewne wynikiem efektów post-processingu, lecz natywnej liczby pikseli zbliżonej raczej do 900p niż standardowego 1080p z PS4. Również wygładzanie krawędzie nie jest wszędzie udane, co przekłada się na zauważalne „ząbki” na niektórych arenach, zwłaszcza tych bogatszych w proste linie.

Biorąc pod uwagę bogatą oprawę nie jest to wielki problem, a nie widzieliśmy jeszcze, co dodaje PS4 Pro. Warto także pamiętać, że Tekken 7 to pozycja multiplatformowa, więc odpowiednia konfiguracja PC powinna bez problemów wyjść poza 1080p, choć kwestią otwartą pozostaje podejście twórców do Xbox One.

Ogólnie pokaz opuszczaliśmy podekscytowani i nastawieni optymistycznie. Rozgrywka jest odpowiednio tradycyjna, by pozwolić na natychmiastowe wskoczenie do akcji, ale także na tyle odświeżona, by nawet weterani czerpali radość z odkrywania nowości. Także nowicjusze nie powinni narzekać, a oprawa graficzna bazująca na Unreal Engine 4 jest imponująca.

Reklama

Skocz do komentarzy (6)

Autor

Richard Leadbetter

Richard Leadbetter

Technology Editor, Digital Foundry

Rich has been a games journalist since the days of 16-bit and specialises in technical analysis. He's commonly known around Eurogamer as the Blacksmith of the Future.

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (6)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami