Graliśmy w Dishonored 2 - wizyta w Mechanicznej Posiadłości

Kreatywna eksploracja.

Clockwork Mansion - Mechaniczna Posiadłość - to sztandarowy poziom Dishonored 2, który Bethesda i odpowiedzialne za grę studio Arkane z dumą prezentują już od pierwszych trailerów. Niedawno mieliśmy okazję przemierzyć korytarze niezwykłej willi, by dotrzeć do genialnego wynalazcy, Kirina Jindosha.

Trzeba przyznać, że na żywo poziom ze zmieniającym się układem pomieszczeń wygląda równie imponująco, co w materiałach promocyjnych - rozsiane po całej lokacji dźwignie mają wpływ nie tylko na jej wygląd, ale mogą także pomóc schować się przed przeciwnikami i dotrzeć do sekretów.

Posiadłość wynalazcy przypomina sporych rozmiarów labirynt, a możliwość modyfikacji jego układu, by otworzyć nowe przejścia lub dostać się „na zaplecze” domostwa, daje dużo radości.

Clockwork Mansion to esencja tego, co najbardziej ceniłem w oryginalnym Dishonored - główkowania, szukania ukrytych przejść i omijania strażników, by przedrzeć się przez planszę niczym duch. To wielka piaskownica, którą możemy manipulować, by stworzyć dogodne dla Corvo czy Emily warunki.

divprevscr1
Mechaniczni strażnicy nie są już porcelanowi, jak w pierwszym zwiastunie gry, ale też wyglądają świetnie

Co ważne, przemykanie w cieniach i skradanie się nie jest nudne, bowiem każdy zakamarek niesie ze sobą jakąś historię. Nawet przejścia dla służby skonstruowano tak, by na ekranie zawsze było coś godnego zobaczenia lub posłuchania.

Ciekawie wygląda także rozłożenie sekretów, przynajmniej na dostępnej podczas pokazu planszy. Kombinując nieco ze zdolnościami naszych bohaterów mogliśmy dostać się do niepowiązanego z celem misji, osobnego obszaru, gdzie poza strażnikami czekały na nas dodatkowe runy i inne ulepszenia.

Dotarcie do ukrytego miejsca dobrze obrazuje to, w jaki sposób twórcy projektują grę - Dishonored sprawdza się najlepiej, gdy szukamy kreatywnych sposobów na przemierzanie planszy i infiltrowanie obiektów misji. Chociaż w kilku miejscach swoboda zwiedzania nie była aż tak duża, jak moglibyśmy się spodziewać, zwiedzanie posiadłości i tak było niesamowicie satysfakcjonujące.

Nie obyło się też bez łamigłówek. By wyeliminować Jindosha bez zabijania, trzeba pokręcić się przez chwilę po laboratorium i poszukać wskazówek pozwalających zrozumieć, jak działa rozmieszczony w pomieszczeniu osprzęt. Żeby dotrzeć do drugiego celu - starego sojusznika, którego musimy wyprowadzić z posiadłości - musimy pobawić się z serią przycisków, które pozwolą przestawić ściany jego celi.

Podczas prezentacji mogliśmy przetestować obydwie postacie. Weteran pierwszej części - Corvo - stawia na siłę i szybkość. Jeśli nie przeszkadza nam robienie hałasu, możemy użyć przypominającego sztuczkę rycerzy Jedi pchnięcia, które rozrzuca przeciwników i niszczy lub otwiera drzwi, a następnie spowolnić czas, by uskakiwać przed atakami i wybijać wrogów jednego po drugim. Nie zabrakło także znanej z poprzedniej części teleportacji, kluczowej podczas zwiedzania wielopoziomowej posiadłości.

Nieco inaczej sprawa ma się z Emily, która wyrosła na silną i niebezpieczną kobietę. Jej wariant teleportacji jest nieco ciekawszy - cienista łapa umożliwiająca szybkie pokonywanie dużych dystansów może także posłużyć do podrzucania w górę i przyciągania przeciwników, a dzięki zdolności zmieniania się w mroczne, pełzające po podłodze stworzenie, jesteśmy w stanie błyskawicznie uciec polującym na nas wrogom.

Intrygujący jest także jeden z najbardziej eksponowanych przez twórców talentów, pozwalający powiązać ze sobą losy kilku przeciwników - sprawiając, że gdy zginie jeden, wszyscy pozostali umrą. Skuteczne używanie tej mocy wymaga jednak pewnej wprawy.

divprevscr2
Przyciągając się magiczną macką, Emily jest cały czas widoczna

Zdecydowanie najmniejsze wrażenie robi dostępny arsenał. Bohaterowie mieli do dyspozycji kuszę, pistolet oraz kilka paraliżujących min, jednak poza wybuchającymi pociskami, pozwalającymi sprawnie unieszkodliwiać strażnicze automaty, pozostałe zabawki nie prezentują się zbyt imponująco.

Dishonored 2 wydaje się z powodzeniem kopiować klimat i styl pierwowzoru, wzbogacając przy okazji rozgrywkę. Prezentowany podczas pokazu poziom stanowił zaledwie część dostępnej w pełnej wersji misji. Choć niektóre jej elementy były pokazywane wcześniej, to i tak robi duże wrażenie. Demo sugeruje, że otrzymamy lokacje zaprojektowane lepiej niż w poprzedniej odsłonie - dlatego z niecierpliwością czekamy na premierę.

Gra debiutuje 11 listopada.

Reklama

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (0)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami