Codemasters powraca w chwale. Najnowszy DiRT, choć całkowicie nie odcina się od dokonań serii, jest jej wyraźną ewolucją. Tym razem położono znacznie większy nacisk na realizm, zbliżając się do osławionego Richard Burns Rally.

Kiedy rozpoczynamy zabawę, naszym oczom ukazuje się ascetyczne i - co najważniejsze - proste w obsłudze menu. To wyraźny krok naprzód względem poprzedniczek, które irytowały zbędnymi „wodotryskami” w tym aspekcie.

Do wyboru dostajemy możliwość wzięcia udziału w kilku wydarzeniach. Pierwszy rodzaj to klasyczne rajdy, gdzie na drogach Grecji, Walii, Niemiec, Szwecji, Finlandii oraz Monako siądziemy za kierownicą zarówno klasyków w postaci Lancii Stratos, jak i współczesnych aut typu Forda Fiesty RS.

Poza tym udostępniono jeszcze dwa tryby, które urozmaicają rozgrywkę: hillclimb oraz Rallycross. W pierwszym naszym celem jest jak najszybsze dojechanie na szczyt góry w USA. W drugim typie zawodów startujemy w wyścigach na zamkniętych torach w Anglii, Norwegii i Szwecji.

Główną atrakcją pozostaje jednak tryb kariery. Tę podzielono według wspomnianych wcześniej konkurencji. Zaczynamy od mistrzostw o najniższym poziomie trudności. Podczas szeregu rajdów zdobywamy punkty, które mają przełożenie na naszą pozycję w klasyfikacji generalnej. Co jasne, im wyższe miejsce, tym więcej kredytów zdobywamy . Za tę walutę możemy kupować kolejne auta.

Maszyn jest kilkadziesiąt i reprezentują szerokie spektrum pojazdów, które brały udział w rajdach od lat 60. ubiegłego wieku po dziś dzień. Nie brak tu słynnej Lancii Delta, Subaru Imprezy WRC 2001 czy Citroëna C4 WRC.

Niestety każde z tych aut to duży wydatek, a cena wzrasta wraz z mocą samochodu, dochodząc do absurdalnie wysokich kwot. Powoduje to, że aby zdobyć porządną kolekcję pojazdów, spędzimy wiele godzin na mozolnym zarabianiu kredytów.

Warto też zaznaczyć, że zasiadając dłużej za kierownicą konkretnego samochodu, otrzymamy darmowe udoskonalenia podnoszące jego osiągi.

Model jazdy jest świetny i stawia na realizm, jest wymagający nie tylko dla niedzielnych graczy. Faktycznie czuć zmiany podłoża z szutru na asfalt czy każdy dołek wypełniony wodą. Nie zabrakło również widoku z wnętrza pojazdu.

d1
Narzędzie powtórek pozwala przyjrzeć się swojej jeździe z innej perspektywy

Ze względu na wysoki stopień trudności, musimy się liczyć z wielokrotnym powtarzaniem odcinków oraz uczyć się wchodzenia w każdy zakręt i uważnego wsłuchiwania się w podpowiedzi pilota.

Zaimplementowano też, jak przystało na porządną grę rajdową, odpowiedni model zniszczeń, nie tylko wizualny. Uszkodzić możemy wiele elementów auta, co wpływa na jego stabilność, prowadzenie i osiągi.

Wypada podkreślić, możliwa jest komfortowa jazda przy korzystaniu z pada, ale na wyższych poziomach trudności wyraźnie wskazane jest zaopatrzenie się w kierownicę. Inaczej możemy zapomnieć o ulokowaniu się na podium.

DiRT Rally działa w oparciu o silnik graficzny EGO 3.0, który w akcji widzieliśmy w GRID Autosport. Gra bez wątpienia prezentuje się atrakcyjnie, choć nie jest to produkcja tego kalibru co Project CARS. Potrafi jednak cieszyć oko wykonaniem aut, padającym deszczem czy pięknymi krajobrazami. W zasadzie jedynie modele kibiców mogą razić.

d2
Modele aut są dopracowana i bogate w szczegóły

Niewątpliwą zaletą Rally są stosunkowo niskie wymagania sprzętowe, co pozwala cieszyć się płynną rozgrywką w 60 klatkach na sekundę. To niezwykle ważne w przypadku gry tego typu.

Codemasters, uważnie wsłuchując się w głos społeczności, przygotowało świetną grę rajdową. DiRT Rally nie rozczarowuje i przyciąga do monitora na długo. Pozostaje tylko liczyć na dalszy rozwój produkcji. Kolejne trasy i auta będą mile widziane.

8 /10

Reklama

O autorze

Damian Milczarek

Damian Milczarek

Autor

Editor Online i dziennikarz Eurogamer.pl. Fotograf. Miłośnik rzeczy estetycznych, ładnych i użytecznych. Nie lubi literówek.

Więcej artykułów od Damian Milczarek

Komentarze (13)

Komentarze zostały zamknięte.

Ukryj komentarze z niską oceną
Sortuj:
Wątki z odpowiedziami

Powiązane materiały