Agatha Christie: The ABC Murders - Recenzja

Poirot kontra zagadki logiczne.

Brak wyraźnego kierunku i konceptu działa na niekorzyść gry, ratującej się wciągającą i zaskakującą fabułą.

The ABC Murders stara się czerpać z wielu źródeł, łącząc poziom trudności i oprawę współczesnych produkcji odcinkowych oraz elementy mechaniki z Sherlock Holmes: Zbrodnia i kara, podlewając to wszystko fabułą świetnej opowieści Agathy Christie. Efekty są jednak co najwyżej średnie.

Obecnie w grach przygodowych wyróżnić można dwie szkoły: klasyczne produkcje 2D z masą zagadek i zbieraniem przedmiotów oraz podejście zgoła odmienne, czyli porzucenie poziomu trudności na rzecz wyborów moralnych i - najczęściej - epizodów. Tu także The ABC Murders stawia na syntezę.

Sterujemy więc Herculem Poirot, starając się rozwiązać zagadkę alfabetycznych morderstw. Nasz detektyw, jak na dobrze ubranego dżentelmena przystało, gardzi przeszukiwaniem śmietników i klikaniem na wszystko, stawiając raczej na pracę umysłu i szarych komórek.

W przygotowanych lokacjach szukamy więc nie przedmiotów, a raczej interesujących miejsc, gdzie kursorem wskazujemy kluczowe obiekty, zbierając wskazówki na temat śledztwa. Struktura jest absolutnie linowa i musimy się mocno postarać, by cokolwiek pominąć. W tym sensie mamy raczej do czynienia interaktywną opowieścią, nie z „pełnokrwistą” przygodówką.

W toku gry natykamy się jednak na elementy z tej drugiej strony barykady, w postaci różnorodnych pudełek, skrzyń i schowków do otwarcia. Te małe zagadki logiczne wymagają znalezienia odpowiedniego kodu czy podpowiedzi, gdzieś we wcześniejszej lokacji.

Jednocześnie burzony jest jednak rytm opowieści i chyba lepiej byłoby, gdyby twórcy zdecydowali się po prostu na interaktywne „A.B.C.” z 1936 roku. Zwłaszcza, że logiczne wyzwania rzadko są jakimkolwiek wyzwaniem, a jeśli już utkniemy, to tylko przez mało przejrzyście zarysowany cel.

Te momenty są o tyle niepotrzebne, że opowieść Agathy Christie nie zestarzała się ani trochę i nadal jest wyjątkowo atrakcyjna. Fabuła przykuwa do ekranu, zachęca do pokonywania kolejnych ekranów i przeszukiwania interesujących punktów, które opatrzone są licznikiem rzeczy do znalezienia i automatycznie wyłączają się, gdy zdobędziemy wszystkie ważne obiekty.

Elementy „przygodówkowe”, jak wymienione wyżej zagadki logiczne, nie są oczywiście pomysłem złym, ale jeśli już zdecydowano się na ich wprowadzenie, to należało raczej pójść krok dalej i podkręcić poziom trudności. Tymczasem, w odróżnieniu od Sherlock Holmes: Zbrodnia i kara, na żadnym kroku nie możemy się pomylić, a pożyczony z tej gry system dedukcji stanowi po prostu kolejny banalnie prosty przerywnik w toku poznawania interesującej fabuły.

dddddaaaaa
Poirot musi czasem pomyśleć, nawet na środku ulicy. Na szczęście natężenie ruchu jest niewielkie.

Oprawa graficzna to całkiem przyjemny i komiksowy cel-shading, idealnie nadający się do tego typu projektów i spopularyzowany przez The Walking Dead. Niestety, kolejnym słabszym elementem jest gra aktorska, bardzo często sztywna i nienaturalna. Również francuski akcent samego Poirot wydaje się być zbyt ekstremalny, przez co staje się śmieszny.

Ostatecznie The ABC Murders cierpi na nadmiar połączeń. Zagadki i podstawy zabawy są zbyt uproszczone, szybko przeszkadzając w tym co najważniejsze, czyli poznawaniu kolejnych zwrotów świetnej fabuły. Również sama opowieść - choć jest najmocniejszym punktem gry - przemówi głównie do osób, które książki nie znają. Reszta zaczyna z gotowym spoilerem w głowie.

Studio Microids ma jednak gotową bazę, bardzo dobrego bohatera i udaną oprawę graficzną. Być może w kolejnej grze warto byłoby wyjść poza opowieści Christie - już bez tylu pudełek do otworzenia.

6 /10

Reklama

Powiązane materiały

Na stronie

Komentarze (3)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami