Przygoda Joule i jej mechanicznych towarzyszy ma potencjał, ale nie rozwija go w dostatecznym stopniu.

Na drodze do udanej zabawy w Recore stoi nieodpowiednie tempo prowadzenia fabuły i projekt poziomów. Twórcy zbyt często zmuszają do ciągłego odwiedzania tych samych miejsc oraz wykonywania misji typu „przynieś, wynieś, pozamiataj”.

Przyszłość. Tajemnicza epidemia dziesiątkuje ludzkość, która opuszcza Ziemię i rozpoczyna kolonizację planety Far Eden, co jednak nie do końca się udaje, gdyż po drodze dochodzi do rewolucji robotów pracujących na powierzchni. Fabuła interesuje i skłania do pytań o przyczyny i konsekwencje. Co się stało? Jak roboty zdołały się zbuntować? Gdzie podziali się inni ludzie?

Świat gry odkrywamy jako Joule. To jedna z kolonizatorek, która budzi się po hibernacji i zauważa, że plan zasiedlenia planety nie został zrealizowany. Przy akompaniamencie robo-psa Macka - lub jednego z dwóch innych robotów - rusza w głąb pustynnej krainy, by poznać przyczynę awarii.

Z bohaterką można się momentalnie zżyć, jest sympatyczna i pozytywna. Pełni też rolę tłumacza, który wyjaśnia odbiorcy znaczenie komicznych pisków i skrzeków wydawanych przez napotkane roboty.

recrec1
Najciekawsze przedmioty dla robotów znajdujemy w ukrytych skrzyniach

Całkiem interesujący świat traci nieco na wartości przez powtarzalną rozgrywkę i nacisk na „zbieractwo”. Recore to platformowa gra akcji. Joule skacze po wysokich platformach przy wsparciu odrzutowych butów, szuka części zamiennych dla robotów i walczy ze zbuntowanymi maszynami, które Far Eden traktują jak swój nowy ekosystem.

Elementy platformowe sprawiają przyjemność i rzadko irytują, nawet przy etapach wyjątkowo trudnych do pokonania. Podobnie prezentuje się walka. Potyczki są stosunkowo proste, a rozwijany wciąż kompan-robot potrafi skutecznie skupiać na sobie uwagę wrogów, a nawet poważnie im zaszkodzić. Joule strzela i czeka, by w prostej mini-grze, przypominającej wędkarskie zmagania z upartym sumem, pozbawić osłabionego wroga rdzenia energetycznego.

Wspomniane aspekty relaksują i dostarczają rozrywki, jednak nie są dostatecznie zróżnicowane. Po kilku godzinach daje się to mocno we znaki - aby poznać dalszą część opowieści, musimy najpierw zdobyć garść wymaganych przedmiotów, krążąc po znanej już lokacji, walcząc z przeciwnikami czekającymi zawsze w tych samych miejscach.

Postęp hamują również nieciekawe „lochy”, na końcu których dostajemy wymagany do misji obiekt. Po ukończonych zadaniach odkrywamy mały strzępek historii i wyruszamy w dalszą drogę, by znowu zbierać przedmioty.

recrec2
Lochy to zazwyczaj tory przeszkód z nagrodą czekającą na końcu

Recore posiada też drobniejsze błędy, które z czasem zaczynają rzucać się w oczy. Za pierwszym razem można wybaczyć wczytywanie gry przez kilka minut, ale nie kiedy każde ponowne ładowanie etapu zajmuje tyle samo czasu. Kilkakrotnie też powodem frustracji była śmierć bohaterki w teksturach, które nie wczytały się do końca.

Czas spędzony z Recore nie jest stracony, to całkiem udany tytuł. Twórcy mieli ciekawy pomysł na grę, która powinna jednak być krótsza, intensywniejsza i bardziej urozmaicona, a także pozbawiona tanich sztuczek, które wydłużają na siłę końcowe etapy.

7 /10

Reklama

O autorze

Łukasz Winkel

Łukasz Winkel

Redakcja Eurogamer.pl

Zakochany w grach od dziecka. Transhumanista duchem, postmodernista z lenistwa.