Świat Horizon Zero Dawn bardzo szybko wciąga. Twórcy znaleźli złoty środek między ciekawą przygodą a zachęcającym do eksploracji krajobrazem. Pewne niedociągnięcia w rozgrywce nie są w stanie przeszkodzić w cieszeniu się tą świetną grą.

Tysiąc lat od dziś człowiek nie jest panem natury. W wyniku tajemniczych wydarzeń ludzkość zostaje zdziesiątkowana, a kontrolę przejmują mechaniczne zwierzęta. Aloy, rudowłosa bohaterka Horizon Zero Dawn, wyrusza w świat w ramach pościgu za nieznanymi bandytami. W trakcie podróży zostaje jednak uwikłana w głębszą intrygę - musi odkryć pochodzenie niezwykłych maszyn.

Świat gry jest otwarty. Ruszamy w dowolnym kierunku, by wykonać misję fabularną lub poboczną, lecz nie sposób oprzeć się otoczeniu. Niczym w Wiedźminie 3 mapa obsypana jest licznymi aktywnościami, dodatkowymi zadaniami, ukrytymi skarbami i tajemnicami, czyhającymi w głębi jaskiń i bunkrów. Rolę „wieży”, znanych choćby z serii Assassin's Creed, a pozwalających na odkrycie większego fragmentu świata, pełnią żyrafopodobne zwierzęta, na które musimy się wspiąć.

lew
Simba w tym świecie zapewne byłby z metalu. Hakuna Matata.

Rozległe lasy i puszcze pełne biologicznych oraz mechanicznych zwierząt zachwycają. Porośnięte roślinnością szczątki dawnej cywilizacji podkreślają nowy porządek rzeczy, a potężne maszyny poruszające się w stadach szybko uczą pokory, gdy spróbujemy zaatakować. Zachwyca strona wizualna i artystyczna gry, choć zdarzają się drobne błędy w animacji i oświetleniu.

Bohaterka budzi sympatię już od pierwszych minut. Szybko rozumiemy motywację dziewczyny i podejmowane przez nią decyzje. Pomimo bycia twardą łowczynią, niejednokrotnie potrafi rozczulić drobnymi gestami, na przykład reagując z uśmiechem na pierwsze krople deszczu lub łapiąc płatki śniegu.

Aloy należy do plemienia Nora. W toku przygody poznamy więcej ludów - ich wierzenia i kultura intrygują. Zresztą, po czasie spędzonym w niebezpiecznej dziczy, z przyjemnością spaceruje się po obozowiskach pełnych życia i oryginalnej muzyki, budującej jeszcze głębszy nastrój.

pol
Polowanie na stalowego kocurka. Gdy tylko strzała opuści cięciwę, rozpęta się piekło.

Horizon Zero Dawn to gra akcji z elementami RPG, co oznacza, że mamy wpływ na wybór zdolności bohaterki i rozwijanie ekwipunku. Ta część gry nawiązuje chyba najbardziej do ostatnich dwóch odsłon Tomb Raider. Z każdym poziomem zyskujemy punkt do odblokowania umiejętności, by z czasem Aloy zadawała poważniejsze obrażenia krytyczne podręczną włócznią, strzelała w trakcie balansowania na linie, bezszelestnie biegała albo szybciej się leczyła.

Zobacz: Horizon Zero Dawn - Poradnik, Solucja

Nagrody za zadania i łupy z walki to surowce, za które zwiększamy pojemność kołczanów i toreb, budujemy nowe rodzaje strzał albo kupujemy zbroje, silniejsze łuki, proce miotające bomby i inne przydatne narzędzia łowieckie. Aloy to tropicielka, której przewagą jest spryt i spostrzegawczość. Bez planowania nie mamy szans w starciu z metalowymi bestiami, które są w stanie zabić kilkoma ciosami.

Każdą aktywność i walkę wykonujemy w dowolny sposób, planując odpowiednią strategię. Przydatne w takich chwilach okazuje się urządzenie do rozszerzonej rzeczywistości, które Aloy znalazła będąc dzieckiem. Skanujący gadżet odkrywa słabe punkty każdego napotkanego, metalowego zwierzęcia. Imponujący arsenał musimy wykorzystywać z głową.

Z początku badamy otoczenie, poznajemy ścieżki poruszania się zwierząt, później rozstawiamy paraliżujące bądź wybuchowe sidła i pułapki, przyczajamy się w pobliskich zaroślach, i czekamy. W trakcie walki pozostajemy natomiast w ciągłym ruchu. Unikamy ataków rozwścieczonej maszyny, jednocześnie próbując trafiać w kolejne czułe punkty, albo ogłuszyć i pozostawić bestię wrażliwą na potężne ciosy z włóczni.

Walka jest ekscytująca ze względu na mnogość nieoczekiwanych sytuacji. Nawet ranna, zaalarmowana maszyna potrafi dać w kość. Tropiona może zwołać inne pobliskie roboty albo ustrzelić nas z działka, którego nie udało nam się skutecznie zniszczyć. Bieganie Aloy między wielkimi stworami skutecznie pompuje adrenalinę, a widok upolowanej zwierzyny po trudnym pojedynku sprawia satysfakcję.

Dobrą zabawę chyba najbardziej potrafią popsuć niedopracowane potyczki z ludźmi. Tutaj walka nie jest zbyt ciekawa. Jeśli już do niej dochodzi, zamiast walczyć włócznią, odsuwamy się, by strzelić z łuku. W takich przypadkach odruchowo szukamy cichych rozwiązań eliminacji wroga, co - z racji niezbyt rozwiniętej inteligencji ludzkich przeciwników - nie stanowi żadnego wyzwania.

3
Widoki potrafią być przepiękne.

Horizon Zero Dawn wyraźnie koncentruje się na fabule. Z pozoru prosta opowieść rozwija się w ciekawą stronę, niejednokrotnie zaskakując zwrotami akcji. Czarne charaktery długo też pozostają w cieniu i dopiero w miarę postępu opowieści pokazują prawdziwy pazur.

W trakcie przygody poznajemy też sporo innych bohaterów drugoplanowych, których prawdziwe oblicza odkrywamy później. Rozmowy odbywają się przy użyciu koła dialogowego, z możliwością wyboru tematu i niekiedy różnych zakończeń. Mimo istnienia opcji dialogowych, nie mamy tutaj większego wpływu na rozwój wydarzeń - takie podejście pozwoliło jednak twórcom odpowiednio akcentować zwroty akcji i dobrze poprowadzić ścieżkę fabularną.

Miło za to widzieć pracę włożoną w poszczególne zadania poboczne. Z pozoru prosta misja zbieracka rozwija się do krótkiej przygody z dialogami, zaskakującymi momentami i niekiedy trudniejszymi walkami, niż te napotkane w trakcie głównej fabuły. Spory i różnorodny świat potrafi wciągnąć na więcej niż zapowiadane przez twórców trzydzieści godzin.

Horizon Zero Dawn zauważalnie inspiruje się innymi produkcjami z otwartym światem, ale robi to w sposób wyważony i przemyślany. Ostatecznie to jednak bardzo oryginalny i intrygujący tytuł, do którego ciągle chce się wracać.

Reklama

O autorze

Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Redakcja Eurogamer.pl

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.